Skromnie na Islandii
Mistrzowie Polski wygrali 1:0 w rewanżowym starciu z Breidablik, ale mają jeszcze pole do poprawy...
Mikael Ishak (po lewej) po raz kolejny strzelił dla Lecha. Fot. Henryk Lipiński/PressFocus
Obaj trenerzy dokonali kilku zmian względem pierwszego spotkania. Niels Frederiksen chciał dać zagrać kilku zawodnikom, którzy wcześniej siedzieli na ławce rezerwowych, a Halldon Arnason z oczywistych względów nie był zadowolony z postawy swoich podopiecznych w pierwszym starciu, które zakończyło się wynikiem 1:7.
Niewykorzystane sytuacje
Chociaż Islandia to kraj znany z gejzerów i wulkanów, to samo spotkanie zaczęło się bardzo spokojnie, niewybuchowo. Lech Poznań przez większość czasu posiadał piłkę, a gospodarze czekali na kontrataki. Groźnie zrobiło się pod bramką mistrzów Polski po kwadransie, ale uderzenie Gabriela Hallsona było w środek bramki i Bartosz Mrozek nie miał problemów z interwencją. Dwie minuty później ponownie świetną okazję miał Breidablik, ale strzał Arona Bjarnasona obił słupek bramki. Lechici wrócili wtedy z dalekiej podróży. Z każdą kolejną minutą gospodarze nakręcali się, a zespół Nielsa Frederiksena nie umiał odpowiednio zareagować i popełniał mnóstwo niewymuszonych błędów. Piłkarska maksyma mówi, że niewykorzystane sytuacje się mszczą i po raz kolejny znalazła ona potwierdzenie. Lechici doskoczyli do rywali w ich polu karnym i obrońcy się pogubili, tracąc piłkę. Filip Szymczak dograł do Mikaela Ishaka, a Szwed dopełnił formalności.
W ostatnim kwadransie pierwszej połowy gospodarze znów szukali wyrównującego gola. Często kotłowało się pod bramką Mrozka, ale za każdym razem udało się wybić piłkę, dlatego do szatni Lechici mogli schodzić w lepszych nastrojach.
Proste błędy
W drugą część mocniej chcieli wejść gospodarze, ale na szczęście dla Lecha ich próby były niecelne. Kolejorz odpowiedział za sprawą wprowadzonego na boisko w drugiej połowie Luisa Palmy, który dośrodkował w pole karnego do Bryana Fiabemy, ale piłka odbiła się od słupka. W akcjach drużyny Arnasona można było zobaczyć pewne schematy, które wskazywały, że mistrz Islandii za najsłabsze ogniwo Lecha wybrał 18-letniego Wojciecha Mońkę, którego raz za razem testował w sytuacjach jeden na jeden.
Kolejorz z każdą kolejną minutą prosił się o gola wyrównującego. Lechici w teorii kontrolowali spotkanie, ale bardzo często popełniali proste błędy i starty, które kończyły się kontratakami gospodarzy. W końcówce Tobias Thomsen mógł upokorzyć polski zespół, ale zabrakło dosłownie kilku centymetrów do tego, żeby wepchnął piłkę do bramki, więc wynik nie uległ zmianie. Lech wygrał 1:0.
Poziom trudności wzrasta
Niels Frederiksen ma o czym myśleć. Chociaż jego zespół wygrał rewanżowe starcie, to gra poznaniaków jest zdecydowanie do poprawy. W zasadzie każdy aspekt musi być lepszy, jeśli Lechici chcą powalczyć o awans w następnej rundzie. Lech zachował czyste konto, ale gra defensywna musi być pewniejsza. Zawodnicy z większą od Islandczyków jakością z pewnością wykorzystaliby sytuacje, które mieli gospodarze w środowym starciu.
W III rundzie el. LM mistrz Polski zmierzy się z Crveną zvezdą Belgrad. Serbski zespół wygrał 5:1 rewanżowe starcie z gibraltarskim Lincoln Red Imps (pierwszy mecz także wygrała Crvena 1:0). Spotkanie pomiędzy Lechem Poznań a mistrzem Serbii odbędzie się w środę, 6 sierpnia, o godzinie 20.30 na Enea Stadionie przy ul. Bułgarskiej, a rewanż na serbskiej Marakanie rozstanie rozegrany we wtorek, 12 sierpnia o 21.00.
Miłosz Cebo
II runda eliminacji Ligi Mistrzów
◼ Breidablik – Lech Poznań 0:1 (0:1). W pierwszym meczu 1:7.
0:1 – Ishak, 29 min.
BREIDABLIK: Einarsson – Jonsson, Muminović, Orrason, Halsson – Einarsson (72. Thomsen), Gunnlaugsson, Steindorsson (72. Jonsson) – Bjarnason (23. Valgeirsson), Kristinsson (46. Thorsteinsson), Omarsson (86. Gautason). Trener Halldor ARNASON.
LECH: Mrozek – Gumny, Douglas, Mońka, Moutinho (62. Gurgul) – Ouma, Kozubal (62. Lisman), Thordarson (76. Skrzypczak) – Szymczak (62. Pereira), Ishak (46. Palma), Fiabema. Trener Niels FREDERIKSEN.
Sędziował Adam Ladeback (Szwecja). Widzów 1800. Żółte kartki: Muminović – Gumny.
