Przetasowania w Kalifornii
W finałowej rundzie turnieju Tigera Woodsa The Genesis Invitational w ostatniej grupie zagrają zdobywca Wielkiego Szlema Rory McIlroy i debiutant Jacob Bridgeman!
Rory McIlroy jeszcze nigdy nie wygrał w Riviera Country Club. Fot. Marek Darnikowski
Liderem jest Amerykanin, który ma poważne sześć uderzeń przewagi za swoim niezwykle utytułowanym rywalem. W sobotę doszło do przetasowań na szczycie tabeli wyników. Jacob wysmażył fenomenalną rundę 64, co pozwoliło mu objąć samodzielne prowadzenie z ogromną przewagą nad drugim w klasyfikacji „Rorsem”.
Bridgeman wręcz zdominował legendarne pole Riviera Country Club, wyrównując rekord turnieju po 54 dołkach wynikiem 19 poniżej par. Zaczął dzień od trzech birdie na pierwszych czterech dołkach. Kluczowy moment nastąpił na drugiej dziewiątce, gdzie popisał się serią birdie-eagle-birdie na dołkach 10-12, co pozwoliło mu błyskawicznie odskoczyć rywalom. „Możliwość robienia tego na tej scenie w Rivierze to spełnienie marzeń” – powiedział Bridgeman. Jeśli 26-latek utrzyma tempo, ma szansę pobić najdłużej trwający rekord turniejowy na PGA Tour, 20 poniżej par, ustanowiony w 1985 roku przez Lanny’ego Wadkinsa.
Po zeszłorocznym awansie do TOUR Championship Jacob ma już zaklepane miejsce w kwietniowym Masters. Teraz liczy się dla niego tylko wygrana. W zeszłym roku dwukrotnie był jej bliski i ponownie walczył o pierwsze trofeum na Pebble Beach w poprzednią niedzielę, kiedy to bogey po perturbacjach na plaży ostatecznie przekreślił jego szanse.
Rory, który był trzeci na półmetku rywalizacji zaproponował w sobotę solidną rundę 69. Choć uważał, że grał całkiem dobrze, narzekał na wyjątkowo szybkie i trudne greeny w końcówce dnia, co uniemożliwiło mu zmniejszenie straty do lidera, kończąc dzień serią siedmiu parów z rzędu. Co ciekawe ma już na koncie dwa zwycięstwa w karierze, w których odrabiał sześć uderzeń straty w niedzielę.
„Chciałbym być o parę kroków bliżej prowadzenia” – relacjonował aktualny mistrz Masters. „Wygląda na to, że będę w finałowej grupie. Mam nadzieję, że jutro wywrę trochę presji na Jacobie. Dałem sobie szansę i to wszystko, o co mogłem prosić”.
Anglik Marco Penge, który dzielił z Bridgemanem prowadzenie po 36 dołkach, zagrał w sobotę 74 uderzenia, tracąc dziesięć strzałów w stosunku do piątkowej rundy 64 i spadając o sześć pozycji.
Scottie Scheffler, który w piątek wcelował dokładnie w linię cuta, kończył swoją rundę mniej więcej w tym samym czasie, gdy w pole wyruszała ostatnia grupa. Zdążył jednak wykręcić rundę 66, swój najniższy wynik na Rivierze, i traci 14 strzałów do lidera. Chociaż tego zawodnika nigdy nie można skreślać z listy potencjalnych zwycięzców, tym razem realnie patrząc chyba już nie ma szans na cudowny powrót. Jego celem na pewno może być za to przedłużenie do dziewiętnastu serii miejsc w pierwszej dziesiątce turniejów PGA Tour.
Niedzielny finał zapowiada się pasjonująco. Bridgeman walczy o swoje pierwsze zwycięstwo w PGA Tour, podczas gdy McIlroy będzie ścigał swój trzydziesty tytuł PGA Tour!
Finałowa para wyruszy na pole o godzinie 20:20 czasu polskiego. Wieczorna transmisja na platformie HBO Max, a później również na Eurosporcie 2.
Kasia Nieciak
