Rzeszowskie przełamanie
Po prawie pięciu miesiącach Stal Rzeszów wygrała starcie o punkty.
Gol Szymona Łyczko zapewnił Stali zwycięstwo. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus
Marko Dijaković przez dwa ostatnie lata reprezentował GKS Tychy. W sumie w tym czasie uzbierał 12 żółtych kartek. Jak na środkowego obrońcę jest to statystyka w miarę naturalna. Warto jednak podkreślić, że ani razu - grając w tyskim klubie - nie pauzował za czerwoną kartkę. Wystarczyły jednak przenosiny do spadkowicza z ekstraklasy, Śląska Wrocław, i Austriak już w drugim meczu osłabił drużynę. Już w 22 minucie starcia ze Stalą Rzeszów sędzia Mateusz Jenda ukarał go czerwoną kartką za faul na Jonathanie Juniorze. Brazylijczyk wchodził już na pojedynek z bramkarzem, a Dijaković nieprzepisowo go powstrzymał. Analiza VAR trwała długo, ale w końcu arbiter podjął decyzję o wykluczeniu defensora. Śląsk znalazł się w opałach.
Jonathan Junior nie tylko doprowadził do tego, że Stal grała w przewadze. Chwilę później sprawił, że gospodarze wyszli na prowadzenie! Po faulu w polu karnym Michała Szromnika podszedł do wykonania rzutu karnego i nie pomylił się. Dał rzeszowskim kibicom nadzieję na to, że będą mieli z niego pociechę. Dla snajpera był to dopiero drugi mecz w zespole Marka Zuba po przenosinach ze Stali Stalowa Wola, którą reprezentował przez połowę poprzedniego sezonu, gdy opuścił Kotwicę Kołobrzeg przez problemy finansowe klubu.
Premierowy gol Brazylijczyka w barwach Stali po kilku minutach przestał mieć znaczenie, bo grający w dziesięciu Śląsk doprowadził do wyrównania. Wrocławianie zdobyli bramkę w taki sam sposób jak gospodarze - po rzucie karnym. Faulowany był Piotr Samiec-Talar, a egzekutorem „jedenastki” był kapitan zespołu Serafin Szota. Gol ten dawał nadzieję kibicom Śląska, bo ich ulubieńcy utrzymali remisowy rezultat do końca pierwszej połowy.
Trener Zub odpowiednio zmotywował swoich piłkarzy przed zmianą stron, bo na drugą część wyszli z myślą, żeby po raz drugi wyjść na prowadzenie. Chwilę musieli poczekać, ale w końcu trafili do siatki. Szymon Łyczko doskoczył do piłki odbitej przez Michała Szromnika i pewnym uderzeniem zdobył gola na 2:1. 19-latek pierwszy raz trafił do siatki od listopada 2024 roku, gdy wpisał się na listę strzelców w starciu z Wisłą Kraków (1:1).
Stal utrzymała prowadzenie do ostatniego gwizdka. Wygrana była dla niej szalenie istotna. Zespół Marka Zuba odniósł pierwsze zwycięstwo w oficjalnym meczu od 1 marca 2025 roku, gdy w 22. kolejce 1. ligi sezonu 2024/25 pokonał 1:0 Wartę Poznań. Po tym spotkaniu rzeszowianie nie wygrali 13 spotkań z rzędu! Co więcej, przed starciem ze Śląskiem Stal przegrała 7 meczów z rzędu. W sumie podczas prawie 5-miesięcznej fatalnej serii w bilansie rzeszowian znalazło się 11 porażek i dwa remisy. Nadeszło przełamanie i pozostaje pytanie, czy Stal będzie w stanie pójść za ciosem, czy za chwilę znów zacznie hurtowo tracić punkty?
Kacper Janoszka
CENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐
◼ Stal Rzeszów – Śląsk Wrocław 2:1 (1:1)
1:0 – Jonathan Junior, 27 min (karny), 1:1 – Szota, 33 min (karny), 2:1 – Łyczko, 58 min
STAL: Kozioł – Warczak, Krasowski, Synoś, Kukułka – Kądziołka (90+2. Kucharski), Łysiak, Wachowiak (90+2. Połap) – Łyczko (79. Masiak), Jonathan Junior (84. Sławiński), Thill. Trener Marek ZUB.
ŚLĄSK: Szromnik – Guercio, Szota, Dijaković, Llinares – Sokołowski, Jezierski (68. Yriarte) – Samiec-Talar (68. Szarabura), Halimi (31. Malec), Ortiz – Warchoł (46. Banaszak). Trener Ante SZIMUNDZA.
Sędziował Mateusz Jenda (Warszawa). Widzów 5571. Żółte kartki: Synoś, Jonathan Junior - Szota, czerwona kartka Dijaković (22, faul).