Spadek był nieunikniony
Stal Mielec dwukrotnie w trakcie sezonu zmieniała trenerów, ale roszady na tym stanowisku nie zatrzymały drużyny na drodze do 1. ligi.
Piotr Wlazło z dziesięcioma golami był najskuteczniejszym Polakiem w ekstraklasie. Fot. Marta Badowska/PressFocus
Był to bardzo słaby sezon w wykonaniu Stali Mielec. Od początku rozgrywek zespół był zmuszony do walki o utrzymanie. Najwyżej (poza sytuacją po pierwszej kolejce, gdy był na 10. lokacie) znalazł się na 12. miejscu. Wówczas, na przełomie rundy jesiennej i wiosennej, Stal prowadzona przez Janusza Niedźwiedzia zaliczyła nie najgorszy – biorąc pod uwagę całość sezonu – okres, gdy wygrała z Puszczą Niepołomice (2:0) i Radomiakiem (2:1), następnie zremisowała 2:2 z Legią Warszawa, a po dwóch porażkach z Widzewem Łódź (1:2) i GKS-em Katowice (0:1) zdobyła w lutym trzy punkty w starciu z Jagiellonią (2:1). Kibice z Mielca mogli się łudzić, że Stal wyszła z kryzysu, ale był to tylko chwilowy wyskok, po którym wszystko wróciło do normy. Od zimowej wygranej z białostoczanami w 20. kolejce ekipa z Podkarpacia tylko raz zanotowała zwycięstwo, w rewanżowym starciu z Puszczą (3:2) pod koniec sezonu, gdy była już pewna spadku z ligi.
Szybkie zwolnienie
Ciekawostką jest to, że spadkowicza z Mielca w tym sezonie prowadziło aż trzech trenerów. Rozgrywki na ławce rozpoczął Kamil Kiereś, który sezon wcześniej pewnie utrzymał się w lidze. W jeszcze wcześniejszych rozgrywkach powiodła się jego misja strażacka w Stali, gdy został zatrudniony na kilka meczów przed ostatnią kolejką i również bezproblemowo pozostał w ekstraklasie. Pomimo tego w sezonie 2024/25 został zwolniony już w siódmej kolejce! Mimo szybkiego zwolnienia trenera Stal nie była pierwszym zespołem, który w trakcie sezonu musiał dokonać roszady na stanowisku szkoleniowca. Jens Gustafsson błyskawicznie opuścił Pogoń, przenosząc się do saudyjskiego Al-Fateh (swoją drogą, popracował tam tylko do grudnia 2024 roku), a Kamil Kuzera opuścił Koronę przez konflikt z władzami klubu już po 2. kolejce. Nie zmienia to jednak faktu, że Kamil Kiereś nie dostał czasu zbyt dużo czasu. Decyzja była jednak w miarę zrozumiała – Stal po siedmiu kolejkach uzbierała 4 punkty i znalazła się na dnie tabeli.
Miał ratować…
Władze mieleckiego klubu skorzystały na tym, że równie szybko trenera zwolnił Ruch Chorzów. Janusz Niedźwiedź nie pozostawał długo bezrobotny. Podpisał kontrakt ze Stalą nieco ponad tydzień po opuszczeniu Niebieskich. Miał być zbawicielem. I rzeczywiście w pewnym momencie wydawało się, że zespół pod jego wodzą gra lepiej. Widać to było we wspomnianym okresie, gdy po wygranej z Jagiellonią znalazł się na 12. miejscu. To było jednak tylko i wyłącznie złudzenie. Trener Niedźwiedź w 21. kolejce rozpoczął serię meczów, w których tracił punkty. Przegrał z Pogonią Szczecin, zremisował z Piastem Gliwice, a następnie zaliczył trzy porażki z rzędu: z Lechem Poznań, Śląskiem Wrocław i Motorem Lublin. Te dwa ostatnie mecze zakończyły się wynikami 1:4, a przecież Stal nie mierzyła się z gigantami ekstraklasy, a z późniejszym spadkowiczem i beniaminkiem. Janusz Niedźwiedź musiał więc pożegnać się z Mielcem.
Misja niewykonalna
W jego miejsce wskoczył Ivan Djurdjević, który od kwietnia 2023 roku, odkąd opuścił Śląsk Wrocław, nie prowadził żadnej drużyny. Serb stanął przed trudnym wyzwaniem. Musiał podnieść na duchu zespół, który znajdował się w ogromnym kryzysie. Cel udało mu się osiągnąć tylko częściowo. Stal przestała hurtowo przegrywać, za to… zaczęła remisować. Ekipa trenera Djurdjevicia w ostatnich ośmiu kolejkach zdobywała średnio punkt na spotkanie. To było zbyt mało, żeby myśleć o wydostaniu się ze strefy spadkowej. Serbskiemu szkoleniowcowi nie udało się uratować Stali przed degradacją, ale mimo wszystko pozostał na stanowisku i będzie prowadził drużynę na zapleczu ekstraklasy. Tam będzie musiał pracować niemal z zupełnie nowym zespołem, bo większość ważnych graczy Stali znalazła nowe kluby. W składzie nie ma już Łukasza Wolsztyńskiego, Krzysztofa Wołkowicza, Mateusza Matrasa, Karola Knapa, Damiana Kądziora, Alvisa Jaunzemsa, Matthew Guillaumiera, Berta Esselinka czy Roberta Dadoka.
Brak inwestycji
Czy skoro dwukrotnie w tym sezonie Stal zwalniała trenerów, to właśnie oni byli powodem niepowodzeń? Nie. Stal od lat dysponowała przeciętnym składem. Gdy tylko pojawiała się możliwość, żeby zarobić jakiekolwiek pieniądze na sprzedaży wyróżniających się graczy, w Mielcu się nie zastanawiali. Tak było w sezonie 2022/23 w przypadku Saida Hamulicia. Bośniacki snajper po niezłej połowie sezonu 2022/23 od razu został sprzedany do Toulouse za 2,5 miliona euro. Tak też było przed ostatnim sezonem, gdy wpłynęła oferta za bramkarza Mateusza Kochalskiego, za którego klub otrzymał 900 tysięcy euro. I ostatecznie taki scenariusz potwierdził się też minionej zimy, gdy do Legii sprzedany został Ilja Szkurin za ponad milion euro. Stal zarabiała na piłkarzach, ale nie chciała inwestować w poprawę poziomu zespołu. Bierność na rynku sprawiła, że Stal po prostu musiała spaść z ekstraklasy.
Kacper Janoszka
5 SEZONÓW z rzędu w ekstraklasie spędziła Stal. Co roku zajmowała miejsce w dolnej połowie tabeli. Niemal co roku broniła się przed spadkiem. Na taki scenariusz zanosiło się więc od lat. Już w sezonie 2020/21 cudem uniknęła degradacji, bo akurat poszerzano stawkę ekstraklasy i spadała tylko jedna drużyna. W minionym sezonie już nic nie było w stanie jej uratować .