Porachunki z Francją
W Wałczu Biało-czerwone powalczą o finał zaplecza pierwszej dywizji.
Ruszamy na Francuzki! Fot. PAP / Marcin Bielecki
HOKEJ NA TRAWIE
Zwycięstwa nad Malezją 2:0 i Republiką Południowej Afryki 3:2 oraz remis 1:1 z Urugwajem to bilans polskich laskarek na półmetku Pucharu Narodów 2 rozgrywanego w Wałczu. – Przed turniejem te wyniki brałbym w ciemno – przyznał trener reprezentacji Krzysztof Rachwalski. Biało-czerwone zajęły drugie miejsce w grupie i awansowały do półfinału, w którym zmierzą się z Francją.
– W gronie wszystkich uczestników to my byliśmy reprezentacją najniżej sklasyfikowaną w międzynarodowym rankingu. On jest aktualizowany z dnia na dzień, po trzech dobrych wynikach zdobyliśmy kilkadziesiąt punktów do klasyfikacji. Przeskoczyliśmy Czeszki i zbliżamy się do innych drużyn. Dla budowania pozycji w światowym hokeju ten turniej jest bardzo istotny – dodał selekcjoner.
Dla polskich hokeistek zawody w Wałczu są niezwykle ważne w kontekście mistrzostw Europy drugiej dywizji, które na przełomie lipca i sierpnia rozegrane zostaną w Gnieźnie.
– Puchar Narodów jest najważniejszym etapem przygotowań do mistrzostw Europy, które z kolei są naszą docelową imprezą w tym sezonie. Traktujemy ten turniej również prestiżowo, chcemy wszystko wygrywać. To buduje DNA zespołu – walka od pierwszej do ostatniej minuty bez względu na okoliczności – podkreślił szkoleniowiec.
RPA, Malezja czy Urugwaj to drużyny, z którymi Biało-czerwone rywalizują raz na kilka lat. Rachwalski uważa, że możliwość gry z rywalami spoza kontynentu ma dodatkową wartość.
– Te drużyny reprezentują bardzo wysoki poziom sportowy. Jest to dla nas świetna możliwość rozwoju. Chcemy zbudować strukturę gry na mistrzostwa Europy, doskonalimy obronę, wykonywanie krótkich rogów. Wciąż są rezerwy w naszej grze – tłumaczył selekcjoner.
Rachwalski nie ukrywa, że turniej w Wałczu jest też etapem selekcji, ale trzon drużyny z pewnością już się nie zmieni.
– W 18-osobowej kadrze w Wałczu nie mam kilku zawodniczek, które cały czas walczą o miejsce w składzie na mistrzostwa Europy. Trzon drużyny na pewno jest, mamy też debiutantki, a nasza linia ataku to dziewczyny z roczników 2005-07. 17-letnia Hania Wochna, jedna z najmłodszych reprezentantek, została MVP meczu z Urugwajem. To jest bardzo budujące – zaznaczył.
Turniej w Wałczu jest bardzo intensywny – pięć meczów w siedem dni. Niemal identyczny system będzie obowiązywał w mistrzostwach Europy.
– To też dla nas pewne doświadczenie. Fizycznie wyglądamy bardzo dobrze, ale zrezygnowałem z treningów w dni wolne, aby dziewczyny miały świeżość i ochotę do gry. Bo to jest kluczowe – wyjaśnił.
O finał Polki zagrają w sobotę (początek o 18.45) z Francją, która z kompletem punktów zakończyła fazę zasadniczą turnieju. W drugiej parze półfinałowej Walia zmierzy się z Urugwajem.
– Niewątpliwie to najmocniejszy przeciwnik, który w grupie bardzo dobrze sobie radził z Czeszkami, Włoszkami i Walijkami. Mam nadzieję, że postawimy się Francuzkom, a mamy rachunki do wyrównania z ubiegłego roku. W finale kwalifikacji przegraliśmy 0:2 i straciliśmy szansę na awans do mistrzostw Europy pierwszej dywizji. Musimy z większą koncentracją pracować w defensywnie, wytrącać rywalki z rytmu i doprowadzić do tego, by one też zaczęły się denerwować. To jednak Francuzki są faworytem – podsumował szkoleniowiec.
Marcin Pawlicki (PAP)