Sport

Sponiewierana Miedź

Beniaminek ekstraklasy „rozjechał” drużynę swojego byłego trenera, Wojciecha Łobodzińskiego.

Japończyk Hide Vitalucci rozpoczął kanonadę Arki. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus

Zanim przejdziemy do sobotnich wydarzeń na Arenie Mistrzów w Gniewinie, gdzie w meczu sparingowym zmierzyły się Arka Gdynia i Miedź Legnica, powiedzmy o nowej twarzy w zespole z Trójmiasta. W ubiegłym tygodniu beniaminek ekstraklasy pozyskał kolejnego (szóstego) nowego zawodnika. Nowym nabytkiem w zespole trenera Dawida Szwargi jest 18-letni Oskar Kubiak, który przyszedł z Wdy Świecie. Umowa obowiązywać będzie do końca sezonu 2027/28 i zawiera opcję przedłużenia o kolejny sezon. Urodzony 25 września 2006 r. obrońca jest wychowankiem Gopła Kruszwica, a Wdę reprezentował od 2018 r. - najpierw w drużynie juniorów, a następnie w pierwszym zespole. W ubiegłym sezonie wystąpił w jej barwach na poziomie 3. ligi w 25 meczach, zdobywając 4 gole i dokładając 2 asysty.

Zaskakujący łomot

Trener legniczan Wojciech Łobodziński, który pracował w Arce od 1 lipca 2023 do 26 sierpnia ub.r., przed sobotnią potyczką powiedział: - Zagramy dwa razy 60 minut, więc praktycznie każdy zawodnik z kadry dostanie 60 minut. To będzie pewien wykładnik tego, na jakim etapie jesteśmy, bo oczywiście ten sparing traktujemy bardzo poważnie, ale z drugiej strony jest to element przygotowań, a dzień przed meczem bardzo ciężko trenowaliśmy. Zresztą patrząc na inne drużyny, które tutaj przebywają, wszyscy pracują tak mocno. Na pewno mniejszą uwagę będziemy zwracać na to, jak piłkarze będą wyglądać fizycznie, a większą na to, jak taktycznie podejdziemy do tego meczu.

Niespełna 43-letni szkoleniowiec zapewne nie przypuszczał, że jego podopieczni zbiorą łomot. Pięć straconych goli na pewno chluby im nie przynosi.

Popis samuraja

Szkoleniowcy obu drużyn ustalili czas sobotniego sparingu na 120 minut (2x60). To pozwoliło im na wykorzystanie zawodników w optymalnym wymiarze. Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią, trener Dawid Szwarga zagrał w dwóch systemach taktycznych.

Od pierwszego gwizdka inicjatywę mieli gdynianie i w 20 minucie szybka kontra zakończyła się dobrym rozegraniem piłki przez Sebastiana Kerka, który zgrał do Joao Oliveiry, a ten mimo asysty obrońcy, mając naprzeciwko tylko bramkarza uderzył, lecz Dmytro Sydorenko odbił piłkę na słupek i rzut rożny. Pierwszego gola zobaczyliśmy dopiero w... 85 minucie. Po rzucie rożnym i wybiciu piłki zawodnicy Arki rozegrali koronkową akcję. Piłkę przejął Adam Ratajczyk, który zgrał do Dawida Abramowicza. Po jego dośrodkowaniu futbolówkę wywalczył Japończyk Hide Vitalucci i płaskim strzałem zmusił do kapitulacji Jakuba Wrąbla. W 92 minucie 23-letni pomocnik Arki po raz drugi wpisał się na listę zdobywców bramek, wykorzystując rzut karny podyktowany za faul Mateusza Bochnaka na Kamilu Jakubczyku.

Bez litości

Arka nie zadowoliła się dwubramkowym łupem i „skaleczyła” rywali jeszcze trzy razy. W 102 minucie Abramowicz wyłożył piłkę Ratajczykowi, który z kilku metrów skierował ją do siatki. 10 minut później najpierw głową uderzał Abramowicz, bramkarz Miedzi odbił piłkę, jednak dopadł do niej Michał Marcjanik i również głową wpakował do bramki. Kanonadę Arki zakończył Dawid Kocyła, który wygrał sam na sam z bramkarzem, wykorzystując prostopadłe podanie Vitalucciego.


◼  Arka Gdynia - Miedź Legnica 5:0 (0:0)

1:0 - Vitalucci, 85 min, 2:0 - Vitalucci, 92 min (karny), 3:0 - Ratajczyk, 102 min, 4:0 - Marcjanik, 112 min (głową), 5:0 - Kocyła, 120 min

ARKA: Grobelny - Zator, Hermoso, Celestine, Gojny - Kerk, Petrović (49. Nguiamba), Sidibe - Gaprindaszwili, Sobczak, Oliveira; II połowa: Węglarz - Stolc, Marcjanik, Celestine - Kocyła, Nguiamba, Jakubczyk, D. Abramowicz - Skóra, Ratajczyk, Vitalucci. Trener Dawid SZWARGA.

MIEDŹ: Sydorenko - Rezacz, Kościelny, Józefiak, Hartherz - Podgórski, Drygas, J. Letniowski. Engvall - Stanclik, Cordoba (49. Szymoniak); II połowa: Wrąbel - Grudziński, Kwiecień, Diallo, Maliszewski - Bochnak, Lehaire, Hajda, Miocz, Antonik - Mansfeld (103. Keita), Trener Wojciech ŁOBODZIŃSKI.

Grano 2x60 minut.

Bogdan Nather