Sport

Prezes się miota

KOMENTARZ „SPORTU” - Michał Zichlarz

Prezesowi Cezaremu Kuleszy - staremu-nowemu prezesowi PZPN - zależało, żeby po odejściu Michała Probierza szybko zaklajstrować wakat na stanowisku selekcjonera. Poleciał do Stanów Zjednoczonych, gdzie odbywają się Klubowe Mistrzostwa Świata i gdzie przebywał Maciej Skorża ze swoją Urawą. Doświadczony, utytułowany i ceniony - także za granicą - szkoleniowiec odmówił jednak przyjęcia posady trenera polskiej kadry.

Prezes Kulesza wrócił z niczym. W tej sytuacji decyzja przed walnym jest mało prawdopodobna, ale nie niemożliwa. Dobiegają do nas sprzeczne informacja co do tego, kto miałby być trenerem i ratować eliminacje amerykańskiego mundialu. Na razie, po fatalnej i kompromitującej porażce z Finlandią w Helsinkach, spadliśmy na 3. miejsce w grupie G, choć grania jest jeszcze sporo. Nowy trener zadebiutuje w eliminacyjnym meczu 4 września z Holandią w Rotterdamie.

Faworytem wielu ekspertów, byłych piłkarzy, dziennikarzy jest Jan Urban. Wieloletni reprezentant, a potem ceniony trener. Już raz prezes Kulesza z nim rozmawiał, kiedy z narodową kadrą niespodziewanie pożegnał się Paulo Sousa. Zimą 2022 były piłkarz, a ostatnio trener Górnika Zabrze był jedną z opcji dla sternika futbolowej centrali. Ostatecznie postawił wtedy na Czesława Michniewicza. A teraz? Czy postawi na Jerzego Brzęczka? Trudno powiedzieć, ale nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Cezary Kulesza się miota.

W ogóle decyzje o zwalnianiu trenerów, w dużej mierze pod publiczkę, nie stawiają dobrej oceny prezesom PZPN. Zbigniew Boniek, tak krytykujący swojego następcę, też nie jest tutaj dobrym przykładem. Być może decyzja o zwolnieniu Adama Nawałki po nieudanym mundialu w Rosji była przedwczesna? A późniejsze odejście Jerzego Brzączka po wygranych eliminacjach Euro 2020? Przypomnijmy, Biało-czerwoni na 10 meczów 8 wygrali, jeden zremisowali i tyleż przegrali, potem utrzymali się w Dywizji A Ligi Narodów. Wystarczyło jednak 8 sekund milczenia Roberta Lewandowskiego po przegranym meczu z Włochami w LN w listopadzie 2020, a chodziło o pytanie o taktykę, o to, jak mieliśmy grać z Italią, żeby prezes Boniek zdymisjonował Brzęczka.

Eksperymenty z zatrudnieniem portugalskich szkoleniowców, Paulo Sousy, który na Euro 2020/21 skonsumował, ale w niestrawny sposób awans poprzedniego selekcjonera, czy potem doświadczonego Fernando Santosa, nie dały żadnego skutku. Być może błędem prezesa Kuleszy było też zwolnienie czy nieodnowienie kontraktu z Michniewiczem, po awansie do 1/8 finału mistrzostw świata w Katarze, no ale wtedy gawiedzi nie podobał się styl.

Teraz toczy się kolejna rozgrywka w batalii o nowego selekcjonera. Czy z korzyścią dla polskiego futbolu? Chciałoby się wierzyć, że tak, ale na razie sprawa zdaje się urzędującego prezesa przerastać. Sam decyduje, czy chce decydować o wszystkim - jednoosobowo. Czasami trzeba iść pod prąd oczekiwań publiki, ale chyba obecnego szefa PZPN na to nie stać. Nawarzył sobie piwa i teraz musi go wypić, a my przed zjazdem zamiast dyskutować o palących problemach polskiego futbolu, których nie brakuje, choćby o szkoleniu młodzieży,skupiamy się na selekcjonerze.