Polonia chce namieszać
Każdy z nas doskonale wie, że to liga wyżej niż poprzednio, ale my się nie lękamy - przekonuje pomocnik beniaminka Konrad Andrzejczak.
Konrad Andrzejczak nie boi się marzeń... Fot. Łukasz Sobala/PressFocus
POLONIA BYTOM
Konrad Andrzejczak był silnym punktem drużyny, która wiosną w cuglach wygrała drugoligowe rozgrywki. 29-letni wahadłowy wystąpił we wszystkich 34 meczach (w tym w 28 od pierwszej minuty), zdobył 10 bramek. - Duet marzeń - uśmiecha się na powitanie swojego kolegi z ataku Kamila Wojtyry, autora 20 trafień.
W nowym sezonie wychowanek KKS-u Jelenia Góra będzie miał na swojej pozycji silniejszą konkurencję - do Polonii dołączyli m.in. Jakub Apolinarski i Krzysztof Wołkowicz.
- To nowy impuls dla nas, dla chłopaków, którzy są w Bytomiu dłużej. Wiadomo, boli jak ktoś odchodzi, tak jak moi przyjaciele, Adrian Piekarski czy Olivier Wypart. Zjeździłem z nimi wiele weekendów, nasze dziewczyny żyły razem, a teraz ich nie ma. Ale wierzę, że z nowymi chłopakami też stworzymy taką śląską rodzinę - przekonuje Andrzejczak.
Spore zmiany zaszły też w bytomskiej defensywie, do której doszli m.in. Kacper Michalski, Ukrainiec Ołeksandr Azackij czy Hiszpan Jordi Calavera. - To chłopaki z doświadczeniem, duża jakość. Może już nie będzie wesołych wyników 5:4 czy 5:3, jak to było w poprzednim sezonie - uśmiecha się nasz rozmówca.
W 1. lidze Polonia ma być bardziej stabilna i zbalansowana. - Ale mam nadzieję, że będzie to dalej gra do przodu. Taki mamy styl, poparty intensywnością, wysokim pressingiem i przede wszystkim grą w piłkę. Jasne, musimy w jakimś stopniu nauczyć się tej ligi, bo widać, jak trudne bywają losy beniaminków, ale każdy przypadek to inna historia - mówi piłkarz.
Poloniści - z racji prowadzonych prac budowlanych na boisku przy ulicy Piłkarskiej, gdzie powstaje druga trybuna - pierwsze trzy mecze zagrają na wyjazdach. Stąd trenują na naturalnej murawie, ale gdy liga w końcu zawita w sierpniu do Bytomia, to wrócą na sztuczną nawierzchnię.
- Na pewno trudniej byłoby przestawić się po zimie. Taką różnicę czułem rok temu. Latem nie miałem problemu z graniem na trawie, a wiosną jak na nią wychodziliśmy, to była trochę inna dyscyplina... Teraz murawa na starym stadionie przy Olimpijskiej, gdzie trenujemy, dawno tak dobrze nie wyglądała. Kawał dobrej roboty wykonuje z nią nasz były zawodnik Norbert Radkiewicz, a my z tego korzystamy - podkreśla Andrzejczak.
Niebiesko-czerwoni zainaugurują sezon w sobotę spotkaniem w Łęcznej, a następnie pojadą do Głogowa i na ŁKS.
- Terminarz mamy w miarę dobry, na rozbieg. Zawsze patrzę pozytywnie, więc do Łęcznej jedziemy po wygraną. Trochę trzeba namieszać w pierwszej lidze. Każdy wie, że to liga wyżej, ale my się nie lękamy. Każdy z nas ma marzenia. Głośno o tym nie mówimy, ale no… ja marzę. Śmieję się, że robię awans z Polonią co dwa lata - z trzeciej do drugiej i z drugiej do pierwszej i nie obraziłbym się, żeby tak było dalej. Trener Łukasz Tomczyk powtarza nam, żeby przesuwać swoje granice, przełamywać bariery. Ja dużo granic przesuwam w Bytomiu i efekty widać. Ale na razie nie mamy ciśnienia, musimy zobaczyć w ogóle, z kim w tej lidze mamy do czynienia. Na pewno nie będzie łatwo i przyjemnie, mogą być różne sytuacje, ale my musimy być na to gotowi - zapewnia pomocnik Polonii.
Z gier kontrolnych Polonia wygrała tylko pierwszą - z Hapoelem Beer Szewa (3:1), dwa razy remisowała, trzy razy przegrała. Czy to nie jest niepokojące? - Wyniki sparingów nie są miarodajne, bo trenuje się ciężej. Na przykład przed meczem z Tychami (1:2) mieliśmy w poniedziałek i wtorek po dwa treningi i nogi były trochę z waty. Nakłada się zmęczenie, ale po to, żeby w sezonie było łatwiej. Miałem przypadki, że kiedyś wygrałem wszystkie sparingi, a później w lidze przegrałem pięć meczów z rzędu. U nas nie ma napinki na wynik sparingowy. Jasne, każdy mecz chcemy wygrywać, ale liczy się to, co w lidze a nie przed. Jesteśmy na dobrej drodze - przekonuje Konrad Andrzejczak.
Tomasz Mucha