Półfinałowe szaleństwo
Choć Hiszpania wygrywała z Francją już czterema bramkami, to spotkanie trzymało widzów w napięciu do ostatniego gwizdka.
Lamine Yamal szalał na boisku, ale Francja nie dawała za wygraną. Fot. PAP/EPA
LIGA NARODÓW
Luis de la Fuente przejął stery w reprezentacji Hiszpanii w styczniu 2023 roku. Od tego momentu przegrał tylko jeden (!) mecz o punkty (poza tym jeden mecz towarzyski przeciwko Kolumbii, w marcu 2024 roku – 0:1). W drugim spotkaniu swojej kadencji przegrał 0:2 w eliminacjach do mistrzostw Europy ze Szkocją. Później głównie wygrywał, remisując tylko z Serbią we wrześniu 2024 roku oraz dwukrotnie w dwumeczu z Holandią w ćwierćfinale Ligi Narodów (Hiszpania wygrała po serii rzutów karnych). Dlatego genialna reprezentacja Francji, która ma mnóstwo fenomenalnych zawodników światowego formatu, musiała mieć się na baczności. Ekipa Luisa de la Fuente jest zgrana, młoda, potrafi grać z fantazją, nie boi się grać ofensywnie i – co najważniejsze – również ma bardzo jakościowych zawodników.
Francuzi boleśnie się o tym przekonali w pierwszej połowie. Na boisku czarował nie tylko Lamine Yamal, ale także Mikel Oyarzabal. Baskijski napastnik od pierwszego gwizdka czuł się świetnie z piłką przy nodze i to on wypracował gole w 22 i 26 minucie. Najpierw przyjął piłkę w polu karnym, zastawił się, wypatrzył lepiej ustawionego Nico Williamsa i podał do niego tak, że skrzydłowemu nie pozostało nic innego, jak tylko wyprowadzić Hiszpanów na prowadzenie. Następnie Oyarzabal asystował przy golu Mikela Merino – zagrał podanie prostopadłe w pole karne do pomocnika Arsenalu, a ten spokojnym strzałem podwyższył wynik. Francja leżała na łopatkach i choć próbowała zmniejszyć straty, to Hiszpanie zeszli na przerwę do szatni z wynikiem 2:0.
Fani z Półwyspu Iberyjskiego mogli mieć pewne obawy związane z jakością defensywy, jaką wystawił selekcjoner. W obronie obok doświadczonego Robina Le Normanda wystąpił Dean Huijsen – od niecałego tygodnia piłkarz Realu Madryt – dla którego był to dopiero trzeci mecz w kadrze. Jakość linii obrony nie miała jednak żadnego znaczenia, bo Hiszpania nie miała zamiaru się bronić. W 54 minucie prowadzenie podwyższył Lamine Yamal, wykorzystując rzut karny. Minutę później było już 4:0, gdy pewnie w pole karne wbiegł Pedri i w sytuacji sam na sam pokonał Mike’a Maignana. W takiej sytuacji gol Kyliana Mbappe w 59 minucie (Francja potrzebowała do tego rzutu karnego) nie miał żadnego znaczenia. Tym bardziej że 17-letni Yamal chciał pokazać, że to on zasługuje na Złotą Piłkę za miniony sezon, a nie będący na boisku rywal Ousmane Dembele. Dzięki swoim nietuzinkowym umiejętnościom wpisał się na listę strzelców po raz drugi.
Trójkolorowym nie można odmówić woli walki. Pomimo tego, że przegrywali 1:5, dalej walczyli o gole. Wynik utrzymywał się do 79 minuty i wydawało się, że wygrana Hiszpanii będzie tylko formalnością. Tymczasem Francuzi ruszyli do ataku i w ciągu ostatnich kilkunastu minut zdobyli trzy bramki. Szalał debiutujący w kadrze Rayan Cherki, który najpierw sam wpisał się na listę strzelców, a później rozpoczął akcję, która zakończyła się golem samobójczym Daniego Viviana. Z kolei w doliczonym czasie gola zdobył Randal Kolo Muani i było tylko 5:4 dla iberyjskiej ekipy. Mistrzowie Europy powinni znacznie spokojniej wygrać, a zafundowali swoim kibicom prawdziwe piłkarskie szaleństwo. Ostatecznie jednak najważniejsze jest zwycięstwo – Hiszpania zdobyła w Stuttgarcie jedną bramkę więcej od Francuzów i zagra z Portugalią w niedzielnym finale Ligi Narodów.
Kacper Janoszka
Półfinał Ligi Narodów
◼ Hiszpania – Francja 5:4 (2:0)
1:0 – N. Williams (22), 2:0 – Merino (26), 3:0 – Yamal (54, karny), 4:0 – Pedri (55), 4:1 – Mbappe (59, karny), 5:1 – Yamal (67), 5:2 – Cherki (79), 5:3 – Vivian (84, samobójcza), 5:4 – Kolo Muani (90+4)
HISZPANIA: Simon – Porro, Le Normand (77. Vivian), Huijsen, Cucurella – Merino (90+1. Gavi), Zubimendi, Pedri (64. F. Ruiz) – Yamal, Oyarzabal (77. Samu), N. Williams (64. Olmo). Trener Luis DE LA FUENTE.
FRANCJA: Maignan – Kalulu (63. Gusto), Konate, Lenglet (72. L. Hernandez), T. Hernandez – Kone, Rabiot – Dembele (76. Kolo Muani), Olise (64. Cherki), Doue (63. Barcola) – Mbappe. Trener Didier DESCHAMPS.
Sędziował Michael Oliver (Anglia). Żółte kartki: Yamal, Gavi – Rabiot, T. Hernandez, Kolo Muani, Kone.
