Piątkowy maraton w Australii
Dorota Zalewska w czwartek rozegrała zero dołków, a w piątek było ich już 36. Niemal połowa zawodniczek nawet nie rozpoczęła drugiej rundy. Prowadzi Irlandka Aine Donegan.
Dorota Zalewska - pierwsza Polka na Ladies European Tour. Fot. Marek Darnikowski/V5 Group
Z powodu zalanego deszczem pola Dorota nie pograła w czwartek. Po pierwszej rundzie w piątek reprezentująca Black Water Links Polka plasowała się na miejscu 64, które nie dawałoby awansu do finałowej rozgrywki. Po przerwie wysmażyła świetne 69 uderzeń, awansując dynamicznie na pozycję T41, na której sadowi się póki co aż 14 zawodniczek. Rezultat +1 jak na razie lokuje ją jedno uderzenie powyżej linii cuta. Ponieważ tak wiele rywalek w sobotę będzie dopiero kończyć rundę drugą, w tym momencie ciężko wróżyć jak rozwinie się sytuacja. Niestety sobotnia prognoza pogody dla Wollongong Golf Club... nie jest zła i zawodniczki, które będą grały w sobotę drugą rundę raczej będą miały całkiem dobre warunki na osiąganie dobrych rezultatów. Trzeba być zatem dobrej myśli.
Pierwszy start Aine Donegan w roli członkini Ladies European Tour jak na razie idzie jak z płatka. Po rundzie otwarcia 68, dorzuciła niesamowite 63 uderzenia i z wynikiem -11 (!) została liderką Ford Women’s NSW Open.
„To był oczywiście wymarzony dzień” – powiedziała bojowa debiutantka. „Jestem trochę rozczarowana, że przedostatni dołek zakończyłam bogeyem, ale nie mogę doczekać się weekendu i tak, jestem zachwycona początkiem. Oczywiście pogoda była bardziej jak w domu, i wiedziałam, że to trochę mi pomoże. Przeczuwałam, że niektóre rywalki będą miały problemy z wiatrem i deszczem. Wiedziałam więc, że jeśli tylko będę posyłać piłkę przed siebie, szczególnie z tee na tym polu, będę mogła atakować”.
Donegan była częścią zwycięskiej drużyny Curtis Cup w 2024 roku, obok Mimi Rhodes, która od tego czasu już trzykrotnie wygrywała na Ladies European Tour. Jej koleżanka z drużyny uzyskała wynik 62 w zeszłorocznego turnieju i to „trochę” zaprzątało jej głowę, kiedy pięła się w klasyfikacji.
„Mój chłopak powiedział, że jeśli zejdę na 10 poniżej para, kupi mi nowy telefon! Więc to było coś o czym myślałam. Ale nie, po prostu grałam strzał po strzale”.
Australijka Sarah Kemp również sobie nie żałowała, notując w 64 uderzenia, awansując na drugą pozycję, tylko dwa uderzenia za liderką. 40-latka tak jak Dorota musiała drugiego dnia rozegrać 36 dołków. „Runda była bardzo nieoczekiwana, ale absolutnie biorę ją” – powiedziała 12-krotna zwyciężczyni WPGA Tour of Australasia, która 10 tygodni temu przeszła operację po wypadku sprzed dwóch lat. „To był po prostu solidny golf. Naprawdę się rozkręciłam na drugiej osiemnastce, nie wiem jak, ale wszystko po prostu się ułożyło. Było wspaniale. Skończyłam pierwszą rundę i spotkałam się z rodzicami, mówiąc: nie wiem nawet, czy dam radę zagrać kolejną osiemnastkę. Poszłam do fizjoterapeuty, dostałam mnóstwo soli, elektrolitów, zjadłam trzy banany i dzięki Bogu nie miałam skurczów na drugiej dziewiątce”.
W sobotę zawodniczki czeka kolejny ciężki dzień. Niektóre z nich rozegrają 36 dołków i ważyć też będą się losy cuta. Start sobotniej transmisji w Golf Zone przesunął się z godziny 2.00 na 4.30 polskiego czasu, kiedy to planowany jest shotgun trzeciej rundy.
Kasia Nieciak
Pogoda nie rozpieszczała w Australii, zwłaszcza w czwartek. Fot. Tristan Jones/ LET
