Skończmy biadolić
Z DRUGIEJ STRONY – Miłosz Cebo
A tak mistrz Polski leci na Islandię i nie drży o awans, ale nogi mu się uginają pod presją, żeby się nie skompromitować i w końcu wygrać na tym gorącym terenie. Gorącym nie tylko od gejzerów i wulkanów, ale od ambitnej postawy zawodników Breidablik, którzy pomimo lania w pierwszym meczu 1:7, zagrali jakby było 0:0 i to ten mecz miał decydować o awansie. Lech skromnie zwycięża, ale pozostawia jedno wrażenie – jest jeszcze sporo do poprawy.
Jagiellonia Białystok znowu miała genialnego Angolczyka - Afimico Pululu - który dał dwa gole, kapitan Taras Romanczuk dołożył jednego i obaj zapewnili awans. Raków także wysoko wygrał w pierwszym spotkaniu, ale w drugim już w pierwszym kwadransie stracił gola. W Częstochowie lubią dreszczyk emocji, ale nie lubi go Marek Papszun, który wstrząsnął swoimi podopiecznymi i wygrały 3:1. Największe oczekiwania były wobec Legii Warszawa, ponieważ po remisie sprawa awansu była otwarta. Legioniści z problemami, ale także na własnym terenie przypieczętowali awans po zwycięstwie 2:1.
Abstrahując od wczorajszych wyników, już po pierwszych spotkaniach naszych zespołów w europejskich pucharach uświadomiłem sobie, jak potrafimy... biadolić. Można było słyszeć gadające głowy, że losowanie nie ułożyło się po naszej myśli i że w następnych rundach czekają nas trudne mecze. Owszem, z każdym kolejnym spotkaniem poziom przeciwników będzie wzrastał. Nikt awansu za piękne oczy nie daje. Trzeba go sobie wybiegać, wywalczyć, być może wygrać nie po pięknej grze, ale strzelić gola więcej. Tylko tak jesteśmy się w stanie rozwinąć jako liga. My potrafimy jednak narzekać i uprawiać czarnowidztwo.
Jestem w stanie się zgodzić, że być może na papierze mistrz Serbii jest lepszy od Lecha Poznań, jest bogatszy i sprowadza bardziej znane nazwiska, więc będzie to wyzwanie, ale nie „mission impossible”. Tym bardziej zagrożenia nie powinny stanowić zespoły z Cypru, Danii czy Izraela, z którymi zmierzy się reszta naszych eksportowych drużyn. Gdybyśmy tylko patrzyli teoretycznie i drżeli już przed takimi meczami, to nigdy nie mielibyśmy szans awansować do ćwierćfinału Ligi Konferencji, a jednak już trzy nasze zespoły to uczyniły.
Na tym jednak nie powinniśmy poprzestać, tym bardziej że apetyt rośnie w miarę jedzenia i chciałbym, żeby nasze zespoły zaszły jak najdalej w bardziej prestiżowych rozgrywkach. Tylko najpierw trzeba pokonać innych chętnych, dlatego skończmy biadolić, że będzie ciężko, nie róbmy z tych zespołów potęg, bo gra w Europie to nagroda za udany poprzedni sezon.
