Pod kontrolą
Raków nie pozwolił GKS-owi Katowice na rozwinięcie skrzydeł. GieKSa nie oddała nawet celnego strzału.
Gospodarze mieli trudności z powstrzymaniem Michaela Ameyawa (z prawej). Fot. PAP/Michał Meissner
Trener GKS-u Katowice Rafał Górak dokonał dwóch zmian w składzie w pierwszym meczu sezonu w porównaniu do poprzednich rozgrywek. Były one wymuszone odejściami Oskara Repki i Sebastiana Bergiera. Zastąpili ich Kacper Łukasiak oraz Maciej Rosołek. Szansa gry przeciwko Rakowowi wiązała się jednak z niezwykle trudnym początkiem przygody w Katowicach. Obaj nie mieli szansy na rozwinięcie skrzydeł, na pokazanie się przed publicznością zgromadzoną na stadionie przy Nowej Bukowej. Rosołek cały czas był pilnowany przez obrońców. I choć waleczności nie można mu odmówić, mocno pracował w pressingu, nie miał okazji do pokazania się w ataku. Z kolei Łukasiak stworzył duet w środku pola z Mateuszem Kowalczykiem i obaj przekonali się, jak trudno gra się przeciwko Oskarowi Repce. Były zawodnik GKS-u, który zmienił barwy klubowe nieco ponad dwa tygodnie temu, zadebiutował w Rakowie i razem z innym debiutantem, Karolem Struskim, zdominowali środek pola.
Sporo o tym, jak wyglądał mecz, mówią statystyki. Z jednej strony spotkanie było bardzo wyrównane. Była to rywalizacja dla „koneserów”, bo niewiele działo się pod jedną i drugą bramką. Z drugiej strony widać było, że Raków ma spotkanie pod kontrolą. Tak starcie wyglądało z perspektywy trybun, a w statystykach potwierdza to liczba 0 przy celnych strzałach GKS-u. Częstochowianie całkowicie zamurowali dostęp do bramki, a katowiczanie nie mieli pomysłu na to, jak stworzyć zagrożenie pod bramką Kacpra Trelowskiego, nie mówiąc już o pomyśle na strzelenie gola.
Raków też nie szalał w ofensywie, ale jedną akcją zmusił Dawida Kudłę do wyciągnięcia piłki z siatki. Jedno podanie od Michaela Ameyawa w pole karne wystarczyło, by Jonatan Brunes odwrócił się z piłką w stronę bramki i oddał strzał na wagę trzech punktów.
Kacper Janoszka
Panika na trybunach
Na kilkanaście minut przed końcem meczu kibice z trybuny wschodniej zaczęli masowo kierować się w stronę wyjść. Zrobiło się spore zamieszanie, a tłum kierowany był nawet na płytę stadionu, za banery ledowe. Fani zasłaniali szalikami nosy i usta. Wszystko przez to, że służby porządkowe rozpyliły gaz pieprzowy na zewnątrz stadionu i rozprzestrzenił się on do środka obiektu. Z tego powodu mecz został przerwany na kilka minut. Po chwili sytuacja się uspokoiła. Klub wystąpił do firmy ochroniarskiej o wyjaśnienie sytuacji.
OCENA MECZU ⭐ ⭐
◼ GKS Katowice – Raków Częstochowa 0:1 (0:0)0:1 – Brunes, 51 min (asysta Ameyaw)
GKS: Kudła 4 – Czerwiński 5 (89. Gruszkowski niesklas.), Jędrych 4, Klemenz 4 – Wasielewski 5, Łukasiak 5 (66. Wędrychowski 6), Kowalczyk 5, Galan 5 – Nowak 4, Rosołek 5 (66. Buksa 5), Błąd 4 (89. Łukowski niesklas.). Trener Rafał GÓRAK. Rezerwowi: Strączek, Jaroszek, Marzec, Paluszek, Trepka.
RAKÓW: Trelowski 5 – Mosór 7, Arsenić 6, Svarnas 6 – Tudor 6, Repka 6, Struski 6 (66. Otieno 5), Plavszić 5 (66. Seck 4) – Ameyaw 7 (90. Diaby-Fadiga niesklas.), Brunes 7 (83. Rocha niesklas.), Makuch 5 (83. Amorim niesklas). Trener Marek PAPSZUN. Rezerwowi: Zych, Burkiewicz, J. Diaz, Konstantopoulos.
Sędziował Jarosław Przybył (Kluczbork) – 6. Asystenci: Adam Kupsik (Poznań) i Maciej Kosarzecki (Opole). Czas gry 103 (94+99). Widzów 11925. Żółte kartki: Jędrych (77. faul) – Struski (29. faul).
MÓWIĄ LICZBY | ||
GKS | RAKÓW | |
49 | posiadanie piłki | 51 |
0 | strzały celne | 4 |
3 | strzały niecelne | 15 |
3 | rzuty rożne | 6 |
1 | spalone | 0 |
8 | faule | 14 |
1 | żółte kartki | 1 |