Sport

Scheffler wciąż na czele

Scottie Scheffler utrzymał prowadzenie w FedEx St. Jude Championship. W niedzielę zagra ze swoim przyjacielem z czasów juniorskich - Samem Burnsem.

Scottie Scheffler trzyma się na prowadzeniu. Zdjęcia FedEx St. Jude Championship

Scottie popisał się w piątek wynikiem 61, wyrównując rekord pola TPC Southwind i obejmując prowadzenie w turnieju. Dzień później Sam Burns zagrał rundę 62 - drugą najlepszą w tym turnieju. Dzięki temu zaliczył gigantyczny awans aż o 17 pozycji w klasyfikacji generalnej. Kluczem do sukcesu było w jego przypadku poprawienie gry driverem. Żartował po rundzie, że w przeciwieństwie do poprzednich dni, tym razem „nie zagrał piłki do wody na trzecim dołku”. Znakomita gra pozwoliła mu zameldować się z rezultatem -11, co dało dzielone drugie miejsce i grę w niedzielnym finale ze swoim najlepszym przyjacielem.

Scottie Scheffler, po historycznym piątku w sobotę musiał stawić czoła trudniejszym momentom. Początek był nieco nerwowy, co otworzyło rywalom szanse na zniwelowanie strat. W porę opanował sytuację, bronił wyniku i ostatecznie podpisał kartę z solidnymi 68 uderzeniami. Z łącznym rezultatem -13 obronił samodzielne prowadzenie, utrzymując 2 uderzenia przewagi nad grupą pościgową.

Oprócz Burnsa, świetną sobotę zaliczył reprezentant Korei Południowej, Sungjae Im. 67 uderzeń pozwoliło odrobić mu jeden punkt straty do Schefflera i z łącznym wynikiem -11 zrównał się z Samem Burnsem.

Niedzielna finałowa para Scheffler-Burns wzbudza dodatkowe emocje, ponieważ panowie prywatnie są bliskimi przyjaciółmi, a Burns był nawet drużbą na weselu Scottiego. Sam Scottie przyznał po sobotniej rundzie, że gra przeciwko Burnsowi o tak ważny tytuł będzie szczególna: „To zawsze jest trochę dziwne, tylko dlatego, że tak bardzo życzę mu sukcesu i myślę, że on życzy mi tego samego. Jutro wyjdziemy na pole, zagramy swoją grę i zobaczymy, jak sprawy potoczą się na koniec dnia... Fajnie będzie być tam ze swoim przyjacielem, ale jednocześnie to po prostu trochę dziwne”.

Burns przedstawił prognozę, czego spodziewa się po numerze jeden na świecie w niedzielę: „Właśnie mówiłem, że Scottie gra ewidentnie świetnie, jak zawsze. Nie podda się. Jutro zagra świetnie. Trzeba więc wyjść na pole, rozegrać naprawdę dobrą rundę i zobaczyć, czy uda się go dogonić”.

Scottie jest Teksańczykiem, a Burns pochodzi z sąsiedniego stanu - Luizjany. Ich przyjaźń zrodziła się, gdy byli jeszcze nastolatkami, grającymi w juniorskich turniejach golfowych. Relacja przetrwała wejście do zawodowego golfa i rozwinęła się w jedną z najbliższych więzi w świecie sportu. Scheffler i Burns, wraz ze swoimi żonami, Meredith i Caroline, regularnie wynajmują razem domy podczas kolejnych turniejów. Razem spędzają wolny czas, gotują, oglądają inne sporty i grają w planszówki, całkowicie odcinając się wtedy od rozmów o golfie. Ich relacja ewoluowała, gdy obaj zostali ojcami. W 2024 roku na świat przyszły ich dzieci, a Burns otwarcie przyznawał, że przed turniejami dzwonił do Scottiego po „ojcowskie porady”, by dowiedzieć się, jak pogodzić trudy podróży i opiekę nad noworodkiem. Kiedy Sam Burns przechodził trudny moment na początku kariery, Scheffler przypomniał mu, że sam przeżywał dokładnie to samo rok wcześniej.

Oprócz walki o zwycięstwo, toczyć będzie się również batalia o awans do drugiego turnieju PlayOffs - BMW Championship. Po niedzielnej rundzie w grze pozostanie już tylko najlepsza pięćdziesiątka!

Przed Schefflerem i Burnsem na pole wyjdzie duet - Im i Jake Knapp, przed którymi zagrają - Tommy Fleetwood i Si Woo Kim. Finałowa transmisja z pola TPC Southwind w Eurosporcie 2 od 18.00. Komentują Jacek Person i Paweł Ulbrych.

Kasia Nieciak