Ruszają na Europę!
Po zwycięstwie w decydującym starciu nad Górnikiem Zabrze brązowy medal mistrzostw Polski zdobyli ostrowianie. To historyczny sukces klubu z Wielkopolski.
Radość ostrowian z wywalczenia 3. miejsca była bezgraniczna... Fot. PAP/Tomasz Wojtasik
ORLEN SUPERLIGA
Tak jak się spodziewaliśmy, i jak to miało miejsce w dwóch poprzednich starciach pomiędzy siódemkami z Ostrowa Wielkopolskiego i Zabrza, spotkanie decydujące o brązowym medalu było emocjonalnym rollercoasterem. Co prawda krótko przed pierwszym gwizdkiem trener Górnika Arkadiusz Miszka przekonywał: - Emocje są duże, da się je odczuć w zespole, ale nie możemy dać się im ponieść w najważniejszym meczu sezonu. Jesteśmy gotowi.
Przewaga na półmetku
Walka na całego rozgorzała natychmiast. Oba zespoły rzuciły się na siebie bez jakichkolwiek kalkulacji i bez gardy. Cios wyprowadzano za ciosem w iście sprinterskim tempie - w 10 minut padło 13 bramek! Choć na tablicy kilka razy pojawiał się remis, to inicjatywa należała do gości. W 14 minucie przy rzucie z prawego skrzydła staw skokowy podkręcił Szymon Szyszko, ale z grymasem bólu zdołał trafić do siatki. W 18 minucie żółtą kartkę za protesty ujrzał trener Kim Rasmussen, a potem o czas poprosił szkoleniowiec Górnika. W 22 minucie, po golu Artura Klopstega z prawego skrzydła, gospodarze po raz pierwszy wyszli na prowadzenie. To zmusiło gości do pogoni za wynikiem. Sprawy w swoje ręce wziął szalejący na kole Piotr Krępa i choć ostrowianie - za sprawą Patryka Marciniaka - dwukrotnie wychodzili na plus, to końcówkę premierowej odsłony perfekcyjnie rozegrali przyjezdni. Do trafień Krzysztofa Komarzewskiego, Dmytra Artemenki i Nikoli Ivanovicia „dołożył” się Piotr Wyszomirski, brawurowo broniąc rzut karny Kamila Adamskiego. Na półmetku Górnicy mieli więc niewielką przewagę, którą roztrwonili w 4 minuty drugiej połowy, by za moment się podnieść i... odskoczyć na 4 gole. Przemowa duńskiego szkoleniowca Biało-czerwonych sprawiła, że na kwadrans przed końcem i rzucie Marka Szpery manko zostało wyzerowane. Hala coraz bardziej „odlatywała”, bramka padała za bramką, sędziowie mieli mnóstwo pracy. - Do 40 minuty Górnik był lepszym zespołem, ale wtedy wszyscy wstali i tak nas dopingowali, że nie słyszeliśmywłasnych myśli - mówił później skrzydłowy Ostrovii, Bartłomiej Tomczak.
Był ateistą, teraz wierzy
W 53 minucie gospodarze po raz pierwszy objęli dwubramkowe prowadzenie, a goście - po trzecim napomnieniu - stracili Dana Racoteę. Trójkolorowych przy życiu trzymał Kacper Ligarzewski, lecz wszystkich rzutów nie był w stanie obronić i tym samym ostrowianie zdobyli historyczny medal. - Może mnie ktoś obudzić? - prosił bezgranicznie szczęśliwy najlepszy środkowy rozgrywający, król strzelców i MVP sezonu, Kamil Adamski. - Coś niesamowitego. Niedawno graliśmy w Lidze Centralnej, po awansie walczyliśmy o utrzymanie w Superlidze, a teraz jesteśmy trzecią drużyną w kraju. Wow! Rok temu zmarł mój przyjaciel, potem odeszła moja babcia.... Byłem stuprocentowym ateistą, a teraz wierzę, że wspierają mnie z góry. Dziękuję córeczce i narzeczonej, które są przy mnie. Mamy medal, bo nie jesteśmy tylko kolegami z pracy, a kolektywem, który pójdzie za sobą w ogień. Kiedy rzucano nam kłody pod nogi, stawaliśmy się mocniejsi, a dziś już jesteśmy bardzo mocni. Ogromny szacunek dla trenera Rasmussena, który to wszystko poukładał. Gratuluję też Górnikowi i życzę, by w Zabrzu wszystko się poukładało, bo Górnik zasługuje na Superligą, a Superliga potrzebuje Górnika - podkreślał zdobywca 230 bramek.
- Coś fantastycznego! Ten brąz smakuje jak złoto - dodawał Tomczak, który od teraz będzie widywany głównie w garniturze, jako dyrektor sportowy. - To mój dziewiąty krążek i ukoronowanie kariery, w tym ośmiu udanych sezonów w Zabrzu. Medal to głównej mierze zasługa trenera Rasmussena (w grudniu 2023 roku zastąpił Macieja Nowakowskiego - przyp. red.). Zmienił myślenie chłopaków, ich podejście do pracy, a ci w niego uwierzyli i udźwignęli. Będziemy reprezentować Polskę w pucharach, w Lidze Europejskiej, więc „niskobudżetowa” drużyna rusza na Europę!
