Słowa nie na wiatr
Dobierzemy się do skóry Francuzkom, ale potrzebna jest cierpliwość i krok po kroku realizacja planu – powiedział po finale uradowany trener szablistek, Tomasz Dominik!
Zuzanna Cieślar (od prawej), Zuzanna Lenkiewicz, Angelika Wątor i Sylwia Matuszak w pełnej krasie! Fot. PAP/EPA
SZERMIERKA - ME W GENUI
Chcemy zaistnieć indywidualnie, ale najważniejsza jest drużyna. Od pierwszego startu w Pucharze Świata, pierwszej imprezie rangi mistrzowskiej, będziemy starali się walczyć o podium – te słowa wypowiedział w lutym trener Tomasz Dominik, po otrzymaniu nominacji na trenera kadry. To nie były słowa rzucane na wiatr, ale znalazły potwierdzenie w rzeczywistości. Sylwia Matuszak, szablistka z Konina, w turnieju indywidualnym mistrzostw Starego Kontynentu stanęła na najniższym stopniu podium, zaś drużyna, z trzema sosnowiczankami w składzie, spełniła oczekiwania i dopiero w finale uległa świetnie walczącym Francuzkom.
Ogromna przewaga
Polskie szablistki mogą powiedzieć: panie prezesie zadanie wykonane – tak możemy nieco z przymrużeniem oka zakomunikować sportowemu światu. To był świetny turniej drużynowy w wykonaniu naszych pań, Zuzanny Cieślar, Sylwii Matuszak, Angeliki Wątor i Zuzanny Lenkiewicz). Biało-czerwone, rozstawione z nr 6., w 1/8 finału zaczęły od zwycięstwa z Grecją, która ma w składzie dwie utytułowane i wysoko notowane zawodniczki - Theodorę Gkountourę i Despinę Georgiadou. Tymczasem podopieczne trenera Dominika po 7. rundzie prowadziły już 35:18. Skończyło się na pewnym zwycięstwie 45:30. Mieliśmy jednak prawo obawiać się o spotkanie w 1/4 finału z dwoma mistrzyniami olimpijskimi, Ukrainkami Aliną Komaszczuk i Ołeną Krawacką. Były one bezpodstawne, bowiem nasze szablistki od początku wysoko prowadziły (30:14), zaś końcowy wynik 45:27 nie pozostawia cienia wątpliwości kto był lepszy. Awans do półfinału był sporym wydarzeniem, a medal był w zasięgu ręki...
Więcej emocji
Spotkanie półfinałowe z Węgierkami było już bardziej wyrównane, ale o wygranej w dużej mierze zadecydowało zwycięstwo Matuszak z Lucą Szucs 7:1, po którym nasze panie objęły prowadzenie 40:36. Dzieła dokończyła Cieślar, przegrywając co prawda z Kalinką Suger Battai 5:6, ale mecz zakończył się wygraną 45:42. O sporym pechu może mówić Angelika Wątor, która nabawiła się kontuzji uda. W finale na planszy pojawiła się debiutantka, 20-letnia Zuzanna Lenkiewicz.
Szablistki Francji to niezwykle wymagające rywalki - obrończynie tytułu. Sara Noutcha sięgnęła po złoto w turnieju indywidualnym, ale drużynowo zaczęło się wielce obiecująco, bowiem po trzech rundach Polki prowadziły 15:10. Jednak w kolejnej odsłonie mistrzyni Europy Noutcha pokonała Lenkiewicz 10:3 i Trójkolorowe wyszły na 20:18, a ostatecznie nasze panie przegrały 31:45. Niemniej polskie szablistki odniosły ogromny sukces i po 17 latach znów stanęły na podium!
- Powoli, powoli, jeszcze dobierzemy się do skóry Francuzkom, ale cierpliwie realizować krok po kroku swój plan – powiedział po finale uradowany trener Tomasz Dominik. - Przed turniejem mieliśmy dobrze przeanalizowane rywalki i panie doskonale wiedziały jak z nimi walczyć. Wszystkie spotkania do finału były wręcz perfekcyjne i naszym zawodniczkom należą się słowa uznania. Nie miałem wątpliwości, by przed finałem dokonać zmiany w zespole. Zdrowie zawodniczek jest najważniejsze, bo przecież pod koniec lipca mamy mistrzostwa świata w Tbilisi. Zdobyliśmy punkty potrzebne do rankingu, choć nie będzie na razie przełożenia na miejsce. Tutaj trzeba mozolnie pracować, by awansować wyżej. Teraz panie będą miały kilka dni wolnego i zabieramy się do pracy przed kolejnym występem. Ten medal doda nam pewności siebie przed jeszcze bardziej wymagającym turniejem w Tbilisi.
