Sport

Polacy pierwszym wyborem, ale..

Jakub Szyszko dołączył do drużyny mistrzów Polski. Były już zawodnik Górnika Zabrze zastąpi Słoweńca Tima Cokana, który musiał opuścić Płock ze względu na przepisy... nakazujące grę Polaków w Superlidze.

Jakub Szyszko zamienił Górnik na mistrza Polski. Fot. Pressfocus

Po dwóch latach spędzonych w Górniku Zabrze i 277 bramkach dla tego klubu w ORLEN Superlidze oraz Lidze Europejskiej, 24-letni skrzydłowy - powoływany także do reprezentacji Polski - podpisał z Orlen Wisłą kontrakt w formule 2+2. To oznacza, że w Niebiesko-biało-niebieskich barwach Szyszko występował będzie co najmniej do 2027 roku. - Jakub to młody, ale już doświadczony zawodnik, który sprawdził się zarówno w ORLEN Superlidze, jak i w europejskich pucharach - mówi Adam Wiśniewski, dyrektor sportowy ORLEN Wisły Płock. - Potrzebujemy jakościowych, polskich graczy, co wynika także z przepisów ligi, dlatego ten transfer ma dla nas duże znaczenie. Kuba łączy energię, ambicję i boiskową dojrzałość i jestem pewien, że pokaże te wszystkie cechy w walce o nasze wspólne cele.

Niełatwa decyzja

Szyszko w klubie z Mazowsza zastąpi Słoweńca Tima Cokana, który po rocznej przygodzie z Nafciarzami wraca do ojczyzny. Słoweński skrzydłowy reprezentował będzie barwy aktualnego mistrza Słowenii, RD Slovan. - To była niesamowita podróż pełna niezapomnianych wspomnień. Jestem dumny z tego, co razem osiągnęliśmy w ciągu roku. Jestem wdzięczny, że mogłem być częścią klubu. Zawsze będę śledził losy klubu i życzę mu wielu sukcesów. Dziękuję za wszystko! – żegnał się Tim Cokan, a dyrektor Wiśniewski życząc Timowi powodzenia w dalszej karierze dziękował za czas spędzony w Płocku. - Dziękujemy Timowi za jego profesjonalizm i wkład w sukcesy, które osiągnęliśmy w minionym sezonie. Był ważną częścią zespołu i dołożył swoją cegiełkę do zdobycia mistrzostwa Polski, Superpucharu oraz awansu do TOP 12 Ligi Mistrzów. Decyzja o rozwiązaniu kontraktu z Timem zdecydowanie nie była łatwa. Została podyktowana obowiązującymi przepisami dotyczącymi limitu polskich zawodników w ORLEN Superlidze. Mimo wcześniejszych rozmów o możliwości zniesienia tego wymogu, regulacja została podtrzymana, co znacząco wpływa na kształtowanie składu drużyny – nie ukrywał Adam Wiśniewski, raz jeszcze wspominając o obowiązującym od kilku lat przepisie, czyli o konieczności gry dwóch Polaków w meczach Orlen Superligi, którego mocnym przeciwnikiem jest także hiszpański szkoleniowiec mistrzów Polski.

Różnica na korzyść Niemców

- Jesteśmy polskim klubem, mistrzem Polski po raz drugi z rzędu, reprezentujemy Polskę w Lidze Mistrzów. Zapewniam, że przepisy nie mają na to wpływu - podkreślał w rozmowie z portalem TVP Sport Xavier Sabate. - Filozofia klubu jest jasna - jeśli potrzebujemy zawodnika, to najpierw rozglądamy się w Polsce. Polski zawodnik będzie dla nas zawsze pierwszym wyborem. Dopiero jeśli w Polsce nie znajdziemy takiego, który prezentuje określony poziom i spełnia wymagania sportowe, to szukamy w Europie. Jeśli porównamy Wisłę z Magdeburgiem, zwycięzcą ostatniej Ligi Mistrzów, to wyjdzie, że gra u nas tylu Polaków, co tam Niemców. W Wiśle czterech polskich zawodników regularnie grało w Lidze Mistrzów, w Magdeburgu było dokładnie tak samo. I to w rozgrywkach, gdzie takie regulacje nie występują. Jest jednak bardzo istotna różnica między Polską a Niemcami – w ostatnich mistrzostwach świata reprezentacja Polski zajęła 25. miejsce, a Niemiec – 6.

