Sport

Sprinterski weekend

Włoch Jonathan Milan w sobotę i Belg Tim Merlier w niedzielę wygrali po finiszach z peletonu odpowiednio ósmy i dziewiąty etap.

Niedzielny pojedynek dla Tima Merliera. Jonathan Milan (pierwszy z lewej) znowu z nim przegrał. Fot. PAP/EPA

TOUR DE FRANCE

Rzadko się zdarza, żeby organizatorzy Wielkiej Pętli zaplanowali na weekend płaskie, czyli z założenia niezbyt ciekawe – delikatnie rzecz ujmując – odcinki, w których emocjonujące są tylko i wyłącznie końcówki z walką sprinterów o zwycięstwo. 

Pierwszy raz Włocha 

Tak też było w sobotę. Mniej więcej do półmetka liczącego ponad 170 km odcinka z Saint-Meen-le-Grand do Laval nikt się nie wychylał. Powód? Tam znajdował się lotny finisz i tracenie sił w ucieczce nie miało sensu, gdyż szybko zostałaby ona skasowana przez grupy, które mają w swoich szeregach sprinterów rywalizujących o zieloną koszulkę najlepszego w klasyfikacji punktowej. Potem zaatakowało dwóch Francuzów z grupy TotalEnergies, Mathieu Burgaudeau i Matteo Vercher, ale także bez większych szans na sukces. Peleton dogonił ich w bezpiecznej odległości od mety, a na niej pierwszy zameldował się Jonathan Milan, który nie dał szans rywalom. 

– Nadal nie dociera do mnie to, co osiągnęliśmy – przyznał kolarz grupy Lidl-Trek. – Przyjechaliśmy tu ze sporymi oczekiwaniami i marzeniami, ale ich realizacja to coś zupełnie innego. Już raz byliśmy blisko, ale wówczas zaczęliśmy trochę za szybko (na trzecim etapie, gdzie Milan był drugi – przyp. red.). Byliśmy bardzo skoncentrowani na tym dniu i wierzyliśmy w sukces. Mój zespół wykonał fantastyczną robotę. To był trudny, stresujący finał. Ostatni kilometr prowadził pod górę, więc wiedziałem, że muszę jak najdłużej czekać z rozpoczęciem sprintu. Jestem zadowolony z naszej pracy, naprawdę zasłużyliśmy na to zwycięstwo – podkreślał debiutujący w Wielkiej Pętli blisko dwumetrowy kolarz. Sprawił on także radość swoim rodakom, bo – choć trudno w to uwierzyć – Włosi poprzedni etap Tour de France wygrali w... 2019 roku! 

Dublet mistrza Europy 

W niedzielę nie było już nudy, bo etap stał pod znakiem ucieczki dwóch kolarzy ekipy Alpecin-Deceunick – Holendra Mathieu van der Poela i Belga Jonasa Rickaerta, którzy zaatakowali tuż po starcie w Chinon. Ich przewaga, która wynosiła już nawet pięć i pół minuty, wolno malała, co zwiększało szanse harcowników na wygraną i zdenerwowanie wśród goniących. Kilka kilometrów przed Chateauroux odpadł zmęczony Rickaert, natomiast van der Poel, czterodniowy lider wyścigu, bronił się niemal do końca. Peleton, też dzięki pracy jedynego Polaka w TdF, Kamila Gradka (Bahrain-Victorious), wchłonął go zaledwie 700 metrów przed „kreską”.  – Czy mieliśmy w planach ucieczkę? Wczoraj zażartowałem, ale Mathieu wydawał się poważny – przyznał z uśmiechem Rickaert, który został uznany za najwaleczniejszego zawodnika etapu.  

O zwycięstwo znowu więc rywalizowali sprinterzy. Wygrał Tim Merlier (Soudal-Quick Step), który dzień wcześniej niedługo przed metą musiał zmienić rower i nie zdołał już włączyć się do walki. Tym razem jednak belgijski mistrz Europy nie miał już kłopotów ze sprzętem i tak jak niecały tydzień wcześniej wyprzedził Milana. – Wreszcie, po raz pierwszy w tym wyścigu, Bert Van Lerberghe i ja w końcówce byliśmy razem. Czułem się o wiele pewniej, mając go przed sobą. Jako rozprowadzający spisał się naprawdę dobrze. Cieszę się, że wygrałem tutaj swój drugi etap – mówił Merlier, który poprzednio wygrał w Dunkierce. W klasyfikacji punktowej ma jednak znaczącą stratę do Milana, bo nie ściga się na lotnych finiszach.

Na wygasłym wulkanie

W poniedziałek odbędzie się pierwszy górski etap tegorocznej edycji, z metą na wygasłym wulkanie Puy de Sancy w Masywie Centralnym. Ciekawe, jak poradzi sobie na nim lider Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG), który wczoraj stracił swojego głównego pomocnika, Joao Almeidę. Portugalczyk, który mocno poobijał się w trakcie piątkowej kraksy, wycofał się z wyścigu w połowie niedzielnego etapu. 

8. etap, Saint-Meen-le-Grand – Laval (171,4 km): 

1. Jonathan Milan (Włochy, Lidl-Trek) 3:50.26 
2. Wout van Aert (Belgia, Visma-Lease a Bike) 
3. Kaden Groves (Australia, Alpecin-Deceuninck) 
4. Pascal Ackermann (Niemcy, Israel-Premier Tech) 
5. Arnaud De Lie (Belgia, Lotto Dstny) 
6. Tobias Andresen (Dania, Picnic PostNL) wszyscy ten sam czas

... 146. Kamil Gradek (Bahrain-Victorious) strata 3.35 

9. etap, Chinon – Chateauroux (174,1 km): 

1. Tim Merlier (Belgia, Soudal-Quick Step) 3:28.52
2. Milan 
3. De Lie 
4. Pavel Bittner (Czechy, Picnic PostNL) 
5. Paul Penhoet (Francja, Groupama-FDJ) 
6. Biniam Girmay (Erytrea, Intermarche-Wanty) wszyscy ten sam czas

... 87. Gradek strata 17 s

Klasyfikacja generalna: 

1. Tadej Pogačar (Słowenia, UAE Team Emirates-XRG) 33:17.22
2. Remco Evenepoel (Belgia, Soudal-Quick Step) 54 s 
3. Kevin Vauquelin (Francja, Arkea-B&B Hotels) 1.11 
4. Jonas Vingegaard (Dania, Visma-Lease a Bike) 1.17 
5. Matteo Jorgenson (USA, Visma-Lease a Bike) 1.34 
5. Mathieu van der Poel (Holandia, Alpecin-Deceuninck) 1.46

... 162. Gradek 1:16.37

(gak)