Sport

Rumunia zamiast Egiptu

Palestyńczyk Assad Al-Hamlawi przymierzał się do występów w zespole Al-Ahly, a będzie grał w Universitatea Craiova.

We Wrocławiu za Assadem Al-Hamlawim nikt nie będzie tęsknił. Fot. Gleb Soboliev/PressFocus

ŚLĄSK WROCŁAW

Na Oporowskiej chyba wszyscy odetchnęli z ulgą. Telenowela z Palestyńczykiem Assadem Al-Hamlawim w roli głównej w końcu dobiegła końca. Tyle krwi, ile napsuł niespełna 25-letni napastnik działaczom i kibicom Śląska, a przede wszystkim kolegom z zespołu, to szkoda słów. Rzeczywiście był to występ jednego aktora, ale raczej z kabaretu i to nie najwyższych lotów.

Spadająca „gwiazda”

Assad Al-Hamlawi trafił do Śląska w styczniu 2025 roku ze szwedzkiego Oddevold i kosztował 250 tysięcy euro. W krótkim czasie zyskał status lidera ofensywy, w rundzie wiosennej strzelił 7 goli w 16 spotkaniach ligowych i dosyć szybko stał się ulubieńcem kibiców. Jak szybko jego gwiazda zabłysła, jeszcze szybciej zgasła. A jego dalsza kariera stanęła pod znakiem zapytania.

Po naciskach ze strony zawodnika i jego otoczenia na działaczy Zielono-biało-czerwonych, a zwłaszcza po ucieczce ze zgrupowania drużyny w Trzebnicy (bez zgody klubu), jego notowania poleciały na łeb, na szyję.

Nie mając innego wyjścia, a raczej związane w pewnym sensie ręce, wrocławianie zdecydowali się sprzedać swojego najlepszego strzelca. Zarobią na nim niewiele mniej niż wynosiła klauzula jego wykupu (950 tysięcy euro). Tylko sześciu zawodników w historii Śląska odchodziło z niego za większe pieniądze. Dodatkowo Palestyńczyk będzie musiał zapłacić wrocławianom „tylko” 200 tysięcy złotych, ponieważ to najwyższa dopuszczalna polskimi przepisami kara finansowa.

Nowym klubem palestyńskiego napastnika zostanie nie egipski Al-Ahly, lecz rumuńska drużyna Universitatea Craiova. Występuje w niej między innymi niedawny kolega klubowy Al-Hamlawiego, 26-letni defensywny pomocnik Tudor Baluta, który jeszcze kilka tygodni temu również występował przy Oporowskiej.

Bezwzględny kapitan

Od kilku miesięcy w zespole z Oporowskiej kapitańską opaskę dzierży 26-letni obrońca Serafin Szota. - Takie zachowanie jest „nie do pomyślenia” i powinno skutkować trwałym wykluczeniem z szatni – nie zostawił przysłowiowej suchej nitki na byłym koledze wychowanek Startu Namysłów. - Assad nie był zbyt znaną postacią przed przyjściem tutaj, daliśmy mu jako klub bardzo dużo. To, jak się zachował, świadczy o człowieku. Takie coś powinno być mocno karane. Dla mnie jako kapitana, taki zawodnik nie ma już prawa wstępu do szatni.

Dobry wybór

Jednym z nowych nabytków Śląska w letnim okienku transferowym jest 30-letni obrońca Mariusz Malec. - Moja aklimatyzacja przebiega bardzo dobrze, bo od razu wyjechaliśmy na zgrupowanie i spędzaliśmy ze sobą dużo czasu. Byliśmy razem na treningach, między treningami, na posiłkach. Potrzebuję jeszcze trochę czasu, ale już przynajmniej znam imiona chłopaków, więc jest coraz łatwiej. Po siedmiu latach w jednym miejscu wychodzi się ze swojej strefy komfortu. W Szczecinie znałem wszystko: miasto, ludzi, klubowe realia. A tu nowa rzeczywistość, ale cieszę się, że trafiłem do Śląska. Potrzebowałem tej zmiany i jestem pozytywnie nastawiony. Założyłem sobie, że nie będę porównywał wszystkiego do Pogoni – chcę zaakceptować nowe warunki i cieszyć się z tego, co jest. Myślę, że dzięki takiemu podejściu jest mi dużo łatwiej - podkreślił Malec.

Bogdan Nather