Pierwsza i jedyna
MÓJ SPORT
Marek Hajkowski
Sportem, a zwłaszcza piłką nożną, interesowałem się od dziecka. Wiedzę o tej dyscyplinie czerpałem ze „Sportu”. To była moja ulubiona, a od pewnego momentu wręcz obowiązkowa lektura. Poświęcałem jej głównie popołudnia, często zaniedbując prace domowe. Wgłębiając się w relacje meczowe, komentarze, felietony, reportaże, pomyślałem: „ale byłoby pięknie zobaczyć swoje nazwisko w gronie autorów”. Byłem już wtedy na studiach i choć praktyki studenckie nie stanowiły obowiązku, postanowiłem zapukać do redakcji. Zabrawszy teczkę z „próbkami” tekstów, wśród których przeważały relacje z meczów reprezentacji, napisane na NRD-owskiej maszynie, spotkałem redaktora Andrzeja Grygierczyka, ówczesnego szefa działu piłki nożnej, a obecnie redaktora naczelnego. To Andrzej dał mi szansę zaistnienia w tej profesji, wprowadził w jej meandry. Pochłonęła mnie bez reszty i chłonie nieprzerwanie przez dobre trzy dekady. To dzięki tej pracy miałem i wciąż mam możliwość poznawania ludzi sportu, towarzyszenia im w sukcesach, opisywać porażki, przedstawiać ich historie. I właśnie to w „Sporcie” jest najpiękniejsze. Oby jak najdłużej...
Marek Hajkowski