Sport

Saudyjskie eldorado

Po zakończeniu czteroletniego kontraktu z NEOM SC Marcin Bułka będzie multimilionerem.

Czy po przenosinach do Arabii Saudyjskiej Marcin Bułka dalej będzie grał w reprezentacji Polski? Fot. Mateusz Sobczak / Press Focus

ARABIA SAUDYJSKA

Cristiano Ronaldo, Neymar, Sadio Mane, Riyad Mahrez, Joao Cancelo, Jordan Henderson – to tylko część gwiazd, które w ostatnich latach zdecydowały się na przenosiny z lig europejskich do Arabii Saudyjskiej. Saudyjczycy od kilku lat tworzą ligę, która kusi ogromnymi pieniędzmi gwiazdy. Saudi Pro League jest jak liga chińska 8-10 lat temu. Zawodnicy są przepłacani i w zasadzie nie mają wyjścia – gdy dostają doskonałą ofertę zarobków, trudno z niej zrezygnować. I nie można się na te realia obrażać. Jeśli zawodnik w europejskim klubie zarabia kwotę X, a dowolny saudyjski klub podwaja lub potraja tę sumę, zainteresowany nie może zlekceważyć takiej oferty. Piłkarze w większości są najemnikami. Nie są przywiązani do klubów. Trzeba ich traktować jak zwykłych pracowników, którzy, gdy dostaną lepszą ofertę pracy, po prostu z niej korzystają. Perspektywą jest całkowita niezależność finansowa do końca życia i zabezpieczenie swojej rodziny na kilka pokoleń do przodu. W końcu w Arabii Saudyjskiej nie zarabia się setek tysięcy euro rocznie, a dziesiątki, a w ciągu kilku lat nawet setki milionów!

Piłkarskie niebo

Arabia Saudyjska ma na to fundusze. Kluby otrzymują dotacje państwowe, a państwo przecież jest bogate dzięki potężnym złożom ropy naftowej. Niemal nieograniczony budżet sprawia, że władze jednego klubu mogą z dnia na dzień podjąć decyzję o tym, żeby dać Cristiano Ronaldo do podpisania kontrakt, na którym widnieje kwota 200 milionów euro rocznie (to prawdziwy przypadek klubu Al-Nassr). Stąd właśnie w Arabii Saudyjskiej pojawiają się gwiazdy, liga się rozwija, a poszczególne drużyny potrafią nawet zaskoczyć swoją jakością. Udowodniło to ostatnio Al-Hilal. Do niedawna grał tam Neymar, teraz w zespole występują Ruben Neves, Aleksandar Mitrović, Kalidou Koulibaly, Joao Cancelo czy Sergej Milinković-Savić. Al-Hilal gra w trwających Klubowych Mistrzostwach Europy i już dotarło do ćwierćfinału. Po drodze zremisowało z Realem Madryt 1:1 i wygrało z Manchesterem City 4:3 po dogrywce. Taka widocznie przyszłość czeka futbol. Skoro już teraz, po zaledwie kilku latach ogromnych piłkarskich inwestycji, Al-Hilal jest w stanie pokonać świetną maszynę Pepa Guardioli, co będzie się działo w kolejnych latach?

Rządzi kasa

Nie jest więc tak, że zawodnicy, którzy teraz przechodzą do ligi saudyjskiej, lądują na futbolowym marginesie. Jasne, wielu zawodników w lidze to piłkarze miejscowi, którzy nie mieliby żadnych szans na angaż w topowej lidze europejskiej. Mimo tego poziom cały czas idzie do góry. I choć to mało romantyczne, bo jest to skutek tylko i wyłącznie poczynionych inwestycji pieniężnych, a nie ciężkiej pracy szkoleniowej od podstaw, to trzeba to zaakceptować. Światem piłki nożnej rządzi pieniądz. Możemy się na to denerwować, tupać nogami, ale przecież proceder ten widoczny jest od lat i nie tylko na Bliskim Wschodzie. Czy gdyby lata temu prezydent Realu Madryt Florentino Perez zakręcił kurek z gotówką, Królewscy nadal byliby jedną z najlepszych drużyn na świecie? Nie, bo wówczas ani Kylian Mbappe, ani Jude Bellingham, ani Antonio Ruediger czy David Alaba nie zdecydowaliby się na przenosiny do stolicy Hiszpanii. Dostaliby oferty z innych zespołów i przenieśliby się tam, gdzie zapłaciliby im więcej. To prosty rachunek.

