Pragmatyzm nie pomógł
Strzelec gola dla Śląska w meczu z Wieczystą przyznał, że jego zespół chyba za szybko się cofnął.
Gdyby Śląsk zaczął sezon od zwycięstwa, Patryk Sokołowski miałby weselszą minę. Fot. Gleb Soboliev/PressFocus
Niemal 20 tysięcy kibiców Śląska przeżyło w piątek spory zawód, ponieważ gospodarze nie utrzymali prowadzenia z beniaminkiem z Krakowa. Gola z rzutu karnego strzelił im Goku, który w sezonie 2016/17 występował we wrocławskim klubie.
Jakość z ławki
Na Tarczyński Arenie już w pierwszym spotkaniu zasiadło więcej osób, niż we wszystkich domowych meczach Wieczystej w 2. lidze. Byli gospodarzami 19 razy (w tym w półfinale i finale baraży), a na ich skromny obiekt może wejść około 1000 osób. Nie zawsze był jednak komplet z powodu gorszej pogody lub gry w środku tygodnia. Na Dolny Śląsk wybrała się też skromna grupa fanów Żółto-czarnych, którzy po końcowym gwizdku czuli satysfakcję z punktu wywalczonego w doliczonym czasie. Jako sprawiedliwy rezultat przyjął trener Przemysław Cecherz. – To było bardzo dobre spotkanie w wykonaniu obu zespołów. Zarówno my, jak i Śląsk mieliśmy lepsze i słabsze momenty. Zaczęliśmy bardzo dobrze, ale Szromnik uratował Śląsk. Dużo jakości w naszą grę wnieśli rezerwowi – dali nam świeżość i energię w końcówce. Przed meczem graliśmy o zwycięstwo, jednak w ostatecznym rozrachunku remis to dobry wynik – ocenił 52-latek, który po raz drugi w karierze mierzył się ze Śląskiem. W 2010 prowadzony przez niego Świt Nowy Dwór Mazowiecki był gorszy w Pucharze Polski.
Dużo straconych goli
Ante Sminudza też zgodził się, że podział punktów nikogo nie krzywdzi. Wrocławianie nie wygrali, ponieważ wcześniej nie wykorzystali sytuacji na 2:0. Cecherz przyznał, że spodziewał się bardziej agresywnej gry przeciwnika. – W pierwszej połowie wyglądało to dobrze. Jeśli chodzi o końcówkę, to niestety trudno mi znaleźć odpowiedź na to pytanie. Zawodnicy są na boisku i może odczuli, że nie są w stanie tak często pressować – zastanawiał się opiekun gospodarzy. Ich problemem są stracone gole. W 17 spotkaniach pod wodzą Słoweńca zachowali czyste konto tylko przeciwko Widzewowi Łódź. – Szromnik w pierwszej połowie był w kapitalnej dyspozycji. W dalszej części nie odczuwałem, że rywal nam zagraża, ale niestety zmieniło się to w końcówce spotkania. Zgadzam się, że zachowywanie czystych kont jest ważne.
Ogromny niedosyt
W debiucie premierową bramkę zdobył Patryk Sokołowski. Pomocnik był jednym z najlepszych zawodników gospodarzy. – Czujemy ogromny niedosyt. Mieliśmy sporo sytuacji, by zamknąć mecz. Ewidentnie zabrakło koncentracji w końcówce. Jeśli prowadzimy 1:0, to musimy to dowieźć do końca. Możliwe, że trochę za szybko się cofnęliśmy... Czuliśmy jednak, że Wieczysta nie miała w drugiej połowie wielu sytuacji i pod koniec chcieliśmy zagrać bardzo pragmatycznie, skupić się na utrzymaniu wyniku. Mam nadzieję, że to przeanalizujemy i w następnych meczach będziemy przede wszystkim wykorzystywać sytuacje – wierzy były zawodnik Legii Warszawa, Piasta Gliwiceczy Cracovii.
Michał Knura
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐ ⭐
◼ Śląsk Wrocław - Wieczysta Kraków 1:1 (1:0)1:0 - Sokołowski, 13 min (głową), 1:1 - Goku, 90+4 min (karny)
ŚLĄSK: Szromnik - Gurecio (78. Macenko), Dijaković, Szota, Llinares - Sokołowski, Ortiz (65. Szarabura) - Samiec-Talar, Halimi (65. Dziuba), Żukowski (68. Jezierski) - Warchoł (79. Banaszak). Trener Ante SIMUNDZA.
WIECZYSTA: Mikułko - Dankowski, Szymonowicz, Pazdan, Pestka - Swędrowski (55. Góralski), Trąbka (65. Brlek) – Donkor (65. Semedo), Carlitos (80. Łysiak), Goku - Lopes (80. Chuma). Trener Przemysław CECHERZ.
Sędziował Patryk Gryckiewicz (Toruń). Widzów 19629. Żółte kartki: Ortiz, Jezierski - Swędrowski, Pestka.