Sport

Pokazuje charakter

Od postawy Jasona Doyle’a będzie dużo zależeć podczas walki o utrzymanie Włókniarza w elicie.

Jason Doyle jest ostoją częstochowskiej drużyny. Fot. Gleb Soboliev/PressFocus

PGE EKSTRALIGA

W ostatnim meczu u siebie (25 lipca) częstochowskie Lwy – ponownie bez Piotra Pawlickiego i Madsa Hansena – przegrały u siebie z mistrzem Polski Motorem Lublin. Przez pewien czas Włókniarz, mimo osłabienia, próbował postawić wysoką poprzeczkę faworyzowanym lublinianom – po dziewięciu wyścigach był remis 27:27. Później nadeszła jednak seria podwójnych zwycięstw Koziołków, która doprowadziła do ich triumfu w zawodach 55:35. To, że częstochowianie podjęli walkę z obrońcami tytułu, było zasługą m.in. Jasona Doyle’a. Australijczyk ponownie stanowił o sile Lwów, gromadząc 11 „oczek” z dwoma bonusami.

W tym sezonie były mistrz świata dwukrotnie zmagał się z urazem biodra. Początkowo mocno on dawał się we znaki, lecz od kilku tygodni żużlowiec prezentuje się bardzo dobrze. Wygląda na to, że po kontuzji nie ma już śladu. – Długo dochodziłem do zdrowia po problemach z biodrem. Muszę teraz być bardzo ostrożny, aby w najbliższych tygodniach nie doszło do żadnych przemieszczeń. Obecnie czuję się dobrze, a moje plecy dużo lepiej funkcjonują. A gdy ta część ciała lepiej działa, idą za tym punkty – powiedział Jason Doyle.

Motywacja

W sezonie 2025 kilkukrotnie wydawać się mogło, że Doyle uruchamia swój pełen potencjał, gdy zespół jest w opałach. Taka sytuacja miała miejsce najpierw u progu sezonu, kiedy większość zawodników częstochowskiej ekipy spisywała się poniżej oczekiwań, a na wysokości zadania stawał jedynieDoyle. Podobnie było w trzech minionych ligowych spotkaniach (wyjazdowych ze Spartą Wrocław i Stalą Gorzów oraz wspomnianym domowym z Motorem Lublin), gdy Włókniarz musiał radzić sobie bez Pawlickiego oraz Hansena. W tych starciach Biało-zieloni wprawdzie za wiele nie zwojowali, ale – głównie za sprawą Australijczyka – starali się, jak mogli, by wywalczyć jak najlepszy rezultat. Z pewnością kibicom w Częstochowie ciężko przechodziło przez myśl pytanie, co by było, gdyby w teamie zabrakło jeszcze Doyle’a. Czy rzeczywiście, w przypadku poważnych luk w składzie, zawodnik odczuwa większą motywację, aby pokazywać się z najlepszej strony? – Wykonujemy swoją pracę i musimy to pokazywać najlepiej jak potrafimy. Każdy zawodnik powinien dawać z siebie 100 procent. Będziemy robić wszystko, aby to kontynuować – dodał.

Pawlicki pomoże?

Częstochowianie obecnie zajmują 6. miejsce w tabeli i pewne jest, że rywalizować będą o zachowanie bytu w ekstralidze. W zespole na ten moment nie są jeszcze myślami w fazie play down. Włókniarz do rozegrania ma bowiem jeszcze dwa pojedynki etapu zasadniczego, w tym jeden zaległy z KS Toruń na swoim torze (1 sierpnia). – Przed nami jeszcze sporo meczów. Musimy poprawić naszą formę. W następnym spotkaniu z drużyną z Torunia chcemy zwyciężyć, by pokazać naszym kibicom swój charakter. Miejmy nadzieję, że uda nam się tego dokonać – oznajmił.

30 lipca pierwszy trening na stadionie przy ul. Olsztyńskiej, po przerwie spowodowanej kontuzją m.in. odmy płucnej, odbył Piotr Pawlicki. Za pośrednictwem klubowych mediów niespełna 31-letni Polak poinformował, że wystartuje w najbliższym meczu przeciwko drużynie z Torunia. Czy zdaniem Doyle’a występ „Pitera” pomoże w zdobyciu ligowych punktów w starciu z „Aniołami”? – Oczywiście, że tak. Zawsze jest to bardziej komfortowa sytuacja, gdy wyjeżdża się przeciwko rywalowi w jak najsilniejszym składzie – skwitował.

Norbert Giżyński

Piątek, 1 sierpnia, godz. 19.00

◼  Krono-Plast Włókniarz Częstochowa – PRES Grupa Deweloperska Toruń


METALKAS 2. EKSTRALIGA

Piątek, 1 sierpnia, godz. 17.00

◼   Moonfin Malesa Ostrów – Texom Stal Rzeszów