Sport

Przeganiają ekstraklasę

KOMENTARZ „SPORTU” - Mariusz Rajek

Pokaż mi swoją ławkę rezerwowych, a powiem ci, jaką masz drużynę. Jeśli to do bólu wyświechtane powiedzenie przenieść na grunt ligowy, to nasza piłka klubowa ma się naprawdę dobrze. Zaplecze ekstraklasy już nie tylko maksymalnie skraca dystans do pnącej się przecież coraz wyżej ekstraklasy, ale gdzieniegdzie zaczyna ją przeganiać.

Niczym młodsza, przebojowa siostra, która choć jeszcze na dorobku, to co rusz chce pokazywać, że w niektórych aspektach potrafi być nawet lepsza od swojego wzoru. Ambicja rozsadza ją od środka. Firmy, które obecnie znalazły się w I lidze sprawiają, że przeżywa ona bodaj swój najlepszy czas w historii. Ciężko przejść bowiem obok wygranej 5:0 Wisły z ŁKS-em.

Wisła Kraków i I liga to przykład małżeństwa, gdzie jedna strona jest zdecydowanym beneficjentem drugiej strony. Nieszczęście jednych jest wielką nagrodą dla drugich. Zaplecze ekstraklasy bierze bowiem z Wisły pełnymi garściami, choć ta od dawna wolałaby sobie układać życie z kochanką, czytaj - ekstraklasą.

Hit kolejki nie rozczarował, choć pozytywne wspomnienia z niego zabiorą tylko Wiślacy, którzy potrzebowali niewiele ponad pół godziny, aby całkowicie zdmuchnąć z murawy drużynę, która również ma w pełni uprawnione aspiracje walki o awans! Żyjącym nostalgią fanom przy Reymonta jak żyw mogły się przypomnieć czasy Bogusława Cupiała. Biorąc pod uwagę, że na inaugurację krakowianie wygrali 4:0 ze Stalą Mielec, zawodnicy GKS-u Tychy już mogliby drżeć przed następną kolejką. Ale nie drżą, bo sezon również rozpoczęli świetnie, od dwóch zwycięstw. Już teraz można sobie ostrzyć zęby na zaplanowany na najbliższy poniedziałek mecz w Tychach.

Mecz z ŁKS-em oglądało ponad 27 tysięcy kibiców. Takiej widowni nie miał w miniony weekend nie tylko żaden mecz w ekstraklasie, ale w ogóle żadna impreza kulturalna czy rozrywkowa. To 7030 osób więcej niż w rekordowym w 2. kolejce Białymstoku.

W ośmiu meczach 2. kolejki na zapleczu padło 29 goli, co daje średnią 3,63 gola na mecz! W inauguracyjnej kolejce wyniosła ona równe trzy, co też nie było złym wynikiem. Tym razem prawdziwą strzelaninę urządzili sobie nomen omen w Pruszkowie (bez skojarzeń). Dziewięć goli w meczu Znicza ze Stalą to chyba najlepsza z możliwych reklam rozgrywek. A impreza przecież dopiero się zaczyna...

Wisłą zawsze będzie w centrum uwagi. Fot. Krzysztof Porebski / PressFocus