Zbigniew Cieńciała
POD SZATNIĄ
◼ Marek SZPERA (rozgrywający Ostrovii): - To mój drugi, wyczekany od 2012 roku i wywalczony w macierzystym klubie medal. Moja radość jest ogromna. Zagraliśmy dla tej hali, dla kibiców, dla miasta. Mam prawie 38 lata, ale jeszcze nie kończę kariery.
◼ Krzysztof ŁYŻWA (rozgrywający Ostrovii): - Doświadczenie było po stronie Górnika, bo u nas tylko ja i Marek Szpera mieliśmy okazję grać medale. Wygraliśmy serduchem. Dziękujemy trenerowi Kimowi. To wybitny fachowiec, świetny psycholog. Do każdego ma podejście, a my - razem z kibicami - jesteśmy jak jedna, wielka rodzina.
◼ Adam WĄSOWSKI (obrotowy Górnika:) - Gratuluję rywalom fenomenalnego spotkania. Byli w nim lepsi, ale i tak jestem dumny z naszej drużyny. Podnieśliśmy się z kolan, gdy zostaliśmy sami, gdy większość się od nas odwróciła. Mogliśmy się poddać, a my wstaliśmy i walczyliśmy. Z 11. miejsca zajmowanego w grudniu doszliśmy do walki o medal... Za rok znów będę o niego walczył. Nie wiem jeszcze z kim, nie wiem gdzie, ale będę walczył. Teraz jestem smutny, bo moim celem było podium, ale płakać nie będę, tylko wezmę się garść.
CZY WIESZ, ŻE...
Jednym z członków sztabu brązowego medalisty jest Antoni Parecki. Odpowiadający za formę bramkarzy szkoleniowiec to legenda klubu z Zabrza. Jako zawodnik Pogoni dwukrotnie sięgnął po mistrzostwo Polski, a także po dwa srebrne i brązowy krążek.
11 WYCHOWANKÓW znalazło się w kadrze brązowego medalisty. - To coś wielkiego - podkreślił Bartłomiej Tomczak, urodzony w Ostrowie Wielkopolskim wychowanek Ostrovii, któremu pod koniec kwietnia... wyśniło się 3. miejsce w Polsce.
W okularach Yamala
Po końcowej syrenie wszystkich zaskoczył Kamil Adamski, który po trzy Gladiatory (najlepszy strzelec, środkowy rozgrywający i MVP sezonu), wręczonych przez prezesa klubu Jakuba Kaszubę, a następnie po brązowy medal wyszedł w ogromnych, ciemnych okularach. - Wszyscy wiedzą, że jestem fanem Barcelony. Uwielbiam zwłaszcza Laminea Yamala, więc trochę szaleństwa nie zaszkodzi - uśmiechał się szeroko reprezentant Polski, a my śpieszymy z wyjaśnieniem, o co chodzi. Po zwycięstwie 5:2 Barcelony nad Realem Madryt w Superpucharze Hiszpanii na stadionie w saudyjskiej Dżuddzie Yamal i Raphinha odbierali puchar w designerskich okularach przeciwsłonecznych; Yamal miał okulary od Gucciego, wyceniane na nieco ponad 450 dolarów, zaś Raphinha wybrał kultowe ramki Juliet Oakley, przypominające te rozsławione przez legendę NBA Michaela Jordana za około 1000 USD. Dodajmy, że widok gwiazd Barcelony w okularach przeciwsłonecznych nie jest nowym trendem, a Lamine Yamal świętował w nich także wywalczone przed rokiem mistrzostwo Europy. Nosił wówczas okulary Dior Black Square CD Diamond S5I, wyceniane na około 500 USD.
O 3. MIEJSCE
◼ Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski - Górnik Zabrze 34:30 (15:17)OSTROVIA: Mestrić, Zimny, Krekora - Klopsteg 1, Smolikow 6, Adamski 7/2, Reznicky 2, Gajek 3, Urbaniak 1, Kamyszek 2, P. Marciniak 7/2, Szpera 2, Łyżwa 2, B. Tomczak, Rybarczyk 1, Wojciechowski. Kary: 12 min. Trener Kim RASMUSSEN.
GÓRNIK: Ligarzewski, Wyszomirski - Szyszko 3/2, Działakiewicz, Morkovsky 5, Krępa 6, Minocki 5, Artemenko 5/3, Wąsowski, Ivanović 2, Komarzewski 2, Racotea 1 (CZK, 53 min - gradacja kar), Krawczyk 1, Bogacz, Pinda, Pluczyk. Kary: 6 min. Trener Arkadiusz MISZKA.
Sędziowali: Bartosz Leszczyński i Marcin Piechota (Płock). Widzów 2746.
Przebieg meczu: 0:2 (2), 1:2 (3), 6:6 (10), 8:8 (13), 9:11 (19), 12:11 (22), 15:14 (26), 15:17 (30), 16:17 (31), 18:18 (33), 18:22 (37), 20:22 (42), 23:23 (44), 25:26 (49), 27:26 (51), 29:27 (53), 32:29 (58), 34:30 (60).
Stan rywalizacji do dwóch zwycięstw: 2-1.
Mimo nadludzkich wysiłków Piotra Krępy zabrzanie zostali bez medalu. Fot. PAP/Piotr Wojtasik
