Po prostu mistrz!
Ołeksandr Usyk znokautował Daniela Dubois i po raz drugi skompletował pasy wszystkich federacji.
Ołeksandr Usyk dał lekcję boksu Danielowi Dubois. Fot. PAP/EPA
BOKS
Jest już prawdziwym koszmarem Brytyjczyków... Ołeksandr Usyk (24 zw. - 15 KO), bo o nim mowa, sześciokrotnie walczył z rywalami z Wysp Brytyjskich o mistrzostwo świata i każdego pokonał. Pierwszy był Tony Bellew, który w listopadzie 2018 roku w Manchesterze przegrał przez nokaut w 8. rundzie z Ukraińcem posiadającym pasy IBF, WBA, WBC, WBO w junior ciężkiej.
Chisora, Joshua, Fury, Dubois...
Rok później Usyk przeniósł się do wagi ciężkiej. W październiku 2020 r. w Londynie wygrał na punkty z Dereckiem Chisorą i zdobył tytuł Inter-Continental WBO. Rok później znów w Londynie wypunktował Anthony'ego Joshuę, odbierając mu pasy WBA, WBO i IBF. W sierpniu 2022 r. w Dżuddzie (Arabia Saudyjska) doszło do rewanżu i ponownie wygrał Ukrainiec. 23 sierpnia 2023 na Tarczyński Arenie we Wrocławiu po raz pierwszy zmierzył się z Danielem Dubois i znokautował go w 9. rundzie.
W 2024 r. dwukrotnie walczył z Tysonem Furym, mistrzem świata WBC, uważanym za najlepszego w wadze ciężkiej. 18 maja w Rijadzie (Arabia Saudyjska) Usyk wygrał niejednogłośnie i został mistrzem absolutnym, mając wszystkie pasy. 21 grudnia, ponownie w Rijadzie, doszło do rewanżu i ponownie - już jednogłośnie - wygrał mistrz z Ukrainy. Nie miał już jednak pasa IBF, bo wybierając pojedynek z Furym zrezygnował z obowiązkowej obrony. Pas trafił do Dubois, który pokonał Joshuę.
Wiek to tylko liczba
Ołeksandr Usyk powinien teraz walczyć w obronie tytułu WBO z Nowozelandczykiem Josephem Parkerem, ale ta federacja zgodziła się na unifikacyjny pojedynek z Dubois. Doszło do tej walki w sobotę na stadionie Wembley w Londynie. Anglik, którego ojciec pochodzi z Grenady, po ostatnich trzech efektownych wygranych przed czasem był pewny siebie. - To mój powrót i odrodzenie. Idę na szczyt, odbiorę temu staruszkowi wszystko. Usyk ma 38 lat, to fakt. Ja mam 27 i zupełnie inną energię. Wejdę na ring i wywołam chaos, nie wiem jak ten staruszek to przetrwa. Po prostu go zniszczę - zapowiadał, a poza tym nie brakowało opinii, czas panowania Usyka się skończył.
Otóż nie, nie skończył się. Na oczach ponad 90 tysięcy ludzi oraz milionów przed telewizorami Ukrainiec udowodnił, że jest po prostu wielkim mistrzem. Jednym z najlepszych bokserów w historii, jeśli nie najlepszym, w wadze ciężkiej. Po kapitalnej walce znokautował Dubois w 5. rundzie - utrzymał miano niepokonanego na zawodowym ringu i po raz drugi został niekwestionowanym mistrzem wagi ciężkiej. Udowodnił też, że wiek to tylko cyfry...
Jak do tego doszło?
Przed walką Daniel „Dynamite” Dubois (23 zw. - 21 KO, 3 por.) emanował agresją, wręcz wściekłością. Od pierwszego gongu ruszył do ataku, ale Ołeksandr Usyk uspokoił go prawymi prostymi. Jak zwykle znakomicie pracował nogami, będąc nieuchwytnym dla rywala. Druga runda była podobna, a zakończyła się kontrującym lewym sierpowym, po którym Anglik się zachwiał. W trzeciej Dubois przyśpieszył, wyprowadził dużo, ale najczęściej niecelnych, ciosów, a Ukrainiec stopował go kontrami. Czwarte starcie było wyrównane, lecz widać było, że mistrz czuje się pewnie i tylko czeka na błąd przeciwnika. Doczekał się go w piątej rundzie.
Dubois znów poszedł do ataku, odsłonił się i Usyk uderzeniem z prawej w okolice ucha posłał go na deski. Anglik był zaskoczony i oszołomiony. Po liczeniu wstał, ale od razu został trafiony kolejnymi ciosami, a potężny lewy sierpowy na szczękę skończył pojedynek. „Dynamite” został przez sędziego wyliczony i odesłany do narożnika. Usyk padł na kolana, celebrując ze swoim sztabem kolejne zwycięstwo. Jako ciekawostkę dodajmy, że jednym z członków sztabu jest Polak, dr hab. Jakub Chycki z katowickiej AWF, odpowiedzialny za przygotowanie motoryczne.
