Sporo do poprawy
Górnicy są wśród tych, którzy ligowy sezon zaczęli najlepiej. Zdają sobie jednak sprawę, że jeszcze wiele pracy przed nimi.
Erik Janża (z prawej) od sześciu lat jest mocnym punktem górniczej jedenastki. Fot. gornikzabrze.pl
GÓRNIK ZABRZE
Dwa mecze i komplet sześciu punktów. Marzenie każdego zespołu... W ekstraklasie komplet oczek mają na razie Cracovia, Wisła Płock i Górnik Zabrze. Do tego grona można doliczyć też Legię, ale zagrała na razie tylko raz, bo jej pierwszy mecz z Piastem, z uwagi na pucharowe rozgrywki, został przełożony.
Nieudane dośrodkowanie
W Zabrzu mogą się cieszyć z dobrego startu. Po pierwsze dlatego, że w zespole doszło przecież do olbrzymiej ilości zmian w letnim czasie - aż 12 nowych graczy i nowy trener. A po drugie, bo w ostatnich latach – też ze względu na liczne zmiany w kadrze – starty nie wychodziły najlepiej. Dwa kolejne zwycięstwa po raz ostatni na starcie przytrafiły się jeszcze za czasów trenera Marcina Brosza w Górniku, a było to w sierpniu 2020 roku. Wtedy zresztą Górnicy wygrali cztery razy z rzędu.
Teraz zabrzanie pod wodzą nowego szkoleniowca Michala Gasparika wygrali dwa razy. Na inaugurację z Lechią u siebie 2:1 i w sobotę z Piastem w Gliwicach 1:0, co już jest przecież osiągnięciem, bo przy wcześniejszych 13 próbach wygrania przy Okrzei, zabrzanom udało się osiągnąć obrany cel tylko dwukrotnie (nie licząc zwycięstwa przy zielonym stoliku za walkower w marcu 2018).
W Gliwicach o rezultacie zdecydowało dość przypadkowe dośrodkowanie w wykonaniu Erika Janży. - To było nieudane dośrodkowanie (śmiech). Czasami tak w piłce jest, że bramkarz popełni błąd, piłka wpada do siatki, a ty masz szczęście. Piast nie leży nam jako zespół, tak jest od lat. Mieliśmy problemy szczególnie w pierwszej połowie, bo chcieliśmy grać inaczej, ale rywal na to nie pozwolił. W przerwie dokonaliśmy korekt i od 60 minuty mecz był już pod naszą kontrolą. Dobrze, że nie tracimy bramek, a jak tak będziemy grać przez następne 32 kolejki, to „biorę to". Wiele jest jeszcze do poprawy, przede wszystkim gra do przodu, strzały na bramkę rywala, bo z Piastem za wiele ich nie było. Przed nami dużo roboty. Przygotowujemy się już do kolejnego meczu, bo teraz chodzi o to, żeby podtrzymać tę pozytywną energię w kolejnych spotkaniach – mówi kapitan Górnika Zabrze.
Lech go chciał
W Zabrzu przygotowują się do meczu z Lechem w sobotę wieczorem przy Bułgarskiej. Łatwo z mistrzem Polski na jego terenie nie będzie, co nie znaczy, że nie można tam punktować. Zresztą niedawno pokazała to przecież Cracovia, która wygrała w Poznaniu 4:1. Piłkarze Górnika mówią wprost, że jadą tam po punkty. Murowania bramki nie będzie.
Wracając do Janży - ciekawostka - kilka lat temu mówiło się o tym, że może wylądować w Poznaniu. Temat był prawdziwy, ale ostatecznie do konkretów nie doszło. - Miałem ofertę, żeby odejść z Górnika. To było latem, kiedy trener Jan Urban pierwszy raz nas objął (2021 rok – przyp. red.). Miałem trafić do Lecha, wszystko było dogadane, ale Górnik mnie nie puścił. Oferta była za mała – mówi piłkarz Górnika, który w Zabrzu gra najdłużej ze wszystkich z obecnej kadry zabrzańskiej drużyny, bo od połowy 2019 roku, kiedy na Roosevelta trafił z chorwackiego Osijeku.
Janża nie strzelił za wielu bramek w barwach 14-krotnego mistrza Polski, bo ledwie 6 w 181 meczach. Za to może imponować liczba jego asyst - jest ich 37 (na boiskach ekstraklasy 34), a byłoby więcej, gdyby koledzy mieli lepiej nastawione celowniki. Doświadczonemu, 32-letniemu lewemu obrońcy lepiej idzie strzelanie goli w słoweńskiej reprezentacji. Tam w 23 spotkaniach zdobył trzy bramki, w tym jedną na Euro 2024, kiedy po pięknym strzale z dystansu pokonał Duńczyka Kaspra Schmeichela.
Michał Zichlarz
ERIK JANŻA W GÓRNIKU (mecze, bramki, asysty)
◾ 2019/20 – 36 – 0 – 5◾ 2020/21 – 28 – 0 – 3
◾ 2021/22 – 32 – 1 - 6
◾ 2022/23 – 32 – 2 – 8
◾ 2023/24 – 23 – 0 – 4
◾ 2024/25 – 28 – 2 – 8
◾ 2025/26 – 2 – 1 – 0
Źródło: transfermarkt.pl
