Świętowanie trzeba odłożyć
Puszcza postawiła się Wiśle i wywiozła z Reymonta jeden punkt.
Oba zespoły chciały grać w piłkę w piątkowy wieczór. Fot. Norbert Barczyk/PressFocus
Chociaż obie ekipy dzieli wiele punktów, to w piątkowy wieczór nie było tego widać na boisku. Wiślacy co prawda dwukrotnie wychodzili na prowadzenie, ale dali sobie wydrzeć zwycięstwo. W doliczonym czasie pierwszej połowy gospodarze zaskoczyli i zdobyli gola. Jakub Krzyżanowski dośrodkował, a Frederico Duarte głową zdobył gola. Odpowiedź Puszczy nadeszła w drugiej połowie. Katem podopiecznych Mariusza Jopa został Amarildo Gjoni, który zaskoczył Patryka Letkiewicza. Na pół godziny przed końcem na boisko wszedł Jordi Sanchez i szybko zdobył gola, wykorzystując zamieszanie w polu karnym. Goście drugi raz odpowiedzieli za sprawą Gjoniego.
Dla Białej Gwiazdy taki wynik jest fatalny. W przypadku zwycięstwa i korzystnych wyników w innych spotkaniach, Wisła mogła sobie zapewnić awans już po tej kolejce. Świętowanie trzeba odłożyć na później, a szampany schować z powrotem do lodówki, żeby mogły się chłodzić. Prędzej czy później w Krakowie korki od nich na pewno wystrzelą.
(MC)
Wisła Kraków – Puszcza Niepołomice 2:2 (1:0)
1:0 – Duarte, 45+3 min (asysta Krzyżanowski), 1:1 – Gjoni, 58 min (asysta Hajda), 2:1 – Sanchez, 71 min, 2:2 – Gjoni, 77 min
WISŁA: Letkiewicz – Giger, Kutwa, Grujcić, Krzyżanowski (82. Mikulec) – Omić (60. Sanchez), Duda, Igbekeme – Bozić, Duarte, Lelieveld. Trener Mariusz JOP.
PUSZCZA: Perchel – Barczak, Kasolik, Sołowiej (46. Śmiglewski), Przybyłko (66. Stępień) – Nascimento (46. Walski), Hajda, Piekarski – Iwao (66. Kikis), Gjoni (90. Mroziński), Cholewiak. Trener Tomasz TUŁACZ.
Sędziował: Paweł Malec (Łódź).
