Po pierwsze - technika
Nieco ponad tydzień temu zakończyły się mistrzostwa Europy U-21 na Słowacji. Przyszedł czas na wyciągnięcie wniosków.
W mistrzostwach Europy świetnie zaprezentował się Niemiec Nick Woltemade. Fot. IMAGO/PressFocus
Faworyci nie zawiedli. Tytuł po raz czwarty zdobyła reprezentacja Anglii. Polacy z kolei zakończyli zmagania na fazie grupowej. Jakie zatem wnioski można wysnuć, patrząc na grę młodych zawodników, urodzonych w 2002 roku (tak stanowiły zasady turnieju) lub później? Co ciekawe, choć to było Euro U-21, mogli w nim grać zawodnicy, którzy ukończyli nawet 23. rok życia. W naszej ekipie takich piłkarzy było aż pięciu: Patryk Peda, Michał Rakoczy, Filip Szymczak, Łukasz Bejger, Kajetan Szmyt. W ogóle nasze Orły były na turnieju najstarszym zespołem, ale im to nie pomogło.
Technika
To nie wiek, a umiejętności piłkarskie są decydujące. Hiszpanie np. podczas rozgrywanego na początku czerwca finału Ligi Narodów - po serii rzutów karnych przegrali z Portugalią - mieli w kadrze aż dziewięciu piłkarzy, którzy mogliby zagrać w ME U-21! Byli to m.in. Lamine Yamal, Nico Williams, Pedri, Gavi czy Pau Cubarsi, czyli kluczowi gracze, już uznani w światowym futbolu. Na Słowacji Hiszpanie tymczasem odpadli już w ćwierćfinale z Anglikami.
Anglicy zaimponowali przygotowaniem technicznym, panowaniem nad piłką, wchodzeniem w pojedynki, kreowaniem sytuacji. Portugalczycy, jak sąsiedzi z Półwyspu Iberyjskiego, odpadli w ćwierćfinale, ale na ich grę patrzyło się z przyjemnością. Niesamowity, pochodzący z Gwinei Bissau – Mateus Fernandes i przede wszystkim Geovany Quenda – duet skrzydłowych robił na boisku różnicę. Ale w ćwierćfinale Portugalczycy zawiedli, bo nie poradzili sobie z Holendrami, choć od 70 minuty grali w przewadze.
Wniosek jest jeden – najważniejsi są gracze kreatywni, jak np. Ian Maatsen u Holendrów. Dzięki nim można myśleć o najwyższych zaszczytach. Jeśli takich zawodników brakuje, co najwyżej można awansować na wielki turniej, ale już w nim jest się tłem. Ten scenariusz spotkał właśnie Polaków.
Indywidualności
To one decydują o triumfie. Każdy turniej kreuje gwiazdy, nie inaczej było na Słowacji. Ćwierć wieku temu, również na boiskach naszego południowego sąsiada, w młodzieżowym Euro triumfowali Włosi, którzy w składzie mieli Andreę Pirlo, z trzema bramkami został najlepszym strzelcem. Teraz ten tytuł przypadł niesamowitemu Nickowi Woltemade. Niemiec grał znakomicie. Zainteresował się nim nawet Real Madryt. W poprzednim sezonie, mierzący 198 cm napastnik, zdobył dla VfB Stuttgart 12 bramek i wywalczył Puchar Niemiec. Teraz został królem strzelców Euro U-21! Nie tylko strzela gole, imponuje umiejętnością ustawiania się w polu karnym, ale także szuka gry w środku pola i na skrzydłach. Stara się dograć do partnerów. To takie połączenie Erlinga Haalanda z Robertem Lewandowskim.
Znakomicie w pierwszych meczach spisywał się też wspomniany Quenda, za którego Chelsea zapłaciła Sportingowi Lizbona aż 44 miliony funtów. Skrzydłowy dołączy do londyńskiego klubu za rok. Niestety dla siebie, w decydującym momencie zawalił. W ćwierćfinale z Holandią zmarnował karnego przy stanie 0:0.
Z bardzo dobrej strony pokazali się też angielski skrzydłowy Harvey Elliot, francuski pomocnik Djaoui Cisse czy innym niemiecki napastnik, 20-letni Nelson Weiper. Na ich grę patrzyło się z przyjemnością!
