Sport

Pożegnanie z Bukową

LIGOWIEC

Wiele rzeczy dzieje się w ekstraklasie, bo i równy – czytaj zwycięski krok prowadzącej trójki, i świetna postawa Korony, która w sześciu wiosennych kolejkach zdobyła ledwie cztery punkty mniej niż w całym pierwszym półroczu! I ważne wyjazdowe wygrane Radomiaka czy Górnika. Można rzec, że skromne zwycięstwo GieKSy nad lubinianami jest gdzieś w tle. Ale oczywiście nad jedną sprawą nie można przejść do porządku dziennego - to oczywiście pożegnanie z Bukową. W niedzielę na tym obiekcie rozegrano ostatni ligowy mecz, kolejny – derby z Górnikiem Zabrze 30 marca – rozegrane zostaną już na nowym.

Na duże słowa uznania zasłużyli kibice GKS, którzy w należyty sposób i z pompą pożegnali swój obiekt. Na słynnym „Blaszoku” zobaczyliśmy niesamowitą oprawę. Łezka w oku się zakręciła niejednemu kibicowi, chyba nie tylko katowickiej jedenastki. Wielu ma stamtąd wspomnienia. Sam miałem to szczęście, że jeździłem na ten obiekt jeszcze w latach 80., kiedy w zespole grali tacy piłkarze, jak Jan Furtok czy Marek Koniarek. Zawsze wiele tam się działo - czy to na boisku, czy poza nim, ale to już inne historie.

Na pożegnaniu swojego stadionu na wysokości zadania stanęli też piłkarze, którzy w ważnej grze ograli dołujące Zagłębie. Nie było łatwo, ale w końcówce udało się przechylić szalę na swoją stronę. Zespół trenera Rafała Góraka ma już 33 punkty - tyle, ile Piast – i ze spokojem może patrzeć na nadchodzące mecze.

Tutaj warto sobie przypomnieć, w którym miejscu byli katowiczanie dokładnie rok temu. Po wygranej na początku marca ze Zniczem, a zaraz potem z Resovią, zespół z 11. miejsca po pierwszej części rozgrywek 1. ligi w sezonie 2023/24, przesunął się na 7. lokatę, czyli tuż za strefę barażową. Kto wtedy myślał, że GieKSa wywalczy bezpośredni awans?! Rok w futbolu to wieczność.

Michał Zichlarz