Sport

PIŁKARZ KOLEJKI

ANGEL RODADO

Angel Rodado - idol wiślackiej części Krakowa. Fot. Marta Badowska / PressFocus

Kiedy Rodado strzela, Wisła wygrywa. Ta reguła obowiązywała w poprzednim sezonie i znajduje zastosowanie również na początku obecnego. Krakowianie zaczęli z wysokiego "c", wygrywając 4:0 na terenie spadkowicza z ekstraklasy. To inaczej niż rok, dwa i trzy lata temu. Wisła, dla której już fakt samego spadku z krajowej elity był wielkim szokiem, ma ogromny problem z powrotem. Przy Reymonta mają nadzieję, że stanie się się to najpóźniej w tym sezonie, a pomóc ma w tym piłkarz, który spokojnie mógłby być gwiazdą Ekstraklasy, ale na razie wierzy w powodzenie misji pod Wawelem. Hiszpan zdaje sobie również sprawę, że o strzelanie goli na zapleczu jest nieco łatwiej niż ligę wyżej.

Rodado to ikona I-ligowych rozgrywek i jej chodząca reklama. Tak jakościowego piłkarza w tej lidze w przeszłości nie było. Dwa lata temu zakończył zmagania z 21 trafieniami na koncie, w poprzednim sezonie jego licznik zatrzymał się na 23 golach, w obu przypadkach dało mu to tytuł króla strzelców. Jak widać, nie zamierza go oddawać, bo za sprawą dwóch trafień na stadionie w Mielcu już po pierwszej serii gier jest liderem klasyfikacji. Jeśli utrzyma dyspozycję przez większość część sezonu, istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że ten wynik jeszcze podkręci.

Hiszpan pokochał Kraków, a Kraków pokochał Rodado (przynajmniej na jednej części Błoń). Nie wiadomo jak wyceniany na półtora miliona euro napastnik radziłby sobie w mocniejszej lidze, ale na razie nikt nie będzie potrzebował tego sprawdzać. Podpisanie kontraktu z Rodado spowodowało lawinowy wzrost zakupu karnetów, bo kibice Wisły mają nadzieję, że "do czterech razy sztuka". I ani jednego więcej.

Materiały przygotował  Mariusz Rajek