Sport

Przyjechaliśmy po mistrzostwo

Rozmowa z Robinem Roefsem, bramkarzem młodzieżowej reprezentacji Holandii

Robin Roefs. Fot. Pressfocus/Pro Shots

W ćwierćfinałowym meczu z Portugalią od 21 minuty graliście w dziesiątkę po drugiej żółtej, a w konsekwencji czerwonej kartce dla Rubena van Bommela, a mimo to wygraliście 1:0. Gdzie był klucz do sukcesu?

- W świetnej zespołowej pracy chłopaków, którą wykonali. Walczyli jak lwy! Graliśmy konsekwentnie, czekaliśmy na swoją szansę i w decydującym momencie wykorzystaliśmy ją. Kluczem była tutaj skuteczna gra w defensywie, co świetnie nam wyszło, bo nie daliśmy się silnemu przeciwnikowi ani razu zaskoczyć. Jest półfinał i jest wielka radość.

Grać w osłabieniu z tak dobrym zespołem jak Portugalia, z Geovanym Quendą w składzie, nie było łatwo. Co mówił i jakich instrukcji udzielał wasz trener, Michael Reiziger?

- Kluczem była mentalność, nastawienie. Daliśmy z siebie wszystko. Trener uczulał na dobrą grę w defensywie i chłopcy świetnie wywiązali się ze swoich zadań. Duże brawa, bo wszyscy walczyli i dali z siebie wszystko.

Portugalia zostawiła świetne wrażenie po grach grupowych, wygrała choćby z Polską 5:0. Jak patrzyliście na ich grę, analizując wszystko?

- Wiedzieliśmy że mają znakomitych skrzydłowych, są świetni technicznie, szybcy, groźni przede wszystkim w kontratakach. Byliśmy uczuleni na to, żeby być przygotowanymi na taką grę i udało nam się wyeliminować mocne strony Portugalczyków.

Macie bardzo silny zespół, bo przecież w waszej kadrze jest kilku zawodników, którzy grali już w dorosłej reprezentacji, jak wasz kapitan Devyne Rensch, Jorrel Hato, Ian Maatsen, Kenneth Taylor. Co jest waszym celem na turnieju na Słowacji?

- Przyjechaliśmy po zwycięstwo, po mistrzostwo Europy i dążymy do tego, żeby cel zrealizować.

Gra pan w Eredivisie w NEC Nijmegen. Jednym z bramkarzy w lidze holenderskiej jest grający w NAC Breda Daniel Bielica. Jak go pan ocenia?

- To dobry bramkarz, co pokazał w ostatnim sezonie. Mocno pomógł swojej drużynie w rozgrywkach.

Rozmawiał w Żylinie
Michał Zichlarz