Sport

Stawiają na młodych

Częstochowska piłka to nie tylko Raków. W cieniu aktualnego wicemistrza Polski funkcjonują też inne kluby, które zachowują swoją tożsamość w historycznej części miasta.

Zawodnicy Victorii są już gotowi do czwartoligowego rejsu. Fot. Facebook/Victoria Częstochowa

VICTORIA CZĘSTOCHOWA

W częstochowskiej hierarchii znamy swoje miejsce. Jest Raków, ale i Skra, która gra ligę wyżej - mówi nam skromnie prezes Wojciech Kasiński, gdy pytamy go o realia funkcjonowania w mieście, które akurat piłce nożnej jest wyjątkowo nieprzychylne. Raków, mimo olbrzymich sukcesów, wciąż nie doczekał się nawet planów nowego stadionu (co ciekawe, ostatnie mówiły o terenach byłego Elaneksu, a więc miejsca, gdzie zlokalizowane są obiekty Victorii). - Poza tym bardzo popularne w mieście są żużel oraz siatkówka. Te dyscypliny mają szerokie grono kibiców, ale i sponsorów. Wiadomo, że potencjalni darczyńcy chętniej spoglądają w kierunku klubów, które są bardziej medialne. Łatwo na pewno nie jest. W tym miejscu chciałbym zachęcić firmy do wsparcia naszego projektu. Mamy szerokie możliwości zaprezentowania sponsorów, można przyjść i przekonać się, że jest u nas całkiem fajnie - mówi sternik Victorii.

Lepsi od Skry

Dla kibiców spoza Częstochowy wyjaśnijmy, że stadion Victorii zlokalizowany jest w centralnej, ale mocno zaniedbanej części miasta, która stopniowo stara się przechodzić rewitalizację. To dzielnica Stare Miasto, o której kolejne władze miasta jakby zapominają. - Mamy swoje grono zagorzałych sympatyków, którzy są na każdym meczu. Dużym atutem jest również akademia, licząca obecnie około 260 dzieci. W większości roczników gramy w 1. lub 2. lidze śląskiej. Do Rakowa nie możemy się równać, ale w grupach młodzieżowych Skrę wyprzedziliśmy. Dwóch zawodników z rocznika 2009, Adam Hajduk i Dawid Dąbek, już trenuje z pierwszym zespołem - informuje prezes Kasiński.

Możliwość rozwoju

Drużyna, która poprzedni sezon 4. ligi śląskiej skończyła na 9. miejscu, przeszła latem sporą przebudowę. Przy Krakowskiej w większym wymiarze postanowili postawić na młodych; w kadrze znalazło się ośmiu młodzieżowców. - Chcemy być lokalnym klubem, dającym szansę gry młodym zawodnikom na poziomie 4. ligi, która jest naprawdę mocna. Nastawiamy się na to, aby chłopcy z naszej akademii, ale również zawodnicy wyróżniający się w okręgu, dołączali do nas i mieli możliwość rozwoju - mówi prezes klubu.

Na co będzie stać drużynę w sezonie, który rozpocznie się już w najbliższy weekend? - Nasz potencjał oceniam na podobnym poziomie, jak w poprzednim sezonie. Zmieniła się jedynie struktura drużyny, bo mamy sporo młodych zawodników o dużych umiejętnościach. Młodość ma jednak to do siebie, że musi dać sobie troszkę czasu na przejście z piłki juniorskiej. Zobaczymy jak szybko dojrzeje, ile będzie dawała od siebie. Mamy nadzieję, że kilku chłopakom uda się to zrobić płynnie. Czy bardzo po cichu myślimy o awansie? Na pewno chcemy mierzyć w górne rejony tabeli, ale zobaczymy, co życie przyniesie. Po pierwszej rundzie poprzedniego sezonu zajmowaliśmy 3. miejsce. Apetyt na coś więcej został wyostrzony, ale wiosna nas zweryfikowała. Zabrakło nam też trochę szczęścia, pojawiły się czerwone kartki, kontuzje i wyszło jak wyszło - wspomina Wojciech Kasiński.

Na początek Podlesianka

Na inaugurację sezonu - w sobotę o 15.00 - Victoria zostanie podjęta przez spadkowicza, Podlesiankę Katowice. - Jesteśmy w zaprzyjaźnionych stosunkach. Sportowo to na pewno ciężki początek, nie wiadomo czego spodziewać się po rywalach, ponieważ u nich też doszło do sporych przetasowań kadrowych. Obstawiam jednak, że będzie to mocna drużyna, która będzie walczyć o czołowe miejsca. Inauguracje zawsze są sporą niewiadomą. Mieliśmy tylko cztery sparingi, dwa z nich wygraliśmy, do tego zaliczyliśmy remis i porażkę. Trenerzy starali się, aby w krótkim czasie dobrze przygotować drużynę. Udane wejście w sezon zawsze jest ważne - kończy prezes Victorii.

Mariusz Rajek