Sport

Powrót gwiazd

Polacy z Tomaszem Fornalem, Wilfredo Leonem i Jakubem Kochanowskim w składzie pokonali Iran.

Wilfredo Leon długo czekał na pierwszy w sezonie występ w biało-czerwonych barwach. Fot. PAP/Tomasz Waszczuk

REPREZENTACJA MĘŻCZYZN

Polacy, w ramach przygotowań do trzeciego, ostatniego turnieju interkontynentalnego Ligi Narodów, który już w środę startuje w Gdańsku, zagrali sparing z Iranem, z którym zmierzą się też na otwarcie zawodów w Trójmieście.

Spotkanie odbyło się w Olsztynie w wyremontowanej hali Urania. Miejscowi fani długo musieli czekać na przyjazd reprezentacji Polski. Po raz ostatni zagrała w stolicy Warmii i Mazur 17 lat temu. Nic dziwnego, że trybuny wypełniły się do ostatniego miejsca. Ponad cztery tysiące fanów obejrzało solidny mecz w wykonaniu Polaków.

Nikola Grbić, trener naszego zespołu, tę rywalizację potraktował eksperymentalnie. Każdy set rozpoczynał inną szóstką,  ale za to wystawił najsilniejszy dostępny skład. Brakowało tylko kontuzjowanych Bartosza Kurka i Norberta Hubera, którzy do kadry mają dołączyć dopiero podczas przygotowań do mistrzostw świata. Po raz pierwszy w tym sezonie na parkiecie pojawili się wicemistrzowie olimpijscy z Paryża: Tomasz Fornal, Wilfredo Leon, Jakub Kochanowski, Jakub Popiwczak i Bartłomiej Bołądź. W czwartej, dodatkowej odsłonie serbski szkoleniowiec zaskoczył ustawieniem. W ataku zagrał bowiem przyjmujący Aleksander Śliwka. To opcja rezerwowa gdyby jednak Kurek nie był w stanie pojechać na mundial. - Chcieliśmy znów zagrać z Olkiem w ataku, bo nie może być tak, że jeśli będziemy zmuszeni do skorzystania z tej opcji w meczu o punkty albo już podczas mistrzostw świata, to zrobimy to bez wcześniejszego sprawdzenia w warunkach bojowych – wyjaśnił Nikola Grbić.

Irańczycy okazali się nadspodziewanie mocnymi sparingpartnerami. Twardo przeciwstawiali się Polakom. Grali bardzo ryzykownie. Szli na całość w polu zagrywki i ataku. Szalał zwłaszcza Amin Esmaeilnezhad. Był nie do zatrzymania. Tylko w pierwszym secie Irańczycy zaserwowali cztery asy. Na Biało-czerwonych było to jednak zbyt mało. Gdy poprawili przyjęcie Jan Firlej mógł wreszcie zacząć grać przez środek siatki. A tam nie zawodził Mateusz Poręba, który raz za razem oszukiwał blokujących rywali. Polacy „odskoczyli” na trzy punkty (21:18), Po chwili znów był remis i doszło do ekscytującej końcówki. Więcej zimnej krwi zachowali nasi gracze. Irańczycy obronili pierwszego setbola, ale w decydujących momentach mylili się w polu zagrywki. Ostatni punkt zdobył Firlej bezpośrednio z serwisu.

W kolejnych partiach aż takich emocji już nie było, bo nasi siatkarze mieli przewagę. Co nie znaczy, że było łatwo i przyjemnie. W każdym z setów nie mogli pozwolić sobie nawet na chwilę dekoncentracji, bo przeciwnicy cały czas byli blisko. W końcówkach jednak nie wytrzymywali presji. Popełniali proste błędy, które były bardzo kosztowne.

Dodatkowy set padł już łupem Irańczyków. O ich sukcesie zdecydowały przede wszystkim skuteczniejsza zagrywka i szczelny blok. Gospodarzom mocno we znaki dał się Bardia Saadat. Nasi siatkarze natomiast spuścili z tonu. Wyglądali jakby po wygraniu trzech odsłon stracili motywację.


◼  Polska - Iran 3:1 (26:24, 25:21, 25:20, dodatkowy set 20:25)

POLSKA: Firlej, Śliwka, Poręba, Bołądź, Leon, Kochanowski, Popiwczak (libero) oraz Komenda, Sasak, Semeniuk, Fornal, Jakubiszak, Szalpuk, Granieczny (libero). Trener Nikola GRBIĆ.

IRAN: Karimi, Daneshdoust, Kazemi, Esmaeilnezhad, Poriya, Valizadeh,Hazratpour (libero) oraz Ariakhah, Saadat, Behnezhad, Salehi (libero), Ahmadi, Haghparast. Trener Roberto PIAZZA.

(mic)

KADRA NA TURNIEJ LN W GDAŃSKU

◼ Rozgrywający
Jan Firlej, Marcin Komenda
◼  Przyjmujący
Bartosz Bednorz, Tomasz Fornal, Wilfredo Leon, Kamil Semeniuk, Artur Szalpuk, Aleksander Śliwka
◼  Środkowi
Szymon Jakubiszak, Jakub Kochanowski, Jakub Nowak, Mateusz Poręba
◼  Atakujący
Bartłomiej Bołądź, Kewin Sasak
◼  Libero
Maksymilian Granieczny, Jakub Popiwczak