Saga zakończona
Nico Williams z dnia na dzień przerwał negocjacje z Barceloną i podpisał 10-letni kontrakt z Athletikiem Bilbao.
Nico Williams kocha Athletic i na razie nigdzie się nie wybiera. Fot. IMAGO/PressFocus
HISZPANIA
Proces transferowy w lidze hiszpańskiej, szczególnie w przypadku Barcelony, jest pasjonujący. Można na bieżąco śledzić to, co danego dnia powiedział piłkarz, który łączony jest z Dumą Katalonii, analizować jego słowa pod kątem tego, czy oznaczają one zwiększone lub zmniejszone szanse na transfer. Tak było w przypadku Nico Williamsa, skrzydłowego reprezentacji Hiszpanii i Athleticu Bilbao. Katalońska saga związana z transferem 22-latka ciągnie się od roku. Po mistrzostwie Europy w 2024 roku Barcelona błyskawicznie przeszła do ofensywy, skontaktowała się z agentem piłkarza i było niemal pewne, że znajdzie się on w ekipie Hansiego Flicka. Negocjacje ciągnęły się w nieskończoność, po czym zakończyły się fiaskiem i Williams pozostał w Kraju Basków. „Nic straconego” – pomyślały władze Barcelony i po roku wznowiły rozmowy z otoczeniem Nico Williamsa…
Byli pewni
Przez ostatnie tygodnie wydawało się, że 22-latek musi przenieść się do stolicy Katalonii. Wskazywało na to niemal wszystko – wypowiedzi najważniejszych osób w Barcelonie, ale też informacje podawane przez dziennikarzy związanych z otoczeniem Blaugrany. Jeszcze w czwartek Gerard Romero, jeden z najlepiej poinformowanych dziennikarzy w sprawach Barcy, stwierdził, że klub dowodzony przez Joana Laportę jest spokojny o to, że transfer dojdzie do skutku. Problemem były jednak kłopoty organizacyjne Barcelony. Klub regularnie zmaga się z problemami z rejestracją piłkarzy z uwagi na przepisy finansowego fair play. Władze ligi hiszpańskiej są pod tym względem bardzo skrupulatne. Doskonale pamiętamy, że Barcelona musiała na szybko znaleźć środki finansowe zimą, żeby móc zarejestrować Daniego Olmo. Istniało realne zagrożenie, że zawodnik odejdzie z Barcelony zaledwie po pół roku od podpisania kontraktu. Mimo tego klub miał znaleźć sposób na to, żeby scenariusz nie powtórzył się w przypadku Nico Williamsa. Joan Laporta miał o wszystko zadbać.
10 lat!
Piłkarz jednak patrzył na przedłużający się proces transferu i zapewne stracił wiarę w to, że Barcelona kiedykolwiek będzie gotowa, żeby zapewnić mu bezproblemowy sposób rejestracji do zmagań w Primera Division. Jak w czwartek wielu było pewnych, że przenosiny Williamsa to tylko kwestia czasu, tak w piątek rano Athletic Bilbao ogłosił, że skrzydłowy... podpisał z nim 10-letni kontrakt! Barcelona otrzymała cios obuchem. Ponoć o podpisaniu nowej umowy w Kraju Basków dowiedziała się z mediów społecznościowych. I może to nieprofesjonalne, ale wymowne. Athletic i Nico Williams wysłali Dumie Katalonii jasną wiadomość – skoro nie potraficie ogarnąć kwestii organizacyjnych, to bawcie się sami.
Nowy cel
Dyrektor sportowy Barcelony Deco oraz trener Hansi Flick zapewne już myśleli, że mają Nico Williamsa w ekipie. Niemiecki szkoleniowiec zapewne już układał sobie w głowie warianty taktyczne, które byłyby możliwe dzięki obecności baskijskiego skrzydłowego. Tymczasem Barca została na lodzie i teraz szybko musi poszukać innego zawodnika, który równie dobrze pasowałby do niej jak Nico Williams. BBłyskawicznie zaczęła starać się o Luisa Diaza z Liverpoolu. Wcześniej już rozpoczęto negocjacje z Kolumbijczykiem, ale zostały one wyhamowane właśnieprzez zaawansowane rozmowy z Williamsem. Teraz Duma Katalonii wraca do tej opcji. Na razie jednak Liverpool nie ma zamiaru negocjować z Blaugraną z powodu tragicznej śmierci swojego zawodnika, Diogo Joty.
Kacper Janoszka