Pod kreską
Zdecydowanie więcej spodziewaliśmy się po występach młodych szpadzistek i florecistów. Obie drużyny przepadły w ćwierćfinałach, choć miały niezłą pozycję wyjściową. Szpadzistki (Barbara Brych, Alicja Klasik, Gloria Klughardt i Magdalena Pawłowska) do turnieju przystąpiły z pozycji nr 3 i w 1/8 finału nie miały problemów z pokonaniem Turcji 45:29. Jednak w drodze do strefy medalowej walczyły z Estonkami z Katriną Lehis na czele, wicemistrzynią Europy. Mecz był niesłychanie wyrównany, a po 6 rundach była był remis 13:13. Trzy ostatnie potyczki przegrane przez Pawłowską i Klughardt jednym trafieniem oraz Brych dwoma zadecydowały o przegranej 25:29. O miejsca 5-8 podopieczne Bartłomieja Języka przegrały z Francuzkami jednym trafieniem 33:34. Po pięciu rundach był remis 16:16, zaś po ośmiu przegrywaliśmy 27:31. Brych ambitnie odrabiała straty w walce z Lauren Rembi, wygrała 6:3, ale zabrakło czasu. W spotkaniu o 7. miejsce Polki pokonały Szwecję 45:37, budując przewagę od 4. rundy.
Marzenia naszych florecistów (Michał Siess, Leszek Rajski, Jan Jurkiewicz, Mateusz Kozak) szybko zostały rozwiane. Już w pierwszym spotkaniu przegrali z Belgami 33:45 i musieli się skupić się na mieczach o miejsca 5-8. Od pierwszej do ostatniej walki nasi rywale kontrolowali wydarzenia na planszy. A potem nasi wygrali z Niemcami 45:24 i ulegli Węgrom 40:45, zajmując ostatecznie 6. lokatę.
Występ naszych szpadzistów (Mateusz Antkiewicz, Wiktor Wałach, Damian Michalak i Wojciech Lubieniecki) przeszedł bez większego echa. Biało-czerwoni (nr 8) w 1/8 finału zmierzyli się z Holandią (nr 9) i szybko pożegnali się z turniejem, przegrywając 34:45. Pomarańczowi okazali się rewelacją tego turnieju, bowiem dotarli do finału, wygrywając po drodze z Węgrami i Niemcami. Dopiero w finale nie potrafili nawiązać rywalizacji ze świetnie usposobionymi Francuzami i w rezultacie przegrali 29:45.
Naszym szpadzistom przyszło walczyć o miejsca 9-16. Najpierw pokonali Brytyjczyków 45:42, a potem przegrali z Izraelem 31:45 i Szwecją 40:45. Ostatecznie zostali sklasyfikowani na 12. miejscu, zupełnie nieadekwatnym do ich umiejętności.
Szermiercza ekipa opuszcza Genuę z dwoma krążkami - srebrnym i brązowym szablistek. A teraz kilkudniowy urlop i przygotowania do najważniejszej imprezy sezonu: mistrzostw świata w Tbilisi. Tam medale będą zawieszone wysoko.
WYNIKI
◼ Szabla K drużynowo – ćwierćfinały: Francja – Bułgaria 45:27, Włochy – 45:40, Hiszpania, Polska – Ukraina 45:27, Węgry – Niemcy 45:37; półfinały: Francja – Włochy 45:37, Polska – Węgry 45:42; o 3. m.: Włochy – Węgry 45:44; finał: Francja – Polska 45:31.
Końcowa kolejność: 1. Francja (Sara Balzer, Faustine Clapier, Sarah Noutcha, Toscane Tori) 2. POLSKA, 3. Włochy, 4. Węgry, 5. Hiszpania, 6. Ukraina , 7. Bułgaria, 8. Niemcy.
◼ Szpada K drużynowo - ćwierćfinały: Włochy – Szwecja 38:31, Ukraina – Węgry 44:43, Estonia – Polska 29:25, Szwajcaria – Francja 38:36; półfinały: Ukraina - Włochy 45:27, Szwajcaria – Estonia 45:38; o 3. m.: Włochy – Estonia 27:26; finał: Ukraina – Szwajcaria 45:34.
Kolejność: 1. Ukraina, 2. Szwajcaria, 3. Włochy, 4. Estonia, 5. Francja, 6. Węgry, 7. POLSKA, 8. Szwecja.
◼ Szpada M drużynowo – ćwierćfinały: Holandia – Węgry 45:38, Niemcy – Czechy 45:35, Włochy – Szwajcaria 40:37, Francja – Ukraina 45:40; półfinały: Holandia –Niemcy 45:38, Francja – Włochy 45:33; o 3. m.: Włochy – Węgry 40:28; finał: Francja - Holandia 45:29
Kolejność: 1. Francja (Luidgi Midelton, Aleksandre Bardenet, Gaeten Billa, Paul Allegre), 2. Holandia, 3. Włochy, 4. Niemcy, 5. Węgry, 6. Ukraina, 7. Szwajcaria, 8. Czechy... 12. POLSKA.
◼ Floret M drużynowo – ćwierćfinały: Włochy – Austria 45:26, Flaga Neutralna – Węgry 45:38, Polska – Belgia 33:45, Francja – Niemcy 45:29; półfinały: Włochy – Flaga Neutralna 45:40, Francja – Belgia 45:41; o 3. m.: Flaga Neutralna – Belgia 45:28; finał: Włochy – Francja 45:43.
Kolejność: 1. Włochy, 2. Francja, 3. Flaga Neutralna, 4. Belgia, 5. Węgry, 6. POLSKA, 7. Niemcy, 8. Austria.
90 MEDALI zdobyli nasi szermierze w historii ME. Indywidualnie 56 (9 złotych – 10 srebrnych – 37 brązowych) oraz 34 ( 8 – 15 – 11) drużynowo.