Sport

Rodacy trenera

Arsenal dokonał trzeciego najdroższego transferu tego lata w Premier League.

Miał być Manchester City, ale Martin Zubimendi trafił ostatecznie do Arsenalu. Fot. Imago/Press Focus

ANGLIA

Na czele znajduje się Liverpool, którego raczej nikt nie przeskoczy, bo mistrzowie Anglii zapłacili ok. 125 mln euro za Floriana Wirtza, bijąc rekord Premier League. Prawie 75 mln euro wydał z kolei Manchester United na Matheusa Cunhę, dokonując transferu w ramach rynku wewnętrznego z Wolverhampton. Podium obecnie zamyka Arsenal. Na Emirates z Realu Sociedad przeniósł się Martin Zubimendi, który kosztował ok. 65 mln euro.

Baskijska kolonia

26-letni pomocnik łączony był z transferem już od kilku okienek. Zeszłej zimy głośno było o tym, jakoby Bask miał trafić do Manchesteru City, by – tak jak w reprezentacji Hiszpanii – zastąpić kontuzjowanego Rodriego, mózg „Obywateli”. Ostatecznie nic z tego pomysłu nie wyszło, ale Zubimendi nie stracił zainteresowania wielkich klubów. Łączyło się go chociażby z gigantami La Liga, czyli Realem Madryt i Barceloną. Najbardziej zdecydowany był jednak Arsenal, z baskijskim szkoleniowcem Mikelem Artetą na czele. Baskiem jest zresztą także nowy bramkarz londyńczyków, ściągnięty z Chelsea za niecałe 6 mln euro Kepa Arrizabalaga, który powinien być zmiennikiem Davida Rayi – dla odmiany Katalończyka. Rok temu Arsenal kupił jeszcze Mikela Merino (promocyjne 32 mln), który także jest z Baskonii i także grał w Sociedad. Ten kierunek jest więc na Emirates mocny. Co też warto dodać, to że Zubimendi miał w umowie klauzulę wartą 60 mln euro, ale Arsenal dorzucił kilka „baniek” po to, aby zapewnić sobie płatność ratalną.

Czy Saudyjczycy zapłacą?

Po stronie zarobków Anglicy nie mają na razie niczego szczególnego, bo za 5 mln euro Lazio wykupiło wypożyczonego tam Nuno Tavaresa, a Cruzeiro za 3 mln Marquinhosa. Zubimendi zajmie w kadrze miejsce Jorginho, który w wieku 33 lat odszedł za darmo do Flamengo. Klub opuścił też po wygaśnięciu kontraktu Thomas Partey (Arteta chciał go zatrzymać), w kontekście którego na Wyspach zrobiło się głośno, gdyż... trzy kobiety oskarżyły go o pięć gwałtów. Sprawa pozostaje w toku. „Kontrakt zawodnika wygasł 30 czerwca. W związku z postępowaniem sądowym klub nie jest w stanie komentować sprawy” – oświadczył krótko Arsenal.

Możliwe jest jednak, że londyńczycy jeszcze zarobią nieco grosza. Saudyjskie Al-Nassr ma bowiem rozważać transfer Gabriela Martinelliego za 85 mln euro. Co w zamian? Z Arsenalem był łączony Rodrygo z Realu Madryt, ale Anglicy najpewniej go sobie odpuszczą. Mogą za to ściągnąć drugiego – po Kepie – piłkarza Chelsea, bo brytyjskie media przekonują, że na Emirates może przenieść się 23-letni skrzydłowy Noni Madueke. Kwota? Niecałe 60 mln euro. A przynajmniej tyle chce zapłacić Arsenal, który jeszcze nie dogadał się z The Blues, ale już porozumiał się z piłkarzem.

Idą po snajpera

Parę milionów więcej ma z kolei kosztować, finalizujący swój transfer do Premier League, Viktor Gyökeres. Szwedzki napastnik o węgierskich korzeniach strzelił w poprzednim sezonie 54 gole w 52 meczach dla lizbońskiego Sportingu i teraz nosi się z chęcią odejścia. 27-latek był łączony z różnymi klubami, ale finalnie do niczego nie dochodziło. Sceptycy zaznaczali, że aż 15 trafień Gyökeres zaliczył z rzutów karnych, że cała gra drużyny była nastawiona pod niego. Arsenal potrzebuje jednak skutecznej „dziewiątki” i wszystko wskazuje na to, że zostanie nią właśnie Szwed, który zna brytyjską piłkę z czasów występów dla Coventry oraz epizodów w Swansea i Brighton.

A co słychać u Jakuba Kiwiora? Na razie nic, ale jeśli ktoś chciałby go kupić, miałby podobno kosztować ok. 40 mln euro. To z kolei oznaczałoby... sprzedażowy rekord Arsenalu, który do tej pory najwięcej zarobił na Aleksie Oxlade-Chamberlainie - 38 mln do Liverpoolu...

Piotr Tubacki