Sport

Sporo do poprawy

Dwa gole Bartosza Nowaka uratowały GKS Katowice przed porażką z Zagłębiem Lubin na Nowej Bukowej.

Bartosz Nowak (przy piłce) od pierwszej minuty był aktywny pod bramką rywali. Fot. Michał Meissner / PAP

GKS KATOWICE

Pomocnik dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, doprowadzając do remisu po tym, jak Miedziowi w pierwszej połowie rywalizacji strzelili dwie bramki. Tym samym jako pierwszy zawodnik GieKSy zdobył gola w tym sezonie i to dzięki niemu katowiczanie zdobyli pierwszy punkt. 

Lubi strzelić inaczej 

Pierwszą bramkę zdobył bezpośrednio z rzutu wolnego. Dośrodkował piłkę w pole karne w taki sposób, że zmierzała w stronę bramki. Nikt nie przeciął uderzenia i wszystko zaskoczyło Dominika Hładuna, który musiał wyciągnąć piłkę z siatki. – Każdy, kto dośrodkowuje piłkę z tego rejonu boiska, celuje w długi słupek, bo wie, że jeśli piłka nie zostanie przecięta, może wpaść do bramki. Ta bramka trochę nas napędziła. Czułem, że możemy jeszcze wygrać i z jednej strony szkoda, że trochę brakowało nam do wygranej, a z drugiej strony szanujemy punkt, bo ostatnie minuty rywalizacji były bardzo chaotyczne i każda ze stron mogła nagle wyjść na prowadzenie – tłumaczył gola Bartosz Nowak.

Kilkadziesiąt minut później pokonał bramkarza, strzelając z pola karnego dość niespodziewanie w krótki róg. – To jest mój styl strzelania. Wielu zawodników szuka długiego słupka, a ja lubię strzelić w nieco inny sposób, próbując oszukać bramkarza. Cieszę się, że dało to bramkę i mam nadzieję, że jeszcze wiele razy zdobędę w ten sposób gola – podkreśla 31-latek. To trafienie ustaliło wynik rywalizacji. Nowak stał się bohaterem GieKSy, która w pierwszej połowie nie grała najlepiej. Dopiero po zmianie stron miała więcej okazji do strzelenia bramek, ale tylko Nowak wykazał się skutecznością. To nie dziwiło, ponieważ od pierwszego gwizdka starał się być aktywny i widać było, że bardzo zależało mu na strzeleniu gola. Jego aktywność została potwierdzona przez dublet.

Trudne mecze 

Czy GieKSa ze zdobytego punktu powinna się cieszyć? – W meczu z Zagłębiem towarzyszyły nam wszystkie emocje, od wkurzenia po zadowolenie, a na koniec poczuliśmy nawet ulgę, bo w ostatniej chwili mogliśmy stracić bramkę na 2:3 i wtedy wynik bolałby podwójnie. Cieszy to, że z rezultatu 0:2 potrafiliśmy wrócić do spotkania. Stworzyliśmy sporo okazji i mogliśmy nawet myśleć o zwycięstwie. Na pewno pozostaje nam sporo aspektów do przepracowania. Szczególnie w pierwszej połowie dostaliśmy przykład na to, jak nie powinniśmy grać. Do ustawienia i systemu musimy dołożyć odwagę i jakość, które były widoczne po zmianie stron. To jest droga, którą chcemy podążać – stwierdził Nowak. 

Katowiczanie chęć bycia na tej drodze muszą jednak potwierdzać przez cały mecz, a nie tylko przez 45 minut. W przeciwnym razie będą karceni przez rywali i będą tracić bramki, tak jak w starciu z lubinianami. Jest to o tyle ważne, że przed GKS-em bardzo wymagające mecze. W najbliższą sobotę zmierzą się z silnym w ofensywie Widzewem, tydzień później zagrają przeciwko Legii i oba mecze odbędą się na wyjeździe. Zawodnicy muszą wejść w odpowiedni rytm od pierwszych minut tych spotkań, żeby nie musieć gonić wyniku do ostatniej chwili.

Kacper Janoszka

 CZY WIESZ, ŻE…

Bartosz Nowak dołączył do GKS-u przed startem zmagań 2024/25 i do rozpoczęcia poniedziałkowego meczu z Zagłębiem Lubin zdobył tylko dwie bramki dla katowickiego zespołu. W poprzednim sezonie jednego gola strzelił z karnego – w wyjazdowym spotkaniu z Puszczą Niepołomice, który GieKSa wygrała 6:0. Po raz drugi do siatki trafił w starciu przedostatniej kolejki z Lechem Poznań (2:2). Teraz podwoił swój bilans bramek strzelonych dla drużyny Rafała Góraka. Gdy był piłkarzem Rakowa Częstochowa, znacznie częściej trafiał do siatki. W sezonie 2022/23, gdy Medaliki sięgały po mistrzostwo, wpisywał się na listę strzelców 10-krotnie. Co ciekawe, jednego gola w tamtych rozgrywkach zdążył strzelić w pierwszych kolejkach dla Górnika Zabrze, zanim w sierpniu 2022 roku przeniósł się pod Jasną Górę. Z kolei rok później cieszył się ze zdobycia siedmiu bramek w ekstraklasie. Poprzedni sezon był dla niego najmniej obfitym w gole, jeśli chodzi o grę na najwyższym szczeblu rozgrywkowym od rozgrywek 2016/17, gdy w barwach Ruchu Chorzów w 17 meczach zdobył jedną bramkę.