Sport

Sensacyjny finał: Start - Legia o złoto!

Megasensacja w Sopocie. Osłabiony Start w piątym meczu półfinałów pokonał mistrza Polski i zagra o złoto!

Koszykarze z Lublina w wielkim finale! Radość była niesamowita. Fot. PAP/Adam Warżawa

ORLEN BASKET LIGA

To miała być łatwa przeprawa dla Trefla Sopot. W przeddzień decydującego o awansie do finału meczu Start ogłosił, że w sobotę nie zagra Tevin Brown, jeden z liderów drużyny! "Z powodu bardzo ważnej sytuacji rodzinnej Tevin Brown musiał pilnie udać się do Stanów Zjednoczonych i nie zagra w sobotnim meczu w Sopocie. Zawodnik będzie do dyspozycji sztabu szkoleniowego na spotkania fazy play off w przyszłym tygodniu" - poinformował klub z Lublina w krótkim komunikacie.

Brown w czterech meczach półfinałowych był kluczowym graczem Startu, zdobył w sumie 80 punktów, to on przesądził o sukcesie lublinian w meczu numer trzy.

Osłabieni goście wcale nie zamierzali kapitulować. W Ergo Arenie Start niespodziewanie rozpoczął od mocnego uderzenia - ku zaskoczeniu miejscowych kibiców wygrał pierwszą kwartę. Lublinianie byli zdecydowanie lepsi w zbiórkach, celnie rzucali za trzy. W pewnym momencie prowadzili nawet 11 oczkami (14:3)! 

W pierwszej połowie oglądaliśmy mocno zaskakujące widowisko: z jednej strony grupa zdeterminowanych graczy Startu, a z drugiej Jakub Schenk. Rozgrywający Trefla toczył samotną walkę z przyjezdnymi! Wystarczy wspomnieć, że do przerwy zdobył 14 punktów, a pozostali jego koledzy z pierwszej piątki - 5! Weathers, Groselle, Best i Johnson w pierwszych 20 minutach trafili wspólnie 1 z 8 rzutów z gry! Schenk w tym okresie miał 4 na 4 za trzy punkty! Do przerwy Start pod tablicami wygrywał w zbiorkach 25:12! W tej sytuacji to i tak cud, że przyjezdni w połowie mieli tylko 8 oczek przewagi (44:36).

W trzeciej kwarcie sytuacja niewiele się zmieniła, bo przed ostatnimi 10 minutami goście mieli 9 punktów zaliczki (62:53). W czwartej kwarcie miejscowi robili wszystko, by zniwelować różnicę, ale lublinianie grali jak w transie. W ostatniej minucie gospodarze zbliżyli się na dwa punkty (72:74), ale 28 sekund przed końcem za trzy trafił Courtney Ramey, potem dwa osobiste dorzucił Michał Krasuski i było po meczu!

Najlepszym zawodnikiem gości był Manu Lecomte (24 punkty i 6 asyst), w ekipie Trefla bezsprzecznie numerem jeden był Schenk (28 punktów, 7 trójek, 4 asysty). - Wielka gra! Od startu do ostatniego gwizdka. Jestem dumny z zespołu. Przed meczem trener powiedział nam, że wszystko jest możliwe, musicie tylko uwierzyć. I tak się stało! - mówił Lecomte.

Jakub Schenk nie chciał zbyt wiele mówić po meczu. - Gratulacje dla lublinian. Mają świetny sezon. Zasłużenie z nami wygrali w tej serii - przyznał. - Graliśmy w tym sezonie bardzo nierówno, mieliśmy problem, by zagrać dwa dobre mecze z rzędu - dodał. Podobnego zdania był szkoleniowiec mistrzów Polski. - Igraliśmy z ogniem przez cały sezon i teraz ponieśliśmy tego konsekwencje - przytomnie zauważył Żan Tabak.

Teraz wielki finał. Start nie ma czasu na odpoczynek. W finale zagra z Legią, która równie sensacyjnie wyeliminowała Anwil. Lubelski klub nigdy jeszcze nie miał złota, Legia po raz ostatni... 56 lat temu! Pierwsze spotkanie Start - Legia już w poniedziałek w Lublinie w hali Globus. Początek o godzinie 20.40.  Rywalizacja toczy się do czterech wygranych. - Wracamy do Lublina, będziemy nad ranem w domach. Mamy dzień na odpoczynek i natychmiast gramy pierwszy mecz finałowy. Ja nie układam terminarza... A szkoda, bo tak bym tego nie poukładał - westchnął trener Wojciech Kamiński


◼  Trefl Sopot - PGE Start Lublin 72:79 (23:26, 13:18, 17:18, 19:17).

Stan rywalizacji: 3-2 dla Startu (awans Startu do finału).

SOPOT: Schenk 28 (7x3), Groselle 7, Weathers, Best 5 (1x3), Johnson 5 (1x3) - Kennedy 12 (1x3), Witliński 7, Alleyne 4 (1x3), Zyskowski 4. Trener Żan TABAK.

LUBLIN: Krasuski 4 (1x3), De Lattibeaudiere 11 (2x3), Williams 13 (3x3), Lecomte 24 (1x3), Drame 15 (1x3) - Ramey 8 (2x3), Put 2, Szymański 2, Pelczar. Trener Wojciech KAMIŃSKI.

(pp)