Sport

Repka po drugiej stronie

Już w pierwszym meczu nowego sezonu Oskar Repka będzie miał okazję zagrać przeciwko byłemu klubowi.

Oskar Repka w barwach Rakowa podczas sparingu z Lommel. Fot. Press Focus

RAKÓW CZĘSTOCHOWA

Raków i GieKSę sporo łączy. Nie tylko postać Wojciecha Cygana, który przez wiele lat był prezesem katowickiego klubu, a od 2018 jedną z najważniejszych postaci przy Limanowskiego. Droga, którą chce zmierzać obecny GKS, podobna jest do Rakowa, przez kilkanaście lat „kiszącego się” w niższych ligach, a gdy w końcu do Ekstraklasy powrócił, to po to, aby świecić w niej pełnym blaskiem. GKS był rewelacyjnym beniaminkiem przed rokiem, a perspektywy przed drużyną trenera Rafała Góraka rysują się jeszcze lepsze. Na „dzień dobry” katowiczanie zagrają jednak z rywalem wyjątkowo trudnym.

Chcą więcej Polaków

Oba kluby co jakiś czas wymieniają między sobą zawodników. W Katowicach występuje Bartosz Nowak (w poprzednim sezonie był jeszcze Dawid Drachal), a w kierunku odwrotnym tego lata wyruszył Oskar Repka. Jeden z bardziej uzdolnionych zawodników środka pola ma do Częstochowy ułatwione wejście. Po pierwsze, z powodu odejścia Gustava Berggrena oraz kontuzji Władysława Koczerhina ma pewne miejsce w podstawowym składzie. Po drugie, już na starcie ma spory kredyt zaufania od kibiców. Pomiędzy fanami obu drużyn nigdy nie było wielkich animozji, a co jeszcze ważniejsze - Repka to Polak, a na deficyt rodzimych graczy pod Jasną Górą utyskiwali jak mało gdzie. Jeśli Repka będzie grał na poziomie, który prezentował przy Bukowej, to z pewnością sympatia i uznanie kibiców jeszcze wzrosną. W Rakowie nie mogą w najbliższej perspektywie liczyć raczej na zawodników ze swojej akademii, więc każdy transfer polskiego piłkarza jest na wagę złota. Fani chcą sukcesów, ale życzyliby sobie również, aby proporcje pomiędzy zawodnikami zagranicznymi i polskimi były bardziej zrównoważone.

Plaga kontuzji

Przed ligową inauguracją trener Marek Papszun ma spory ból głowy. Przed sezonem klub opuściło siedmiu piłkarzy, a w Katowicach dodatkowo nie będzie mógł liczyć na Ericka Otieno, Adriano Amorima, Bogdana Racovitana, Jeana Carlosa, Iviego Lopeza oraz Władysława Koczerhina. To połowa podstawowego składu z poprzedniego sezonu! W przypadku Ukraińca przerwa może potrwać nawet rok. Rumun wkrótce powinien zacząć grać po wielomiesięcznej przerwie, a pozostali mają być do dyspozycji nieco szybciej. - Wykonaliśmy pracę na bardzo wysokim poziomie. Maksymalnie tego czasu nie wykorzystaliśmy, bo nie mieliśmy do dyspozycji pełnej kadry - podsumował okres przygotowawczy szkoleniowiec Rakowa. - Spójność i połączenie między graczami, zrozumienie roli w tej strategii przez każdego gracza są bardzo ważne.

Repka początek okresu przygotowawczego spędził jeszcze w Katowicach. Był jednym z priorytetowych transferów w Rakowie, a po kontuzji Koczerhina jego pozyskanie było stanem wyższej konieczności. Częstochowianie zapłacili za pomocnika GKS-owi 700 tysięcy euro, choć już teraz Transfermarkt wycenia go na milion. Cena zapewne jeszcze wzrośnie, jeśli do dotychczasowego dorobku dołoży udane występy w Ekstraklasie oraz w europejskich pucharach. - Szukaliśmy piłkarza, który bardzo szybko wejdzie w strukturę Rakowa. To zawodnik, który funkcjonował w podobnych warunkach w Katowicach. Jest na bardzo wysokim poziomie mentalnym. Znamy jego silne strony oraz te, nad którymi musi popracować, żeby stał się regularnym reprezentantem kraju - mówi o Repce doradca zarządu ds. sportowych Rakowa, a nieformalnie dyrektor sportowy, Artur Płatek. Mecze przeciwko byłym klubom potrafią wyzwolić w piłkarzach dodatkowe pokłady ambicji, ale potrafią też paraliżować. Jak zaprezentuje się 26-latek urodzony w Bydgoszczy? Przekonamy się w sobotni wieczór przy Nowej Bukowej. Cele Rakowa są od kilku sezonów bardzo ambitne i nie jest tam łatwo z przytupem wejść do składu.

Mariusz Rajek