Sport

Prawda, że zacny wiek?

Zawsze i wszędzie najważniejsi są Czytelnicy. Bez Was nie ma... niczego.

Andrzej Grygierczyk

Słowo naczelnego

Lidia Nowakowa, Zbigniew Dobrowolny, Lech Drapiński, Andrzej Gowarzewski, Janusz Jeleń, Wacław Korycki, Michał Listkiewicz, Zbigniew Łagódka, Stanisław Penar, Grzegorz Stański...

To tylko bardzo skromna część zespołu dziennikarskiego, która miała ogromny wpływ na kształt „Sportu”, na jego poziom, i która budowała szacunek ze strony Czytelników. Ale to było już kolejne pokolenie twórców naszej gazety. Wcześniej o jej prestiż zabiegali i dbali m.in. Tadeusz Bagier, pomysłodawca, twórca i wieloletni - od 1945 do 1969 roku - redaktor naczelny, Jerzy Zmarzlik, znany później jako znakomity telewizyjny komentator boksu, Jerzy Janicki, Grzegorz Aleksandrowicz, Wiesław Kaczmarek... Długo by wymieniać.

Wracam do dziennikarzy wymienionych na wstępie, ponieważ miałem szczęście zetknąć się z nimi - na dłużej lub krócej - najpierw jako ich czytelnik, potem jako ich student, następnie jako adept marzący o tym, by podążać ich drogą, wreszcie jako członek zespołu. Nawet w najśmielszych myślach nie przyszło mi do głowy, że kiedyś stanę na czele tego pisma. Choć nie od razu do „Sportu” trafiłem, to był on dla mnie zawodowym punktem odniesienia. W nim zawsze chciałem pracować, w nim - poprzez pisanie - realizować siebie, a jeśli się dało (a dało się!), to i okrążać świat: od Australii, przez Azję, Europę, po Amerykę.

Chłonąłem nauki od starszych Kolegów, mentorów po prostu, bardzo zachłannie. Uwielbiałem język Janusza Jelenia, precyzję Zbigniewa Dobrowolnego, poetykę najwyższych lotów Stanisława Penara, pomysłowość i historyczne zacięcie Andrzeja Gowarzewskiego (późniejsze dzieło jego życia to „Encyklopedia Fuji”), podziw budziło budowanie pozycji w polskim sporcie przez Michała Listkiewicza. Format tych - i wielu innych - ludzi „Sportu” oraz ich umiejętności mogły imponować. Ich też pomysłami był ranking „Złote buty” dla najlepszego piłkarza sezonu ligowego, „Złote kolce” dla najlepszych lekkoatletów w roku, plebiscyt „Piłkarz roku”, ranking „Złoty kij” dla najlepszego hokeisty sezonu... Na marginesie: jeśli popatrzycie na tego typu zabawy prowadzone obecnie przez inne redakcje, to pamiętajcie, że ich pionierem był „Sport”.

I tak oto dzisiaj, 30 lipca 2025 roku, świętujemy 80. urodziny. Prawda, że zacny wiek? A tym bardziej warto się nad tą rocznicą pochylić, że wszystkie te lata były znaczone nie tylko zwyczajowym, codziennym wysiłkiem dziennikarzy i wszystkich innych pracowników naszej redakcji, lecz także wstrząsami wywoływanymi rozmaitego typu okolicznościami. O co chodzi? A to m.in.: o zawieszenie wydawania gazet w stanie wojennym w 1981 i 1982 roku. A to o późniejszą, po 1989, gorączkę zmian własnościowych. A to o atak nowych technologii (komputery, internet). A to o próby zagarnięcia całego rynku dzienników sportowych (w odniesieniu do „Sportu” się nie udało) i wydawania tylko jednego. A to o kolejne zmiany właścicielskie, często znaczone... kompletnym brakiem pomysłu na to, co i jak z naszym tytułem zrobić. Ale też pojawił się wielki oddech ulgi, kiedy na kolejnym zakręcie znalazł się wydawca - czytaj wyżej -świetnie wpisujący się w nowe czasy, nadto bardzo dobrze rozeznany w świecie sportu.

W tym sensie „Sport” - choć wiekowy - znów może uchodzić za pioniera. Ale i tak zawsze i wszędzie najważniejsi są Czytelnicy. Bez Was nie ma... niczego. Dlatego gorąco dziękujemy za te wspólne 80 lat. Niech będzie dużo kolejnych.

Andrzej Grygierczyk