Sport

Rachunki do wyrównania

Po dniu przerwy i przeprowadzce z Płocka do Sosnowca młodzi Biało-czerwoni wracają na parkiety 25. Młodzieżowych Mistrzostw Świata. Dziś ważny mecz z siódemką z Wyspy Gejzerów.

Jakub Pinda i jego koledzy z kadry będą dziś chcieli przepchnąć kolejnego rywala. Fot. Łukasz Laskowski/PressFocus

MISTRZOSTWA ŚWIATA U-21

W ramach trzeciego, ostatniego etapu mundialu Polacy rozegrają dwa spotkania w formule miniturnieju o 17. miejsce. Rywalizować w nim będą z zespołami, które w czterech grupach drugiego etapu dolnej drabinki zajęły najwyższe lokaty.

Dobra lekcja

Przypomnijmy dotychczasową drogę Polaków na MMŚ. W fazie grupowej wysoko pokonali Urugwajczyków, ale następnie ulegli Słoweńcom i Norwegom. Te porażki sprawiły, że nie dostali się do czołowej szesnastki walczącej o medale, tylko zostali „przekierowani” do rozgrywek o Puchar Prezydenta IHF. W „turnieju pocieszenia” podopieczni selekcjonera Bartosza Jureckiego najpierw rywalizowali w Płocku z siódemkami z Ameryki Południowej: Urugwajem (zaliczono im 2 punkty za wspomniane zwycięstwo w fazie grupowej) oraz Brazylią i Argentyną. Młodzi Biało-czerwoni okazali się lepsi zarówno od Canarinhos, jak i od Albicelestes, co dało im 1. miejsce w grupie 1 oraz awans do finałowej rozgrywki o 17. miejsce. - Takie mecze jak z Argentyną budują. Oczywiście fajnie się wygrywa pięcioma czy sześcioma bramkami, bo wtedy jest miło i sympatycznie. W tym meczu, gdybyśmy w pierwszej połowie wykorzystali sytuacje, też tak mogło być. Mogliśmy prowadzić znacznie wyżej i wtedy spotkanie inaczej by się ułożyło. My jednak podaliśmy rywalom rękę, a oni to wykorzystali, dlatego mecz do końca był bardzo zacięty. Cieszyć może to, że w końcówce wytrzymaliśmy ciśnienie - tak trener Jurecki skomentował ostatni jak do tej pory występ swych podopiecznych, wygrany 33:32, dodając jednocześnie, że taki sukces może stanowić dobrą lekcję przed czwartkowym spotkaniem z Islandią w Arenie Sosnowiec. - Czasem takie mecze są potrzebne, żeby w kolejnym spotkaniu na styku być gotowym na wszystko. Martwi bardzo dużo niewykorzystanych sytuacji sam na sam i sporo niewymuszonych błędów, ale w tych elementach mam nadzieję na poprawę. Z Islandią na pewno będziemy walczyć - podkreślił legendarny obrotowy.  

Musimy dwa razy wygrać

Biało-czerwoni zachowali szanse na obronę Pucharu Prezydenta IHF, bo przypomnijmy, że w 2023 roku, na parkietach w Niemczech i Grecji - pod wodzą obecnego drugiego trenera seniorskiej kadry Zygmunta Kamysa - również nie przebrnęli przez fazę grupową, ale później nie mieli sobie równych. Wygrywając kolejno z Libią, Algierią, Kuwejtem i Japonią zajęli 17. miejsce. Aby powtórzyć ten „sukces”, muszą wygrać dwa ostatnie mecze turnieju. Na początek zmierzą się z pierwszą drużyną grupy 3, czyli Islandią. Reprezentacja z Wyspy Gejzerów w poprzednich spotkaniach odprawiła Maroko, Macedonię Północną i Meksyk, ale w fazie grupowej zremisowała z Wyspami Owczymi i przegrała z Rumunią, co nie dało jej awansu do szesnastki.

Łatwo nie będzie

Mamy z Islandczykami rachunki do wyrównania, ale na łatwe, spokojne i dobre granie nie mamy co liczyć. Polacy mierzyli się z nimi podczas dwóch poprzednich imprez mistrzowskich w tej grupie wiekowej i oba spotkania zakończyły się wyraźnymi zwycięstwami rywali. Na Euro do lat 19 w 2022 roku Strakarnir okkar (Nasi chłopcy) zwyciężyli 38:25, a podczas zeszłorocznego Euro do lat 20 wygrali 37:32. Jeśli tym razem wszystko potoczy się po myśli naszego zespołu, to w piątek zmierzą się z lepszym w meczu Serbia - Algieriai staną do rywalizacji o 17. pozycję. Jeśli natomiast polegną, to z przegranym wspomnianego duetu - również w piątek - powalczą o miejsce 19. i na tym zakończą udział w mistrzostwach.

Udział w Pucharze Prezydenta IHF nie był celem reprezentacji U-21 i jest zdecydowanie poniżej oczekiwań. Niemniej ewentualne zdobycie trofeum będzie minimalne przypudrowanie niespełnionych ambicji. Bić się więc trzeba, bo jest o co. Oba ostatnie spotkania z udziałem naszego zespołu rozpoczną się o 14.00 i będzie może je zobaczyć na antenie Polsatu Sport.

Zbigniew Cieńciała