Słoń w składzie porcelany
POWRÓT DO KORZENI, cotygodniowy felieton Michała Listkiewicza
Właściciel Pogoni Szczecin, Alex Haditaghi, to kawał chłopa, więc skojarzenie go ze słoniem nasuwa się automatycznie. Fajnie, że facet z grubym portfelem - jego majątek szacowany jest na prawie 500 milionów dolarów - zaangażował się w ratowanie zasłużonego klubu znanego nie bez racji „Dumą Pomorza”. Gorzej gdy jaśnie pan z kanadyjskim paszportem próbuje meblować dom, w którym zamieszkał na pobyt czasowy, jak wcześniej w innych krajach. Nawet gorąca irańska krew nie usprawiedliwia karczemnych pyskówek z włodarzami innych klubów, a próba obalenia utrwalonego przez dekady porządku w rozgrywkach Pucharu Polski to już curiosum. Gdy pewnego dnia pan Alex spróbuje zmieniać system rozgrywek w Anglii, to inny Alex (Ferguson) z tytułem szlacheckim zrobi mu „suszarkę” jak kiedyś swoim piłkarzom w szatni. Czy rozstawiona zgodnie z życzeniem Haditaghiego Pogoń wygrałaby z Avią Świdnik, Sokołem Kleczew, Zniczem Pruszków lub Podhalem Nowy Targ? Niekoniecznie.
Pierwszy raz zawitałem na nowy stadion Widzewa i jestem pod wrażeniem atmosfery na nim i wokół niego panującej. Już dwie godziny przed pierwszym gwizdkiem w klubowym sklepie i barach rozgrzewały się liczne grupy kibiców - radosnych, fajnych, sympatycznych. Wiele rodzin z dziećmi, zero chamstwa i napinki znanych mi z kilku innych polskich stadionów. Gorzej było na boisku, tam mizeria powodująca ból zębów, bardzo mało piłki w piłce.
Dzień wcześniej zajrzałem do Niecieczy i jak zawsze w tej wsi nad Dunajcem byłem pod wrażeniem. Ponad setka dzieciaków ubranych w pomarańczowe koszulki ze słonikiem w herbie przedefilowała przed pękającymi z dumy dziadkami, rodzicami, kolegami ze szkoły. 800 mieszkańców, tyle samo trenującej młodzieży, 3 tysiące ludzi na trybunach. Polskie Hoffenheim ma się dobrze, to nie jest kaprys właścicieli, a rozsądny projekt rozpisany na lata. Państwo Danuta i Krzysztof Witkowscy już zrobili dla polskiej piłki więcej niż egzotyczni domokrążcy z dalekich krain, traktujący nasze kluby jak przechodnie trofea. Śląski z krwi i kości trener Marcin Brosz dobrze się w tym sielskim klimacie odnajduje choć lekko nie jest. Dobrego piłkarza łatwo jest skusić mieszkaniem nad morzem czy uciechami wielkiego miasta, zaś oddalenie od znanych ośrodków i wiejskość atutami klubu z Niecieczy nie są. A jednak to właśnie Termalica rozjaśniła oblicze prezesa Małopolskiego ZPN po zadziwiającym odpadnięciu wszystkich krakowskich klubów już we wczesnej fazie Pucharu Polski.
Co my byśmy zrobili bez Igi Świątek? Wszyscy polscy tenisiści polegli już na starcie US Open, a ona jedyna sprawia, że biało-czerwona wciąż dumnie powiewa ku radości amerykańskiej Polonii. Polski tenis ma się średnio, lepiej jest z koszykówką. Byłem na pasjonującym meczu Polaków z Niemcami w sopockiej hali i długo biłem naszym zawodnikom gromkie brawa. Byliśmy bardzo blisko pokonania mistrzów świata, ale słoweński sędzia z widocznym ADHD przeszkodził, eliminując z gry naszego najlepszego snajpera. Ukaranie przewinieniem technicznym dwóch zawodników już w piątej sekundzie meczu za żartobliwe podawanie sobie piłki przed wyrzutem z autu to był jakiś żart. Sędzia robiący za gwiazdę meczu to zły sędzia. Zawsze traktowałem tę pracę jako usługę, a nie autopromocję. Słowenia świetnie szkoli sportowców, gorzej z sędziami. Jak nie Vincić w futbolu - dobrze pamiętamy jego wyczyny w meczu barażowym Szwecji z Polską i na Mundialu - to jego rodak pod koszem...
Prawie połowa polskich dzieci ma nadwagę i niedobory sprawności ruchowej. To nie marudzenie felietonisty, a twarde dane z naukowych badań. Jak temu zaradzić? Tylko przez przywrócenie prestiżu lekcjom wychowania fizycznego. Z całym szacunkiem dla pań nauczycielek specjalizujących się w nauczaniu początkowym, ale tylko profesjonalny nauczyciel po AWF jest w stanie wykształcić w dzieciach odpowiednie nawyki. Zgubionych na początku lat szkolnych nie da się później odrobić. Kto nie nauczy się wykonać przewrotu, wymyku, zwisu czy dwutaktu w wieku 8-10 lat, ten już nigdy nie wykona ich poprawnie. Byłem gościem firmowej konferencji w pięknym hotelu w Iławie. Uczestnicy przyjechali z dziećmi i wnukami, czekały na nich liczne atrakcje, także sportowe. Dzieciaki okupowały konsole do gier, dmuchańce i wielkie ekrany. Na boisku, korcie i basenie pusto. A podobno dzieci miały się wyszaleć. Nie wystarczy pokazać dziecku drogę na obiekt sportowy, trzeba je jeszcze przekonać, że ruch jest fajny, samemu ruszyć cztery litery i dać przykład.
Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Przysłowia mądrością pokoleń. A może już nie ?
Alex Haditaghi jest barwną i kontrowersyjną postacią w polskim futbolu. Fot. Gleb Soboliev/PressFocus.pl
