Sport

Problemy w środku pola

Na ostateczną diagnozę trzeba jeszcze poczekać, ale wszystko wskazuje na to, że wicemistrz Polski na długie miesiące stracił podstawowego zawodnika.

Kiedy do gry wróci Władysław Koczergin (z prawej)? Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus

RAKÓW CZĘSTOCHOWA

Władysław Koczergin może mówić o naprawdę ogromnym pechu. Na jednym z pierwszych treningów przed nowym sezonem doznał prawdopodobnie zerwania więzadła krzyżowego przedniego. To ta sama kontuzja, jakiej dwa lata temu doznał Ivi Lopez. Rehabilitacja Hiszpana trwała ponad rok i nie udało mu się odzyskać formy sprzed urazu. O skali nieszczęśliwego zdarzenia, jakie spotkało Ukraińca, świadczy fakt, że do tak poważniej kontuzji, w opinii wielu najgorszej, jakiej może doznać piłkarz, doszło bez kontaktu z innym zawodnikiem.

Taka jest piłka

- Odjechała mu noga i niestety stało się najgorsze. Ból był tak ogromny, że krzyk zawodnika można porównać do tego, jaki wydawał z siebie Ivi po starciu z piłkarzem Puszczy w Arłamowie. Najgorszy scenariusz mówi o tym, że może to być nawet rok przerwy, ale poczekajmy jeszcze na szczegółowe badania. Kolejne rozpoczęcie przygotowań do nowego sezonu i kolejny taki uraz kluczowego zawodnika. Niefart ogromny, ale czasami taka po prostu jest piłka - mówi nam z wyraźnym żalem Rafał Niewmierzycki z zarządu Rakowa. We wtorek wieczorem znane miały być szczegółowe wyniki badań oraz dalsze rokowania.

Przypomnijmy, że Koczergin dołączył do Rakowa po inwazji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku. W Częstochowie obserwowali go już wcześniej i miał przyjechać pod Jasną Górę z początkiem kolejnego sezonu, ale wydarzenia na świecie przyśpieszyły transfer. Przed przyjściem do Częstochowy był kluczowym graczem Zorii Ługańsk, w barwach której zagrał w aż 124 meczach ukraińskiej ekstraklasy (23 bramki i 15 asyst). W CV miał grę w młodzieżowych reprezentacjach Ukrainy. Z Rakowem sięgnął po mistrzostwo (2023), dwa wicemistrzostwa (2022, 2025), Puchar (2022) oraz Superpuchar Polski (2022).

Jak go zastąpić?

Kontuzja, która prawdopodobnie eliminuje Ukraińca na wiele miesięcy, a może i na cały sezon, jest ogromnym problemem dla Marka Papszuna. Koczergin to bowiem jeden z tych zawodników, od którego zaczynał on ustalanie wyjściowego składu. Lider środka pola w poprzednim sezonie wystąpił w każdym z 34 spotkań ligowych, notując pięć goli (często kluczowych, przesądzających wynik) oraz tyle samo asyst.

Uraz „Kocziego" może przyśpieszyć kolejne ruchy transferowe w Rakowie, ponieważ klub jak dotąd zakontraktował jedynie Lamine'a Diaby'ego-Fadigę oraz Karola Struskiego. Ten drugi zresztą już jest przymierzany jako potencjalny zastępca Ukraińca. - Teraz to nawet nie ma innego wyjścia. To jest piłkarz typowy dla naszej gry. Bardzo dużo biega, gra na dużej intensywności i potrafi się angażować zarówno w grę ofensywną, jak i wracać do obrony - słyszymy w częstochowskim klubie.

W Rakowie szukają jednak kolejnych zawodników do środka pola, ponieważ wciąż niepewny jest też los Gustava Berggrena. W Rakowie ani myślą o tym, aby Szwed mógł odejść tego lata, ale zdają sobie również sprawę, że z niewolnika nie ma pracownika, a 27-latek coraz bardziej zaczyna naciskać na odejście. Na razie jednak nie wpłynęła oferta, którą przy Limanowskiego byliby w stanie zaakceptować.

Mariusz Rajek