Sport

Sprawa awansu jest otwarta

Rozmowa z Nemanją Kuzmanowiciem, byłym piłkarzem Banika Ostrawa, piłkarskim ekspertem czeskiej telewizji

Nemanja Kuzmanović grał w Baniku w latach 2019-23. Fot. Michał Zichlarz

Jak oceni pan mecz Banika z Legią?

- Bardzo dobry mecz! Dla neutralnego kibica to było spotkanie, które oglądało się z przyjemnością. Cztery bramki i naprawdę sporo dobrego grania, czego chcieć więcej?! Banik zagrał dobrze, Legia też pokazała jakość, widać, że warszawianie potrafią pograć piłką, bo mają indywidualności. Ale Banik ponownie pokazał, że u siebie jest bardzo mocny.

Przed rewanżem w Warszawie to Legia jest faworytem?

- Legia w domu zawsze będzie faworytem, ale ostrawski zespół stać na dobry wynik. Słyszałem, że Legia ma w domu kłopoty z kibicami. Jeśli tak będzie w rewanżu, to w tym upatrywałbym szansy dla naszego klubu. Legia, żeby wygrać i awansować, musi zdobyć co najmniej jedną bramkę. Uważam, że jest szansa, żeby Banik dalej grał w rozgrywkach Ligi Europy.

A czego jedenastce prowadzonej przez Pavla Hapala zabrakło w czwartek?

- Zabrakło koncentracji w kilku kluczowych momentach przy rozegraniu piłki przez rywala. Bardzo ważnym momentem był też słupek po uderzeniu Davida Buchty. Banik wtedy prowadził, a gdyby futbolówka wpadła do siatki, byłoby 3:1 i uważam, że gospodarze utrzymaliby prowadzenie do końca. Skończyło się na 2:2 i kto awansuje do trzeciej rundy, to sprawa dalej otwarta.

Co w tej chwili u pana słychać? W poprzednim sezonie grał pan w drużynie z Hawirzowa, a teraz ma być trzecioligowy zespół z Vitkovic, który łączy siły z Banikiem, to prawda?

- Tak, to prawda. Mam 36 lat, ale nie zamierzam jeszcze kończyć z graniem. W Vitkovicach ma być w nowym sezonie tak, że będzie to zespół Banika C, w którym mam pełnić dla młodszych zawodników, wchodzących do seniorskiej piłki, rolę mentora. Wszystko po to, żeby im pomóc w rozwoju.

W wyjściowym składzie Banika na mecz z Legią było 8 czeskich zawodników, w tym kilku wychowanków, ze świetnym Matejem Sinem, oraz trzech Słowaków. W Polsce, gdy w składzie jest kilku zawodników z naszego kraju, to jest dobrze. Skąd taka różnica?

- U nas też to się zmienia i w coraz większej liczbie klubów jest coraz więcej zagranicznych zawodników. W Baniku w meczu z Legią tak się akurat złożyło, że był, można powiedzieć, taki miejscowy skład, bo przecież Słowaków traktujemy jako swoich zawodników, nie jako obcokrajowców. Jest tak, że ci chłopcy mają jakość, potrafią grać, co pokazał choćby ten czwartkowy mecz z Legią. Wychodzimy z założenia, że jeślimamy w kadrze zagranicznego zawodnika, to musi on być dwa razy lepszy od tego miejscowego. Nie jest jeszcze tak jak w Polsce, że połowa kadry to zawodnicy zagraniczni.

Rozmawiał w Ostrawie Michał Zichlarz