Sport

Szalone granie

35 strzałów, 9 goli, emocje do końca. Takie mecze jak ten w Pruszkowie aż chce się oglądać!

W Rzeszowie mają się z czego cieszyć, wygrali po raz pierwszy u siebie od… lutego! Fot. stalrzeszow.pl

MECZE PIĄTKOWE 

W meczu Znicza ze spadkowiczem z Mielca działo się od początku. Do przerwy padły trzy gole, a w drugiej części miał już miejsce prawdziwy bramkowy festiwal!

Dwa gole Słoweńca

Znicz trzy raz odrabiał straty, ale musiał uznać wyższość znacznie bardziej utytułowanego rywala. Stal po klęsce na początek u siebie z krakowską Wisłą zanotowała ważne zwycięstwo. – To był szalony mecz. Po porażce z Wisłą chcieliśmy wrócić z wygraną i cel został osiągnięty. Na początku rozgrywek nie jest nam łatwo, bo kadrę budujemy od podstaw. Jest wielu nowych zawodników, wszystko się powoli zgrywa. Wiedzieliśmy, że Znicz ma jakość, wielu doświadczonych zawodników, ale to my byliśmy zespołem, który kontrolował wszystko, wychodząc cały czas na prowadzenie – komentował Ivan Djurdjević, trener mielczan.

O wszystkim zadecydował ostatni kwadrans. W 77 minucie na 3:3 wyrównał wprawdzie Dominik Sokół, ale potem Kacpra Napierałę pokonali kolejno Hiszpan Mario Losada, dla którego był to premierowy gol na polskich boiskach, a zaraz potem na 5:3 podwyższył inny nowy zagraniczny zawodnik, Josit Pisek. 23-letni Słoweniec był zresztą jednym z bohaterów Stali, bo w piątek dwa razy wpisywał się na listę strzelców. Dla Losady i dla Piska Mielec to pierwsza zagraniczna przygoda w karierze; wcześniej grali wyłącznie w swoich krajach.

Czekali od lutego

Gorzej wiedzie się innemu spadkowiczowi i jednemu z faworytów rozgrywek, Śląskowi. Po domowym remisie z Wieczystą Kraków potknął się w Rzeszowie w rywalizacji ze Stalą. Pewnie byłoby inaczej, gdyby nie czerwona kartka za faul taktyczny dla Marko Dijakovicia na początku spotkania.

- To był bardzo dziwny mecz. Do momentu czerwonej kartki byliśmy znacznie lepszą drużyną, ale takie rzeczy po prostu się zdarzają. W sytuacji, kiedy chcemy być na odpowiednim poziomie i w przyszłym sezonie wrócić do ekstraklasy, musimy poprawić się od strony mentalnej. Nawet po stracie zawodnika byliśmy na co najmniej równym poziomie. W drugiej połowie, już po stracie drugiego gola, Stal nie stworzyła poważnych sytuacji, a my takich mieliśmy kilka. To był jeden z tych meczów, kiedy wszystko było przeciwko nam i musimy wyczyścić głowy. Chciałbym przerosić naszych fanów, którzy w Rzeszowie dali nam bardzo duże wsparcie. Chcę przeprosić za wynik, choć wierzę, że drużyna robiła wszystko, aby go poprawić. Mam nadzieję, że pomimo porażki, nie przestaną nas wspierać – komentował Ante Simundża, trener Śląska. Teraz przed wrocławianami kolejne wyzwanie, mecz z Ruchem Chorzów.

- Dla nas to bardzo trudne przywitanie z pierwszą ligą. Mamy kilka urazów i nie jest to usprawiedliwienie, ale fakt – dodawał trener Śląska.

Radość za to w Rzeszowie. – Pierwsza moja refleksja jest taka, że w końcu wygraliśmy u siebie – skomentował zadowolony Marek Zub. Stal rzeczywiście w ostatnim czasie miała problemy z odnoszeniem wygranych w Rzeszowie. Wiosną udało jej się to tylko raz, a było to… 21 lutego z Kotwicą (2:1). – Tym bardziej cieszymy się, bo pokonaliśmy pretendenta do awansu i zagraliśmy tak, jak to sobie planowaliśmy – podkreśla trener rzeszowskiej ekipy.

(zich)

 

OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐

◼ Stal Rzeszów – Śląsk Wrocław 2:1 (1:1)

1:0 – Jonathan Junior, 27 min (karny), 1:1 – Szota, 33 min (karny), 2:1 – Łyczko, 58 min

STAL: Kozioł – Warczak, Krasowski, Synoś, Kukułka – Kądziołka (90+2. Kucharski), Łysiak, Wachowiak (90+2. Połap) – Łyczko (79. Masiak), Jonathan Junior (84. Sławiński), Thill. Trener Marek ZUB.

ŚLĄSK: Szromnik – Guercio, Szota, Dijaković, Llinares – Sokołowski, Jezierski (68. Yriarte) – Samiec-Talar (68. Szarabura), Halimi (31. Malec), Ortiz – Warchoł (46. Banaszak). Trener Ante SZIMUNDZA.

Sędziował Mateusz Jenda (Warszawa). Widzów 5571. Żółte kartki: Synoś, Jonathan Junior - Szota, czerwona kartka Dijaković (22, faul).


OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐ ⭐ ⭐

◼ Znicz Pruszków – Stal Mielec 4:5 (1:2)

0-1 – Pisek, 17 min, 1:1 – Moskwik, 37 min, 1:2 – Bukowski, 41 min, 2:2 – Borecki, 51 min, 2:3 – Domański, 69 min, 3:3 – Sokół, 77 min (głową), 3:4 – Losada, 81 min, 3:5 – Pisek, 87 min (wolny), 4:5 – Majewski, 90+3 min

ZNICZ: Napieraj – Koprowski, Pawlik, Moskwik – Okronchuk, Sokół (83. Proczek), Ciepiela (83. Nadolski), Borecki (83. Mak) – Majewski, Kazimierczak (63. Tabara), Lorenc. Trener Marcin MATYSIAK.

STAL: Jałocha – Senger, Bukowski (72. P. Kwiatkowski), Kowalik – Diez, Pisek, Wlazło (83. Niedźwiedź), Szeliga (69. Mazurek) – Domański, Losada (83. Sadłocha), Kruszelnicki. Trener Ivan DJURDJEVIĆ.

Sędziował Szymon Łężny (Kluczbork). Widzów 700. Żółte karki: Pawlik, Mak – Kowalik, Szeliga, Diez, Wlazło.