Sport

Roszady w Dubaju

W piątek Rory McIlroy oddał pozycję lidera w turnieju Dubai invitational. Prowadzenie skwapliwie przejęli Shane Lowry i Nacho Elvira.

Shane Lowry wyprzedził w Dubaju swojego przyjaciela. Zdjęcia Marek Darnikowski

Dwaj irlandzcy przyjaciele, ponownie grając razem w jednej grupie, bezboleśnie wymienili się pozycją lidera. Rory trochę się męczył, aż czterokrotnie topiąc piłkę , co skutkowało trzema z pięciu bogeyów tego dnia. Po pierwszej, znakomitej rundzie 66, w piątek uciułał mniej znakomite 74 uderzenia, z wynikiem -2 spadając w klasyfikacji o cztery pozycje, 3 uderzenia za liderami. McIlroy, który na szczęście na kilku dołkach zdołał też uratować par, w tym bardzo spektakularnie z okolic skał na osiemnastce, opisał swoją grę jako mieszaninę "geniuszu i absurdu".

Tymczasem Shane grał jak z nut w bardzo trudnych, wietrznych warunkach. Powszechnie uważany jest za specjalistę od rywalizacji w wichurze, kiedy trzeba wyciągać z arsenałukapelusza mniej niż oczywiste uderzenia, popisać się kreatywnością, użyć wyobraźni, techniki i instynktu. Jego 68 uderzeń było najniższym wynikiem dnia w Dubai Creek Resort, wyrównanym jeszcze tylko przez Nacho Elvirę, który pozwolił mu na awans o osiem miejsc! Shane, który pierwsze zwycięstwo Europen Tour zdobywał jako jeszcze nieopierzony amator, w Irish Open w 2009 roku, powiedział po rundzie: „Bardzo się cieszę. Było ciężko. Było podchwytliwie. Jeśli będę grał w golfa w ten sposób przez resztę sezonu z takim nastawieniem, to będzie całkiem nieźle. Po pierwszym turnieju w roku nie wiadomo, czego się spodziewać. Więc wyjście w ostatniej grupie w sobotę to fajny scenariusz. Jeśli będę to kontynuował, zobaczymy, co się stanie”. Mistrz The Open 2019 z irlandzkiego Royal Portrush ostatnio zwyciężał na DP World Tour w 2022 roku, podczas flagowego turnieju ligi - BMW PGA Championship, rozgrywanym co roku w słynnym Wentworth, w angielskim hrabstwie Surrey. 

Hiszpan Nacho Elvira rozpoczął rundę mieszanką dwóch birdie i trzech bogeyów na pierwszych dwunastu dołkach. Później się odkuł, atakując z furią w końcowej fazie rundy, notując cztery birdie na ostatnich sześciu dołkach, co pozwoliło mu ustanowić cel dla reszty stawki. „Czuję, że z tee trafiałem naprawdę dobrze” – relacjonował popularny „Nachos”. „Miałem z tym problem w przeszłości, więc wprowadziliśmy kilka zmian i myślę, że to teraz przynosi efekty”.

Inny Hiszpan, David Puig popisał się najbardziej szaloną rundą dnia. Zakończył piątek wynikiem 72, ale sposób, w jaki do tego doszło, był spektakularny, ze względu na ogromną dysproporcję między dwiema dziewiątkami. Na pierwszej z nich nabił katastrofalne 41 uderzeń, na drugiej było ich już tylko 31! Zaczynając dzień od drugiego miejsca, spadł błyskawicznie gdzieś w otchłań klasyfikacji, po czym wdrapał się na trzecie miejsce, dzielone z Anglikiem Marcusem Armitagem, dwa uderzenia za liderami. Nieco roztrzęsiony przyznał po wszystkim, że był to jeden z „najdziwniejszych dni” w jego życiu.

Świetnie radzi sobie Angel Ayora, najbliższy sercom polskich kibiców Hiszpan, który utrzymuje się w ścisłej czołówce turnieju. Po pierwszej rundzie 68 był czwarty, spadając drugiego dnia (72) tylko o jedną pozycję, dzieloną z „Rorsem”, Francuzem Antoinem Roznerem i Thristonem Lawrencem z RPA. 

Finałowa transmisja z Dubaju powinna być dostępna w niedzielę w godzinach porannych na jednej z anten Polsatu Sport, najprawdopodobniej Extra 3. Rozpiska Polsatu póki co jednak tego absolutnie nie potwierdza. Pierwszy w tym roku turniej PGA Tour – Sony Open in Hawaii, wprost z Honolulu transmitowany jest za to codziennie w nocy w Eurosporcie 2 i na platformie HBO Max, z komentarzem Jacka Persona. 

Kasia Nieciak

WYNIKI




"Nachos" zaatakował!