Próba charakteru
Włoszki i Brazylijki są faworytkami półfinałów, ale Polki i Japonki nie stoją na straconej pozycji.
Trener Stefano Lavarini to wytrawny strateg i Magdalenę Stysiak oraz jej koleżanki do meczu z Włoszkami na pewno przygotuje. Fot. PAP/Marian Zubrzycki
LIGA NARODÓW KOBIET
Po emocjonujących ćwierćfinałowych spotkaniach w Łodzi czekają nas ciekawe, półfinałowe spektakle: Polska - Włochy oraz Brazylia - Japonia. Faworytów można wskazać, ale przecież wszystko rozstrzygnie się na parkiecie. Biało-czerwone już wypełniły plan minimum na tę imprezę, bowiem znalazły się w strefie medalowej, ale teraz chciałoby się więcej. Niemniej nasze siatkarki czeka poważne wyzwanie, wszak dzisiaj potykają się z mistrzyniami olimpijskimi z Paryża i obrończyniami trofeum Ligi Narodów.
Udane zmiany
Spotkanie Polek z Chinkami dostarczyło niesłychanych emocji i rozstrzygnęło się dopiero w tie-breaku. - Źródłem tej wygranej były cierpliwość i mentalność - tak orzekli wszyscy obserwatorzy oraz fachowcy. Zresztą, trener Stefano Lavarini powiedział wprost: - Charakter moich dziewcząt sprawił, że potrafiliśmy wyjść z tej konfrontacji zwycięsko.
- Uff, udało się, bo grałyśmy nierówno, momentami bardzo źle - przekonywała przyjmująca Martyna Łukasik, która tego spotkania nie zaliczy do udanych i została zastąpiona przez Paulinę Damaskę, niewątpliwie bohaterkę potyczki. - Azjatki potrafią znakomicie grać w obronie, podbijają sporo piłek i trzeba posiadać odpowiednią siłę w ataku, by je złamać. Tymczasem my miałyśmy chwile słabości, co rywalki skrzętnie wykorzystywały. Nasza cierpliwość została jednak nagrodzona.
Trener Lavarini dokonał odpowiednich zmian, bowiem Katarzynę Wenerską na pozycji rozgrywającej zastąpiła Alicja Grabka, zaś w miejsce Łukasik pojawiła się wspomniana Damaske. Dublerki wniosły sporo energii i gra zaczęła się znacznie lepiej układać. Przyjmująca Grota Budowlanych Łódź pojawiła się na boisku w trzecim secie i zdobyła 11 punktów, nie tylko z ataku, w którym się nie pomyliła, ale także blokiem i zagrywką. Zakończyła też ostatnią akcję meczu i w pełni zasłużyła na miano MVP.
Ten pierwszy raz
Damaske debiutowała w reprezentacji w poprzednim sezonie, ale - co zrozumiałe - nie dostawała wielu szans na grę. Dopiero teraz ma okazję zaprezentować się w większym wymiarze czasowym. - Przed meczem i potem gdy stałam w kwadracie dla rezerwowych towarzyszyły mi niesłychane emocje – wyjawiła reporterowi PAP. - Byłam oszołomiona atmosferą trybun, bo po raz pierwszy miałam okazję grać przy tylu widzach. Gdy trener wskazał na mnie, poczułam znaczny dopływ energii i miałam wrażenie, że unoszę się w powietrzu. To ogromna frajda wejść na boisko i pomóc drużynie w trudnym momencie. Mam tylko nadzieję, że w kolejnych spotkaniach również będę miała okazję zagrać.
Zarówno Damaske, jak i Grabka wykazały się odpornością psychiczną, bo przecież pojawiły się na placu gry w trudnym momencie. Trener Lavarini doskonale poznał możliwości swoich podopiecznych i zdecydował się na zmiany, które przyniosły efekt. Grabka we wcześniejszych meczach pojawiała się tylko na podwójnych zmianach, zastępując atakującą Malwinę Smarzek. Teraz udowodniła, że potrafi poprowadzić grę, wykorzystując wszystkie opcje w ataku.
W poprzednim sezonie grę w reprezentacji zakończyła etatowa rozgrywająca Joanna Wołosz i wydawało się, że w drużynie będzie spora wyrwa. Tymczasem włoski szkoleniowiec uporał się z tym problemem. Wenerska pełni rolę pierwszej, ale gdy drużyna funkcjonuje nieodpowiednio, Lavarini dokonuje roszady. Grabka wykazała się nie tylko odwagą, ale też wytrzymała presję. Rozgrywająca Grota Budowlanych rozegrała najlepsze spotkanie w reprezentacji i... znów będzie czekała na szansę, by pojawić się na boisku. Spełniła - jak sama twierdzi - swoje marzenia, ale teraz pewnie pragnie więcej.
Wymagający rywal
Włoszki to zespół kompletny kierowany przez tak wytrawnego fachowca, jakim jest Argentyńczyk Julio Velasco. Jego podopieczne mają 27 wygranych z rzędu, co może wystarczyć za cały komentarz. Doświadczone rozgrywające Alessia Orro i Carlotta Cambi, przyjmujące Alice Degradi I Miriam Sylla są mocno wspierane przez młodsze, Stellę Nervini i Gaię Giovannini. Do tego posiadają niesłychaną siłę rażenia, wszak Paoli Egonu nie trzeba nikomu rekomendować, a 22-letnia Jekaterina Antropowa (202 cm wzrostu) ma niebywały potencjał. Na razie gra w nieco mniejszym wymiarze czasowym, ale w każdej chwili jest gotowa zastąpić nieco starszą koleżankę. W obronie natomiast szaleje libero Monica De Gennaro, która jest jak wino - im starsza, tym lepsza.
Możliwości rywalek dobrze zna Łukasik, która w poprzednim sezonie grała w Imoco Conegliano. - To będzie niezwykle trudne spotkanie - przekonuje reprezentacyjna przyjmująca. - Włoszki od poprzedniego roku nie schodzą z wysokiego pułapu i wiemy jaki prezentują poziom. Trener Lavarini to jednak wytrawny strateg i pewnie pokaże nam ich słabe punkty oraz nakreśli odpowiednią taktykę. Przede wszystkim musimy się skupić na naszej grze, realizowaniu zadań, starać się grać jak równy z równym i szukać szans na zwycięstwo. Włoszki mają efektowną serię, ale trzeba ją przerwać (śmiech). Gramy przed własną publicznością i ma to niebagatelne znaczenie. Mecz z Chinkami pokazał, że jesteśmy mocne psychiczne i postawimy się Włoszkom.
W drugim półfinale więcej szans daje się Brazylijkom, niemniej Japonki w potyczce z Turcją pokazały się z bardzo dobrej strony. Azjatki zawsze słynęły z dobrej obrony, ale mają również odpowiednią siłę w ataku. Mayu Ishikawa i jej koleżanki dały się mocno we znaki Turczynkom i potrafiły zwyciężyć. Brazylijki natomiast w meczu z Niemkami pokazały klasę i jest to zespół bez słabych punktów.
(sow)
Terminarz
Sobota, 26 lipca
◼ ŁÓDŹ, 16.00: Włochy - Polska◼ ŁÓDŹ, 20.00: Japonia - Brazylia
Niedziela, 27 lipca
◼ ŁÓDŹ, 16.00: przegrani półfinałów
◼ ŁÓDŹ, 20.00: wygrani półfinałów