Z roku na rok gorzej

Szkoleniowiec Wisły zwrócił uwagę, że przepisy, które wymagają gry co najmniej dwóch Polaków, obowiązują u nas od sześciu sezonów. W sporcie to bardzo długi okres. Na tej podstawie może już ocenić, że te przepisy nie działają. - Czy sprawiły, że polska piłka ręczna się rozwinęła? Nie. Czy sprawiły, że reprezentacja Polski zaczęła osiągać lepsze wyniki w MŚ czy ME? Nie. Najlepszy wynik w tym okresie polska kadra uzyskała w ME 2022, gdy zajęła 12. miejsce. W pozostałych turniejach wyglądało to o wiele gorzej. Na przykład w MŚ 2023, których byliście współgospodarzem, Polska zajęła 15. miejsce. Rok później, w ME 2024, była 16. Z kolei na ostatnich MŚ – 25. Wychodzi na to, że z roku na rok jest coraz gorzej. Reprezentacja Polski największe sukcesy osiągała w latach 2007-2016, gdy większość zawodników grała w Bundeslidze. I to w topowych klubach, gdzie odgrywali ważne role. Obecne przepisy hamują wyjazd zawodników do zagranicznych klubów, a regulacje, które obowiązują w Polsce, zupełnie się nie sprawdziły. Nie przyniosły żadnych korzyści. Uważam, że należy to zmienić tak szybko, jak to możliwe – zakończył Sabate.

Zbigniew Cieńciała

__________________________

Z najlepszymi na świecie

Rozmowa z Jakubem Szyszko, byłym już zawodnikiem Górnika Zabrze

Jak się udało panu wyrwać z Zabrza? Prezes i właściciel Górnika Bogdan Kmiecik po swojej decyzji o rezygnacji z zaangażowaniu finansowego w klub nie odbiera od was telefonów, drużyna nie wie, co z nią dalej będzie...

- Ja też nie wiedziałem, co się dzieje, ale wtedy klub z Płocka skontaktował się ze mną z ofertą przejścia i z Górnikiem. Ja się zgodziłem, kluby się dogadały, aczkolwiek w tych rozmowach nie brałem udziału. Z prezesem miałem jedynie krótką rozmowę o odejściu z Górnika.

Nie zdążył się pan pożegnać z kolegami z Zabrza...

- Zobaczyłem się tylko z niektórymi, ponieważ mój transfer błyskawicznie został przeprowadzony. Może jeszcze kiedyś uda się powiedzieć już oficjalnie kolegom cześć.

Żal było opuszczać Zabrze, gdzie tworzyliście świetny kolektyw na boisku i poza nim?

- Druga część poprzedniego sezonu tak nas scaliła i ukształtowała. Dobrze się ze sobą czuliśmy i nieźle to wszystko na parkiecie wyglądało. A co się wydarzyło się potem w klubie to już sprawy niezależne od nas. To trochę smutne, bo już jest lipiec, a chłopcy nadal nie wiedzą, co z nimi będzie i gdzie będą grać. No i co mogę więcej powiedzieć?

Po bardzo dobrym sezonie chyba nie był pan zaskoczony zainteresowaniem najlepszej drużyny w kraju?

- Czy ja wiem, czy to był mój bardzo dobry sezon? Przyzwoity powiedziałbym. A czy się spodziewałem? Wcześniej były już jakieś zapytania i fajnie, że to się tak potoczyło. Cieszę się, że mogę stać się częścią najbardziej utytułowanego zespołu piłki ręcznej w Polsce. Dołączenie do ORLEN Wisły Płock to nowe wyzwanie, które przyjmuję z dużym entuzjazmem. Wierzę, że wspólnie osiągniemy wiele kolejnych sukcesów

Przejście do Płocka to dla pana już nie tyle krok, ile skok w przód kariery.

- Nawet nie zakładam innego scenariusza. Przeprowadzam się do Płocka z dziewczyną. Mieszkanie szybko wynajmę. Wchodzę do nowej szatni i na pewno chwili będę potrzebował, by się w niej zintegrować. Mam nadzieję, że szybko to nastąpi, bo jest to jednak szatnia „LigoMistrzowska”. Spotkam w niej znakomitych zawodników. Jednych z najlepszych na świecie. Liczę jednak na szybką adaptację, a wtedy będę się mógł skupić już tylko na treningach i grze.

W tym roku pana urlop jest dość specyficzny?

- Mamy urlopy, ale teraz mam jakby okres przygotowawczy do okresu... przygotowawczego. Mam indywidualne plany dbania o formę, w tym szczegółowe rozpiski biegania. Korzystam również z siłowni, na pewno więc nie odpoczywam. 21 lipca zaczynam już wspólne treningi z drużynę. Muszę być do nich gotowy w stu procentach.

Rozmawiał Zbigniew Cieńciała