10 razy więcej

Dlatego absolutnie nie może nas dziwić to, że w najbliższym czasie oficjalnie zostanie ogłoszony transfer Marcina Bułki do zupełnie nieznanego zespołu NEOM SC z siedzibą w liczącym ponad pół miliona mieszkańców mieście Tabuk pod granicą saudyjsko-jordańską. Stadion King Khalid Sport City leży na skraju miasta, trochę pośrodku niczego. Czy to ma jednak jakiekolwiek znaczenie? Marcin Bułka w tym klubie zarabiać będzie 10 razy więcej niż w OGC Nice, z którym związany był od 2021 roku, gdy trafił tam na wypożyczenie z PSG. To oczywiście nieoficjalne dane, ale w NEOM SC polski golkiper ma zarabiać 10 milionów euro rocznie. I zapewne jest to prawda. Czy więc ktokolwiek z nas, wczuwając się w sytuację bramkarza, byłby w stanie odmówić takiej ofercie? Przecież taki kontrakt może zdarzyć się raz w karierze. A kariera piłkarza jest krótka. Po drodze mogą przytrafić się kontuzje, które mogą oznaczać koniec przygody z piłką. Trzeba więc z tej przygody wycisnąć jak najwięcej. Skoro jest szansa na to, żeby wynieść swój standard życia jeszcze ponad granicę zamożności, dlaczego Bułka miał z niej nie skorzystać?

Deszcz czy słońce?

Polski bramkarz ponoć miał ofertę z Sunderlandu. Dla wielu gra w Premier League jest marzeniem. Umówmy się jednak, że Sunderland nie jest wielką marką, od której oferta zwala z nóg i wręcz zmusza piłkarza do przenosin do Anglii. Gdyby Bułka wybrał ten klub, trafiłby do drużyny, która zapewne będzie walczyć o utrzymanie. Sunderland dopiero awansował z Championship. Nie łudźmy się więc, że nagle będzie toczył wyrównany bój o grę w europejskich pucharach. Nie trafiłby więc do znacząco lepszej drużyny od dotychczasowej z południa Francji.  Po co miał więc zamieniać życie w pięknej Nicei nad Morzem Śródziemnym na mieszkanie w północnej Anglii, gdzie przez pół roku pada deszcz? Po co miał to robić, skoro otrzymał fantastyczną kontrofertę? Będzie mógł pławić się w luksusach oferowanych przez Saudyjczyków, a następnie przez całe życie bawić się jak król, nie musieć martwić się o to, czy po karierze otwierać biznes, czy kupować hurtowo mieszkania na wynajem. Po czterech latach (na razie na tyle podpisał kontrakt) w Arabii Saudyjskiej będzie mógł robić to, co mu się będzie podobało. Może kończyć karierę, może grać dalej, może osiąść w Polsce i prowadzić spokojne życie, a może też wyprowadzić się do Acapulco. Marcin Bułka jest po prostu życiowym zwycięzcą.

Razem z Lacazette

Dokąd trafił? NEOM SC to raczkujący klub w porównaniu do gigantów Al-Nassr, Al-Ittihad czy Al-Hilal. Klub z Tabuku dopiero awansował do Saudi Pro Leauge. Jest świeżakiem, ale już zbiera mocną ekipę do walki na najwyższym szczeblu. Bułka nie jest jedynym zawodnikiem z ligi francuskiej, który przed zbliżającym się sezonem zasili szeregi beniaminka. Kontrakt z NEOM SC podpisał już Alexandre Lacazette, 16-krotny reprezentant Francji, były król strzelców Ligue 1 (2014/15) w barwach Olympique’u Lyon. Ponadto w zespole gra też Said Benrahma, który po półrocznym wypożyczeniu z Lyonu przeniósł się na stałe do NEOM SC. Z kolei z Reims do Tabuku przeprowadził się 20-letni Amadou Kone.

Nie jest anonimem

Między słupkami Bułka nie będzie miał większych problemów z wygraniem rywalizacji. Walczyć o miejsce w składzie będzie bowiem z zawodnikami z Arabii Saudyjskiej (dwóch z nich jest grubo po trzydziestce). Bułka przy nich jest gwiazdą światowego formatu i trudno sobie wyobrazić sytuację, w której siedziałby na ławce. W końcu trzeba podkreślić, że Polak nie jest pierwszym lepszym golkiperem z Ligue 1. To naprawdę solidny piłkarz, który wielokrotnie udowadniał w Nicei, że ma niemałe umiejętności. Nie bez powodu były selekcjoner Michał Probierz głowił się nad tym, kto powinien stać w bramce reprezentacji Polski – Bułka czy Łukasz Skorupski? W poprzednim sezonie pomógł OGC Nice zająć czwarte miejsce w lidze, które gwarantuje grę w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Tylko punktu zabrakło zespołowi do dostania się na podium. Zagrał we wszystkich 34 meczach sezonu. Przez ostatnie dwa lata był wyróżniającą się postacią we Francji, szczególnie w rozgrywkach 2023/24. Wówczas 17-krotnie zachował czyste konto i pod tym względem nie miał sobie równych (z nieznanego powodu władze Ligue 1 nie wybrały go bramkarzem sezonu, a postawiły na Gianlugiego Donnarummę z PSG, który zakończył zmagania z 10 meczami bez straty gola). W tamtym sezonie zdobył też nagrodę najlepszego piłkarza miesiąca za wrzesień 2023 roku. Nie jest więc postacią anonimową w świecie futbolu.

Skoro jednak nie miał ofert z gigantycznych klubów europejskich, wybrał Arabię Saudyjską. I bardzo dobrze. Zapewne wielu innych zawodników z reprezentacji Polski tylko czeka na podobny kontrakt, aby ustawić się na całe życie.

Kacper Janoszka