Serbska żyła złota
Biało-zieloni trzymają kciuki, by Napoli kupiło ich byłego bramkarza, Vanję Milinkovicia-Savicia.
Transfer Vanji Milinkovicia-Savicia może się stać nieoczekiwanym i ogromnym zastrzykiem pieniędzy do budżetu Lechii. Fot. Rafał Rusek / Press Focus
LECHIA GDAŃSK
W tym tygodniu w trakcie treningów Biało-zielonych można było dostrzec kilka nowych twarzy. Jedną z nich był bramkarz Jakub Ojrzyński, któremu za kilka dni wygasa kontrakt z Liverpoolem. 22-latek, który wiosną występował w szwedzkim Utsiktens BK, otrzymał propozycję testów w Lechii. Ma zostać przez tydzień i spróbować przekonać do siebie sztab szkoleniowy gdańskiego klubu. Jego szanse na angaż są duże, szczególnie że na wypożyczenie ma udać się Kacper Gutowski.
Drugą nową postacią na treningu gdańszczan był Ukrainiec Władysław Skryhun. 20-latek od lutego br. był zawodnikiem Polonii Warszawa, lecz nie zagrał w ani jednym spotkaniu w Betclic 1. Ligi (raz siedział na ławce). Z tego wynika, że jego szanse na kontrakt są iluzoryczne.
Kibice Lechii wciąż czekają na podpis Ukraińca Maksyma Chłania. W klubie powoli zaczynają już jednak tracić do niego cierpliwość. Niby wydaje się, że sprawa jest na finiszu, ale podpisów jak nie było, tak nie ma.
Zastrzyk pieniędzy
To żadna tajemnica, że Lechia od wielu miesięcy boryka się z kłopotami finansowymi. Jest jednak nadzieja (bo gwarancji nie ma żadnych), że gdańszczanie dostaną poważny zastrzyk pieniędzy. Jakim cudem? Mianowicie do klubu mogą wpłynąć dodatkowe pieniądze z dalszych transferów byłych piłkarzy Lechii.
1 lipca 2017 roku serbski bramkarz Vanja Milinković-Savić został sprzedany do włoskiego Torino za 2,6 miliona euro. Teraz 28-latek jest bardzo bliski transferu do Napoli i mówi się o niebagatelnej kwocie 18 milionów euro! Jeżeli tak się stanie, to na konto Lechii trafi ponad milion euro. Kwotą gwarantowaną w tym przypadku będzie 1 procent od końcowej sumy transferowej z tytułu tzw. solidarity payment. Stworzyła go FIFA i to ona wypłaca pieniądze. Wliczane są kluby, w których dany zawodnik grał pomiędzy 12. a 23. rokiem życia.
Milinković-Savić „łapie” się do tych widełek. Do Lechii trafił pod koniec 2015 roku, gdy miał niespełna 19 lat. W przypadku zawodników od 16. do 23. roku życia mówimy o 0,5 proc. kwoty transferowej za sezon. Serb był w Lechii przez rok, ale na przełomie dwóch sezonów, więc klubowi należy się 1 procent od kwoty transferowej.
To jednak nie wszystko. Gdańszczanie zagwarantowali sobie bonus od kolejnego transferu Serba w wysokości 5 procent. Jeżeli Milinković-Savić przejdzie do Napoli za 18 milionów euro, to 5 procent z tej kwoty daje 900 tysięcy euro. Solidarity payment wyniesie z kolei 180 tysięcy euro.
Boczni obrońcy „zaklepani”
Lechia buduje kadrę na nowy sezon, a każde dodatkowe pieniądze będą pomocne w rozmowach z PZPN-em, aby uzyskać zgodę na przeprowadzenie transferów. W pierwszym treningu po urlopach udział wziął Matusz Vojtko, lewy obrońca Slovana Bratysława. Jeszcze wcześniej gdańszczanie osiągnęli porozumienie z Alvisem Jaunzemsem, który gra na prawej obronie; piłkarz ten pożegnał się już ze Stalą Mielec. Januzems miał wolne po meczach w reprezentacji Łotwy, ale już w poniedziałek wieczorem przyleciał do Gdańska. We wtorek czekały go badania, a w środę powinien po raz pierwszy wziąć udział w treningu. Po finalizacji tych transferów trener John Carver będzie miał już solidne boki obrony. Vojtko będzie rywalizować z Miłoszem Kałahurem, a Jaunzems zapewne z niespełna 20-letnim Bartoszem Brzękiem, wychowankiem klubu z Trójmiasta, który miniony sezon spędził na wypożyczeniu do Wieczystej Kraków.
Bogdan Nather