Polka chce znowu wygrać
Dzisiaj rozpoczyna się Tour de France kobiet. Katarzyna Niewiadoma zapowiada walkę o kolejne zwycięstwo.
Mistrzyni Polski z niecierpliwością czeka na start. Fot. CANYON-SRAM Racing
W tamtym roku nasza zawodniczka założyła żółtą koszulkę w połowie imprezy i zdołała ją dowieźć do końca. Nie było łatwo, kibice kolarstwa z pewnością pamiętają niezwykle emocjonujący ostatni etap z metą w słynnym ośrodku narciarskim Alpe d'Huez. Niewiadoma z całych sił walczyła, żeby obronić pozycję liderki i jej się to udało. Ostatecznie wyprzedziła Holenderkę Demi Vollering (SD Worx-Protime) o – jak sama to określiła – magiczne cztery sekundy.
Niewiadoma podkreśla, że jest bardzo zmotywowana, by teraz wygrać po raz drugi. Dodaje, że po niedawnym triumfie Włoszki Elisy Longo Borghini (UAE Team ADQ) w Giro d'Italia, która obroniła tytuł, poczuła dodatkową motywację i wiarę, że także ona tym razem da radę. Szczególnie że nie musi, ale może. – Żółta koszulka zawsze pozostanie żółtą koszulką. Jak mawiają niektórzy, jesteś tak dobra, jak twój ostatni wyścig. Zwycięstwo z 2024 roku zostanie ze mną na zawsze, ale nie czuję, że moja kariera dobiegła końca – zaznacza 30-latka, która po przeciętnej pierwszej części sezonu od czerwca prezentuje się znakomicie, o czym świadczą trzecie miejsce w Tour de Suisse oraz złoto i srebro na mistrzostwach Polski. – Mam nadzieję, że ciężka praca, którą włożyłyśmy w przygotowania, przyniesie efekty. Nie mogę się już doczekać wyścigu i tego, jak sobie w nim poradzę – przyznaje zawodniczka grupy CANYON-SRAM zondacrypto.
Kto będzie największą rywalką Polki? – Dziennikarze ciągle mnie o to pytają, ale tak naprawdę inne zawodniczki mnie nie interesują. Skupiam się na sobie i koleżankach z mojej drużyny – podkreśla zwyciężczyni Tour de France z ubiegłego roku, którą teraz czeka rywalizacja z wszystkimi najlepszymi zawodniczkami na świecie. Jej główne konkurentki to Vollering, która bardzo przeżyła ubiegłoroczną porażkę i teraz chce się zrewanżować, Longo Borghini i Szwajcarka Marlen Reusser (Movistar), która niedawno wygrała z Holenderką Tour de Suisse, a potem przegrała z Włoszką Giro.
Niewiadomą będzie wspierała mocna drużyna z Agnieszką Skalniak-Sójką w składzie. – Moim marzeniem jest stanąć na podium, będę walczyć o każdą szansę, najbardziej odpowiadają mi etapy trzeci i czwarty. Chciałaby, żebyśmy znowu mogły być z siebie dumne – mówi mistrzyni Polski w jeździe indywidualnej na czas. Na dobry występ liczy także Dominika Włodarczyk (UAE Team ADQ), której forma ostatnio zwyżkuje. – Te dziewięć etapów to dla mnie dziewięć szans – podkreśla. Oprócz tych trzech aktualnie najlepszych polskich zawodniczek wystartują także Aurela Nerlo i Karolina Perekitko (obie Winspace Orange Seal) oraz Kaja Rysz (Roland Le Devoluy).
Rywalizacja rozpocznie się dzisiaj od krótkiego, w miarę płaskiego odcinka w Bretanii na zachodzie Francji. W niedzielę kolejny etap w tym regionie, ale tym razem pagórkowaty. Następne dwa dni, podczas których peleton będzie się przemieszczać na wschód, powinny należeć do sprinterek. W środę trudna końcówka w środkowej Francji, a od czwartku góry – najpierw Masyw Centralny, natomiast trzy ostatnie etapy to już Alpy ze wspinaczkami na Col de Madeleine czy Col de Joux Plane. W sumie dziewięć dni ścigania, 1165 kilometrów do przejechania z 17 240 metrami przewyższenia. Znowu wygra więc najmocniejsza!
(gak)