Różnica dwubiegunowa
KONTROWERSJA KOLEJKI
Sędzia Karol Arys (w głębi) „podarował” Kacprowi Urbańskiemu i jego kolegom z Zabrza okazję na chwilę radości. Fot. Krzysztof Porębski / PressFocus
Szkolenia, wytyczne, okólniki... I co? I dalej mamy cuda na kiju, których kompletnie nie rozumieją kibice. Ba; nie rozumieją ich trenerzy, ale (byli) sędziowie, dziś udzielający się w roli medialnych ekspertów, tak pięknie - dwubiegunowo - różnią się w swych analizach...
Kacper Urbański kontra Gustav Henriksson, a krótko potem – Otar Kakabadze kontra Ondrej Zmrzly: obie sytuacje zdarzyły się w meczu Cracovia – Górnik, prowadzonym przez Karola Arysa. W obu piłka zagrywana przez zawodnika drużyny atakującej trafia w będącego w polu karnym obrońcę. Konkretnie – w jego łokieć. W obu przypadkach ręka owa jest „przyklejona” do ciała. A decyzje sędziowskie – zupełnie odmienne.
Wspomniani szkoleniowcy widzieli te dwie akcje identycznie
Bartosz Grzelak, trener przegrany: - Uważam, że dzisiaj popełniono duży błąd przy przyznaniu rzutu karnego. Analizując powtórki telewizyjne, widać wyraźnie, że Henriksson miał rękę przy ciele. Dostał piłką w łokieć, robiąc wszystko tak, jak należy w takiej sytuacji.
Michal Gašparik, trener zwycięski: - Ja tam w ogóle nie widziałem karnego. Myślałem z ławki, że to nie jest karny.
Panowie, którzy przecież na piłce zęby zjedli, akurat są zgodni co do oceny sytuacji w polu karnym Cracovii: karnego być nie powinno (tak jak zgodni są i w tym, że słusznie nie została podyktowana „jedenastka” za trafienie w łokieć Zmrzlego). Ale... panowie ci mogą się przecież nie znać; sędziowie mają swoje wytyczne, z których są rozliczani, i ich się muszą trzymać.
No to zapytajmy (byłych) sędziów, oceniających pracę kolegów po fachu.
Adam Lyczmański (Canal+): - Ręka Henrikssona jest scalona z tułowiem, bardziej scalić już jej nie może. Nie wiem, co miałby zrobić, żeby uniknąć kontaktu z piłką. W przypadku Zmrzlego mamy bardzo podobną sytuację: ręka również scalona, trafienie piłki w tę samą okolicę. Cracovia słusznie nie dostała karnego. A Górnik – nie wiadomo dlaczego – dostał. Dla mnie – błąd sędziów.
I nagle – bum!!!
Rafał Rostkowski (TVP Sport): - To był przykład znakomitej współpracy zespołu sędziowskiego. Ręka Henrikssona, którą odbił piłkę, była dosyć blisko ciała, choć jednak częściowo i trochę była od niego odchylona. Co zatem było decydujące? Wyraźnie odstający od ciała łokieć obrońcy Cracovii. Takie powiększenie obrysu ciała sprawiło, że piłka nie przeleciała obok niego i nie poleciała dalej w kierunku bramki, lecz zmieniła kierunek i wyszła za linię bramkową. Ważne było też to, że Henriksson wykonał interwencję obronną, a zatem sam podjął ryzyko, oraz to, że jego ręka zrobiła ruch w kierunku trajektorii lotu piłki, czyli był to ruch ręki do piłki. Gdyby Henriksson nie podjął takiej interwencji, lecz z bliska zostałby trafiony piłką w podobnie odchyloną rękę, wtedy można byłoby to uznać za rękę nastrzeloną z bliskiej odległości bez żadnej winy trafionego.
Prawda, że to proste i oczywiste...?
Żadnej z tych dwóch sytuacji Karol Arys nie oglądał osobiście na ekranie.
Dariusz Leśnikowski
