Sport

Przed finałem w Adelajdzie

Trzeciego dnia turnieju LIV Golf Adelaide toczyła się niesamowita batalia pomiędzy Jonem Rahmem i Brysonem DeChambeau. Adrian Meronk podskoczył w klasyfikacji.

Adrian Meronk nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w Australii. Fot. Jon Ferrey/LIV Golf

Po sobotnich fajerwerkach „Rahmbo” i Bryson wspólnie zajmują pierwsze miejsce z wynikiem -19. Niedziela na polu The Grange Golf Club zapowiada się jako bezpośredni pojedynek dwóch aktualnie największych gwiazd ligi, których dzieliła w pewnym momencie rundy aż pięciouderzeniowa różnica.

Hiszpan, mistrz US Open i Masters, przez większość dnia zmagał się z frustracją, zaczynając rundę od dwóch bogeyów z rzędu. Jednak później w swoim stylu wysmażył wręcz nieprawdopodobną końcówkę, grając ostatnie pięć dołków z wynikiem -5, kończąc dzień spektakularnym chip-inem na eagle'a na osiemnastce i rundą -6, co rzutem na taśmę pozwoliło mu dogonić DeChambeau.

Dwukrotny mistrz US Open wydawał się mieć turniej pod całkowitą kontrolą po serii ośmiu (!) birdie na dziewięciu dołkach, od szóstki do czternastki. Mimo słabszego początku, Amerykanin oddał prowadzenie dopiero po fenomenalnym finiszu Rahma, kończąc dzień z wynikiem -8.

Po raz pierwszy od turnieju LIV Golf Las Vegas w 2024 roku, Rahm i DeChambeau zmierzą się w niedzielnej rundzie finałowej. „Myślę, że obaj będziemy się na nią cieszyć i mam nadzieję, że będzie to hit” – powiedział Rahm. „Mam nadzieję, że obaj będziemy mieli dobry dzień i niech wygra lepszy”.

Adrian Meronk po słabej pierwszej rundzie 75, która zepchnęła go na drastycznie odległe 48 miejsce, odbudowuje swoją pozycję. W piątek zagrał już 69 uderzeń, a mimo to spadł o jedno miejsce w klasyfikacji. W sobotę popisał się rundą 68 i z wynikiem -4 wreszcie podskoczył w tabeli, na pozycję czterdziestą, którą zajmuje wspólnie z Hiszpanem Davidem Puigem. Trzecia runda Polaka był dość kolorowa, na jego karcie oprócz ośmiu parów i sześciu birdie pojawiły się jeszcze samotny eagle i double bogey.

Anthony Kim, nowy członek drużyny 4Aces GC, który zastąpił tam odchodzącego z LIV Patricka Reeda,  utrzymuje niezwykłą formę i zajmuje samodzielne trzecie miejsce z wynikiem -14. Kim, który niedawno dołączył do ekipy Dustina Johnsona, zdobył miejsce w tegorocznych rozgrywkach ligi dzięki wywalczeniu go w specjalnym turnieju kwalifikacyjnym, zajmując tam trzecie miejsce, ostatnie premiowane awansem.

Australijczyk Cameron Smith wykonał duży skok w tabeli, oddając kartę z wynikiem -8, co przesunęło go o 12 pozycji na dzielone czwarte miejsce (-13). Wraz z nim na tej pozycji znajduje się inny lokalny faworyt - Lucas Herbert oraz Amerykanin Peter Uihlein, świetnie grający w Rijadzie.

Cameron swój wynik w dużym stopniu zawdzięcza świetnej krótkiej grze, utrzymując dzięki niej nadzieje Ripper GC w walce o zwycięstwo przed swoimi kibicami. „Czułem się naprawdę dobrze” – powiedział Smith. „Chyba momentami moje żelaza były chaotyczne, ale udało mi się bronić wyniku. Krótka gra była dziś naprawdę solidna. Putter spisywał się bardzo dobrze”.

W klasyfikacji drużynowej na prowadzeniu znajduje się Legion XIII Rahma, z wynikiem -45, przed Australijczykami z Ripper GC, którzy tracą 5 uderzeń do liderów. Trzecie miejsce zajmuje 4 Aces GC Dustina Johnsona z kolejnym dwoma uderzeniami straty. Cleeks GC na miejscu dziesiątym (-20). Finałowa transmisja na Golf Zone i w aplikacji LIV Golf.

W turnieju PGA Tour - AT&T Pebble Beach Pro-Am na półmetku imprezy prowadzą Akshay Bhatia i Ryo Hisatsune, a miejscem trzecim dzielą się Rickie Fowler i Sam Burns. Numer jeden na świecie, Scottie Scheffler po pierwszej rundzie 72 w piątek wykręcił 66 uderzeń, awansując o 28 pozycji na miejsce T34. Transmisje z fantastycznego Pebble Beach znajdziemy na antenie Eurosport 2 i platformie HBO Max.  

Kasia Nieciak

WYNIKI


Sytuacja przed runda finałową wygląda bardzo interesująco. Grafika LIV Golf