Mentalność
Przed wyjazdem na Słowację trener naszej młodzieżówki Adam Majewski mówił w rozmowie ze Sportem, że bardzo ważne będzie odpowiednie nastawienie. Niestety, patrząc jak wyglądały mecze na Euro w wykonaniu Biało-czerwonych, można pomyśleć, że niektórzy z naszych graczy nie „dojechali” na turniej. Tymczasem bez odporności na stres i presję, bez siły mentalnej nie się szans w rywalizacji z najlepszymi. Silni psychicznie zawodnicy w trudnych momentach potrafią się wznieść na wyżyny. Włosi, grając w dziewiątkę w ćwierćfinale z Niemcami, potrafili w piątej minucie doliczonego czasu wyrównać. Ostatecznie przegrali po dogrywce 2:3, ale tanio skóry nie sprzedali. Z kolei Francuzi w grze o czołową czwórkę odprawili Duńczyków, zmieniając losy rywalizacji w 1,5 minuty w końcówce - wygrali 3:2 - do siatki trafili Quentin Merlin i Mathys Tel. Polakom takiej odporności zabrakło. Z Gruzją stracili kuriozalną bramkę, po fatalnym błędzie Michała Rakoczego w doliczonym czasie i przegrali 1:2. Z Portugalią zaatakowali, ale już do przerwy zebrali cztery „gongi” po kontrach i ostatecznie przegrali 0:5. Z Francją rozegrali fatalną pierwszą połowę i stracili trzy bramki w kuriozalny sposób. Nasz zespół był najgorszy w turnieju. Nie zdobył punktu i stracił aż 11 goli, przy dwóch strzelonych…
Orły
Polacy po sześciu latach ponownie zagrali w Euro U-21. W 2019 wśród najlepszych wystąpił zespół prowadzony przez Czesława Michniewicza. Wygrał wtedy z Belgią i gospodarzem Włochami, by potem pięcioma bramkami zostać rozniesionym przez Hiszpanów i do fazy półfinałowej, która była też kwalifikacją olimpijską, awansować się nie udało. W tamtej ekipie grali: Sebastian Szymański, Adam Buksa, Karol Świderski, Dawid Kownacki, Szymon Żurkowski czy Kamil Jóźwiak.
Teraz drużyna z takimi graczami, jak Kacper Kozłowski, Jakub Kałuziński, Patryk Peda, Kacper Tobiasz zawiodła. Gdzie szukać przyczyn słabości? Jasne, Słowacy i Czesi też zakończyli zmagania na fazie grupowej, ale nie przegrywali w takich sposób, jak ekipa trenera Majewskiego. Zdołali wygrać chociaż po jednym spotkaniu w grupie, Słowacy w grupie A na koniec pokonali Rumunię 2:1, a Czesi w grupie B zwyciężyli Słowenię 2:0. Gdzie szukać przyczyn naszej słabości, mówił nam Jan Urban. W krótkiej wypowiedzi, trafił w sedno.
- Widać różnicę w wyszkoleniu technicznym. Od tego trzeba zacząć. Temat szkolenia był i jest podejmowany cały czas, ale zwróćmy szczególną uwagę na to, aby szkolić zawodników jak najbardziej pod względem technicznym, bo taktyka czy motoryka przyjdzie później. Natomiast technika musi być przyswojona w odpowiednim wieku, bo potem jest za późno. Przykładów jest milion – zawodnika technicznego, który jest kreatywny, ma przegląd sytuacji, piłka nie przeszkadza mu przy nodze, łatwiej potem sprzedać, niż tego, który jest bardzo dobry pod względem fizycznym. Podam tutaj przekład młodego Dominika Sarapaty – widać, że ktoś zauważył u niego potencjał, przede wszystkim techniczny – stwierdził doświadczony szkoleniowiec, a przed laty świetny piłkarz, uczestnik mundialu w 1986. Podkreślmy to, o czym pisaliśmy przy okazji trwania turnieju. Mimo że na Słowację mamy rzut kamieniem, to mało który z polskich trenerów pofatygował się, żeby zobaczyć, co dzieje się na tamtejszych boiskach . A szkoda, przecież była to szansa zobaczenia z bliska rywalizacji w mistrzostwach, wyciągnięcia samemu odpowiednich wniosków…
Michał Zichlarz