Trylogia z Furym?
Jeszcze przed walką Usyka z Dubois głośno zrobiło się o trzeciej walce ukraińskiego mistrza z Tysonem Furym. „Król Cyganów”, który ogłosił koniec kariery, powiedział bowiem, że na taki pojedynek może wrócić do ringu. Na początku lipca ogłoszono nawet, że domknięcie trylogii się odbędzie i wyznaczono nawet datę 18 kwietnia 2026 r. Po sobotnim zwycięstwie Fury napisał w mediach społecznościowych: „Wielkie pozdrowienia dla Ołeksandra Usyka. Stoczył naprawdę fantastyczną walkę z Danielem Dubois. To była prawdziwa jatka, gratulacje dla obu”.
Po walce Ołeksandr Usyk zaskoczył jednak wszystkich, mówiąc, że trylogia z Furym wcale nie musi być pewna. - Teraz muszę przede wszystkim odpocząć i spędzić trochę czasu z rodziną. Kto mógłby być następny? Może rewanż z Furym, może z Joshuą, może z Chisorą, a jest przecież jeszcze Parker. Zobaczymy, teraz o tym nie myślę. Potrzebuję czasu na odpoczynek i relaks z rodziną.
Andrzej Wasik
Weterani na trybunach
Ołeksandra Usyka z trybun Wembley wspierało kilkunastu weteranów wojennych. Wszyscy są pracownikami największej ukraińskiej prywatnej firmy energetycznej DTEK, która nawiązała współpracę z mistrzem, aby podnieść świadomość na temat trudnej sytuacji cywilnej infrastruktury energetycznej kraju od czasu rosyjskiej inwazji w lutym 2022 roku. Słynny pięściarz przyjął nieoficjalną rolę ambasadora pogrążonego w wojnie kraju.
- Wszystkie moje walki są ważne dla mnie i mojego sztabu, ale od jakiegoś czasu stały się bardzo ważne dla mojego kraju i żołnierzy, którzy go chronią, ponieważ motywują ich i cały mój naród - oświadczył Ołeksandr Usyk.
„Pacman” bez pasa
Manny Pacquiao, 46-letni Filipińczyk (62 zw. - 39 KO, 8 por., 3 rem.), uważany w przeszłości za najlepszego pięściarza globu bez podziału na kategorie, w pierwszym po czteroletniej przerwie pojedynku zremisował w Las Vegas z 16 lat młodszym Amerykaninem Mario Barriosem (22 zw. - 18 KO, 2 por., 2 rem.), który zachował pas mistrza świata WBC wagi półśredniej.
„Pacquiao stawił czoło niedowiarkom, przeciwnościom losu, a nawet Ojcu Czasowi - i omal nie zapisał się w historii” - podsumowała pojedynek agencja Associated Press.
Po 12-rundowej walce dwóch arbitrów punktowało remis 114:114, a jeden wskazał na zwycięstwo Barriosa 115:113. Publiczność przyjęła ten werdykt gwizdami i buczeniem. Wielu ekspertów wytypowało wygraną słynnego „Pacmana”. Podobnie myślał Filipińczyk. Barrios miał więcej celnych ciosów (120-101), ale to Pacquiao miał przewagę w mocnych uderzeniach (81-75).
„Pacman” na zawodowym ringu walczy od trzech dekad, ma w dorobku 12 tytułów mistrza świata w ośmiu kategoriach wagowych. W czerwcu został oficjalnie członkiem Międzynarodowej Galerii Sław Boksu. Teraz próbował pobić swój rekord najstarszego mistrza wagi półśredniej. Gdy w 2019 roku wygrał niejednogłośną decyzją sędziów z Keithem Thurmanem, miał 40 lat. Poprzednią walkę stoczył jednak w sierpniu 2021 roku, gdy przegrał na punkty z Kolumbijczykiem Yordenisem Ugasem. W ostatnich latach skupił się na polityce; był senatorem i startował w wyborach prezydenckich na Filipinach.
Mistrzowskie walki
Podczas gali w Las Vegas Amerykanin Sebastian Fundora (23 zw. - 15 KO, 1 zw., 1 rem.) po raz drugi pokonał Australijczyka Tima Tszyu (25 zw. - 18 KO, 3 por.) i obronił pas WBC mistrza junior średniej.
W Frisco (Teksas) Amerykanin Jesse Rodriguez (22 zw. - 15 KO) pokonał przez TKO w 10. rundzie niezwyciężonego dotąd Phumelelę Cafu z RPA (11 zw. - 8 KO, 3 rem.) i do posiadanego pasa WBC w supermuszej dorzucił trofeumWBO.