Sport

Przyglądamy się jednej pozycji

Rozmowa z Dawidem Szulczkiem, trenerem Ruchu Chorzów

Trener Ruchu (z prawej) odsłonił nieco kulis na temat ostatnich dni w zespole. Fot. Maciej Grygierczyk/ksruch.com

Trudno było zmotywować się na grę z rywalem z IV ligi i z A klasy?

Myślę, że to sprawa mocno indywidualna u każdego zawodnika, ale takich rzeczy na pewno trzeba przypilnować bardziej niż w meczu z rywalem wyżej notowanym.

Zakończyliście obóz w Busku Zdroju. Jak porównałby pan go do poprzednich, w których brał pan udział? Było ciężej czy lżej?

Uważam, że był to cięższy obóz niż obóz zimowy, chociażby z racji tego, że byliśmy na nim krócej i chcieliśmy do maksimum wykorzystać ten czas. Dużo czasu spędziliśmy i na boisku, i na siłowni. Bywało tak, że trenowaliśmy trzy razy dziennie – boisko, siłownia, boisko. Tak naprawdę nie mieliśmy typowego dnia regeneracyjnego, bo w dniu, kiedy taką regenerację chcieliśmy zrobić, zorganizowaliśmy poranny trening, a potem, po południu, mieliśmy jeszcze odprawy pozycyjne. Widać duże zmęczenie, ale ma to przynieść efekty w lidze.

W materiałach, które publikował Ruch w klubowych mediach, mocno eksponowany był trener przygotowania fizycznego Tomasz Olszewski. W ostatnich miesiącach wielokrotnie wracał temat braku takiego trenera w sztabie. Czy czuje pan, jako pierwszy szkoleniowiec, że to był brakujący element?

Z trenerem Olszewskim miałem okazję pracować w Warcie, a byliśmy też w stałym kontakcie, gdy już razem nie pracowaliśmy. Prywatnie się lubimy, jesteśmy kolegami. Dlatego cieszę się, że Tomek tutaj trafił, ma dużą wiedzę. Nie ma co ukrywać, że w trzech dotychczasowych tygodniach odegrał wielką rolę, by piłkarze byli dobrze przygotowani motorycznie. Ale tak naprawdę wszystko zaczyna się od tego, żeby mieć zawodników, którzy posiadają jakość piłkarską. Potem oni muszą być zdrowi i przygotowani fizycznie, a dopiero wtedy można realizować inne rzeczy. Myślę, że klub zadbał o jakość piłkarską, a teraz walczymy o to, żeby wszyscy byli zdrowi na pierwsze spotkania ligowe. Kompletu na pewno nie będzie, bo na start zmagań nie zdążą Filip Lachendro i Patryk Sikora, a Dominik Preisler będzie gotowy raczej na drugą czy trzecią kolejkę. Chcemy, żeby wszyscy byli optymalnie przygotowani pod kątem jakości piłkarskiej, zdrowotnym, przygotowania motorycznego. Wtedy łatwiej realizować rzeczy związane z taktyką.

W obu sparingach nie zagrał przymierzany do pierwszego składu młodzieżowiec Jakub Sobeczko. Kontuzja?

Na piątkowym treningu miał drobny wypadek i potrzebuje 4-5 dni przerwy. Możliwe, że z Puszczą jeszcze nie zagra, ale na Wisłę Kraków powinien być gotowy.

Ostatnio zakontraktowaliście Macieja Żurawskiego i Przemysława Szymińskiego. Chciałbym poprosić o zaktualizowanie sytuacji transferowej. Dalej szukacie, czy kadra jest już praktycznie kompletna?

Żurawski zagrał cały mecz z Pogonią Staszów. Szymiński miał uraz pod koniec sezonu w Serie B i jest na etapie rekonwalescencji. Częściowo trenuje z drużyną, częściowo indywidualnie. Powinien wejść do pełnego treningu po meczu z Puszczą, więc przez kilka dni będziemy go jeszcze doprowadzać do zdrowia. Jeśli chodzi o transfery, one w dużej mierze zamykają nam temat w odniesieniu do seniorów. Teraz będziemy się przyglądać tak naprawdę jednej pozycji, ale nie chciałbym zdradzać szczegółów. Bacznie obserwujemy wszystkich młodzieżowców, których mamy w klubie, bo mamy przeświadczenie, że potrzebujemy wzmocnić rywalizację na tej pozycji.

Rozmawiał Piotr Tubacki